Po jakim czasie zaczyna działać Lerivon?

Lerivon, znany również jako mianseryna, to lek antydepresyjny z klasy tetracyklicznych antydepresantów. Czas, w którym zaczyna on działać, może być zróżnicowany i zależny od wielu czynników, takich jak dawka, indywidualna wrażliwość na lek, oraz inne stosowane jednocześnie leki czy suplementy.


Temat jest powiązany zą: https://medyk.online/lek/lerivon/po-jakim-czasie-zaczyna-dzialac-lerivon

Po jakim czasie on w ogóle zaczyna działać? Jestem dopiero kilka dni na leku i niby coś tam czuję, ale nie wiem, czy to już „to”, czy tylko moja głowa. Najbardziej liczę na sen i mniejsze nerwy, bo teraz jestem jak bomba z opóźnionym zapłonem. Jak to było u Was, po ilu dniach albo tygodniach poczuliście realną zmianę?

U mnie to wyglądało tak, że na początku byłam rozczarowana, bo myślałam, że od razu stanie się cud. A cudów nie było. Pierwsze dni to głównie senność i takie dziwne zamulenie, że chodziłam jak we mgle. Ale po mniej więcej trzech–czterech nocach zauważyłam jedną ważną rzecz – zaczęłam spać. Nie idealnie, ale już nie przewracałam się do drugiej w nocy.

Na poprawę nastroju musiałam poczekać dłużej. Dopiero po jakichś dwóch tygodniach zorientowałam się, że mniej płaczę, mniej się spinam i nie reaguję tak nerwowo na wszystko. To nie było tak, że nagle było super, tylko raczej dzień po dniu robiło się trochę lżej. Z perspektywy czasu widzę, że Lerivon działa wolno, ale u mnie stabilnie, tylko trzeba dać mu czas i nie oczekiwać efektu „z dnia na dzień”.

Ja sama brałam krótko, ale za to moja koleżanka i ciocia były na Lerivonie dłużej, więc sporo się nasłuchałam. Koleżanka mówiła, że pierwsze co poczuła, to że wieczorem w końcu mogła zasnąć, nawet jeśli w dzień dalej było kiepsko. U niej sen poprawił się po kilku dniach, ale na poprawę humoru czekała prawie miesiąc i już chciała się poddać.

Ciocia z kolei twierdziła, że przez pierwsze dwa tygodnie myślała, że ten lek w ogóle na nią nie działa, a potem nagle złapała się na tym, że ma więcej spokoju w głowie i mniej czarnych myśli. Z tego co widzę po innych, to Lerivon raczej najpierw „usypia”, a dopiero później poprawia psychikę. Trzeba się nastawić na to, że to proces, a nie szybka akcja.