Lerivon, znany również jako mianseryna, to antydepresant, który często jest używany w leczeniu depresji i innych zaburzeń psychicznych. Jest to lek, który ma również znaczący wpływ na sen, głównie ze względu na jego właściwości sedacyjne.
Czy Lerivon można brać typowo na sen? Nie chodzi mi stricte o depresję, tylko o to, że od miesięcy nie mogę normalnie spać. Zasypiam po kilka godzin, budzę się w nocy, rano jestem jak zombie. Lekarz kiedyś wspomniał o Lerivonie, ale wtedy nie dopytałam, a teraz czytam różne rzeczy w internecie i już sama nie wiem. Ktoś brał tylko na sen? Jak to u Was wyglądało?
U mnie Lerivon pojawił się właśnie przez sen, a nie przez ciężką depresję. Po stresach rodzinnych i pracy na zmiany kompletnie się rozsypałam – nie spałam, płakałam bez powodu, wszystko mnie denerwowało. Koleżanka z pracy brała Lerivon i mówiła, że „śpi jak zabita”, więc temat się pojawił.
Na początku bałam się strasznie, bo „lek przeciwdepresyjny” brzmi poważnie. Ale prawda jest taka, że po pierwszych tabletkach spałam w końcu całą noc. Nie było cudów z dnia na dzień z samopoczuciem, ale sen wrócił i to już dużo zmieniło. Rano byłam trochę zamulona, kawa obowiązkowa, ale po jakimś czasie organizm się przyzwyczaił. Z tego co wiem, wiele osób bierze go właśnie głównie na sen, a niekoniecznie na depresję. U mnie to był pierwszy lek, po którym w ogóle zaczęłam funkcjonować normalnie.
Powiem tak: na sen działa. I to porządnie. Po nim nie było takiego kręcenia się w łóżku, tylko faktycznie „odcinało”. Znam też dwie osoby – jedna bierze od lat, druga brała chwilę – i obie mówiły to samo: sen lepszy, głowa spokojniejsza. Minus? Na początku rano można chodzić jak we mgle, szczególnie jak się ma dzieci i trzeba od razu ogarniać życie No i apetyt faktycznie potrafi wzrosnąć, u mnie lodówka wieczorem wołała.