Czy Mirtor działa nasennie?

Tak, Mirtor działa nasennie, ponieważ mirtazapina, substancja czynna tego leku, wykazuje antagonistyczne działanie na receptory histaminowe H1. Blokowanie tych receptorów prowadzi do efektu uspokajającego i nasennego, co sprawia, że Mirtor może być pomocny dla pacjentów z bezsennością związaną z depresją lub zaburzeniami lękowymi.


Temat jest powiązany z: https://medyk.online/lek/mirtor/czy-mirtor-dziala-nasennie

Hejka, czy Mirtor faktycznie działa nasennie? Mam problem z zasypianiem, budzę się w nocy, czuję się jak zombie w dzień. Lekarz mi go przepisał, ale nie wiem, czego się spodziewać. Jakie macie doświadczenia? Pomaga czy tylko obciąża organizm? Bo już nie wiem, co robić. :weary:

Ojj, kochana, Mirtor to temat rzeka! Brałam to cholerstwo przez kilka miesięcy, bo nie mogłam spać, nerwy mnie żarły i jak zamknęłam oczy, to myśli w głowie jak karuzela w lunaparku! Lekarz powiedział, że pomoże, no to mówię – dobra, spróbuję.

I powiem Ci tak – pierwsza noc SZOK. Tak mnie ścięło, że chyba zasnęłam w 10 minut, a ja normalnie pół nocy przewracam się z boku na bok. Ale rano? O mój Boże, czułam się jakby mnie walec przejechał. Łeb ciężki, oczy jak pięć złotych, a ja ledwo wstałam z łóżka. Myślałam, że mi przejdzie po kilku dniach, no ale nie do końca… Bo spałam jak zabita, ale w dzień to czułam się jakbym nie żyła.

Aż w końcu koleżanka mi powiedziała – ‘Ej, bierz to wcześniej, nie przed samym snem’. No to kombinowałam, brałam o 20, a nie o 23 i faktycznie – mniej tego porannego zamulenia. Ale szczerze? Nie każdy to dobrze znosi. Koleżanka mojej siostry brała i mówiła, że się czuła jakby miała kilo waty w głowie. Inni mówią, że super i śpią jak dzieciaczki.

No i jeszcze jedno – apetyt jak smok! Ja w tydzień miałam wrażenie, że przybyło mi ze 3 kilo, bo nagle jedzenie zaczęło smakować jak nigdy. Wieczorem otwierałam lodówkę i normalnie ciągnęło mnie do wszystkiego, serki, bułeczki, czekoladka… Niektórzy mówią, że to przechodzi, ale u mnie się to trzymało, dlatego w końcu odstawiłam.

Mam dwadzieścia kilka lat, a z bezsennością walczę jeszcze od okresu nastoletniego. Do tego dochodzą depresja i lęki — szczególnie te ostatnie mocno rozwalają mi sen. Pamiętam taki okres kilka lat temu, kiedy przez pół roku nie przespałem ani jednej całej nocy bez wybudzenia.

Przed rozpoczęciem obecnego leczenia przez około pięć miesięcy było naprawdę fatalnie. Czasem samo zaśnięcie zajmowało mi ponad dwie godziny. Próbowałem poprawiać higienę snu, ale niewiele to zmieniało. Budziłem się nawet po godzinie, a później kolejne dwie godziny próbowałem zasnąć ponownie. O ile w ogóle się udawało. W końcu dostałem Mirtor. Brałem już wcześniej mirtazapinę na depresję i pamiętałem, że wtedy bardzo poprawiła mi sen. Po powrocie do leczenia poprawa przyszła praktycznie od razu. Teraz najczęściej zasypiam w kilka minut od przyłożenia głowy do poduszki, a przez ostatnie ponad dwa miesiące tylko kilka razy obudziłem się w środku nocy.

Wreszcie mogę normalnie spać. Po tylu latach naprawdę chce mi się płakać z ulgi.

Bardzo się cieszę, że znalazłeś coś, co ci pomaga. U mnie Mirtor niestety powodował taki głód, że mocno przytyłam. Zwracaj na to uwagę, ale jeżeli u ciebie ten problem nie wystąpi albo będzie niewielki, to korzystaj z tego, że całe życie przestało kręcić się wokół kolejnej nieprzespanej nocy.

Trochę już przytyłem, ale szczerze? Jeżeli to cena za normalny sen, to na ten moment ją akceptuję.

U mnie problem z wagą pojawiał się nawet wtedy, kiedy pilnowałam jedzenia i byłam na diecie. Do tego miałam ciągle wzdęty brzuch i nie mogłam schudnąć. Szkoda mi było rezygnować z Mirtoru, bo na sen naprawdę pomagał. W ciągu kilku miesięcy po odstawieniu schudłam prawie 9 kg.

Mnie też Mirtor bardzo pomógł. Biorę go prawie dwa miesiące i wreszcie mogę się wyspać. Wcześniej było z tym naprawdę ciężko.

Śpię po nim, ale przez prawie cały następny dzień czuję się otępiały. Do tego drętwieje mi ręka. I właśnie to jest najgorsze — na sen działa, tylko skutki uboczne są dla mnie bardzo trudne do zniesienia.

U mnie główną przyczyną bezsenności też były lęki. Największą zmianę przyniosło dopiero leczenie ich lekiem z grupy SNRI. Kiedy udało się opanować lęk, sen też się poprawił.

Nie chcę nikogo straszyć, ale działanie usypiające potrafi z czasem osłabnąć. Do tego dochodzi apetyt. Wcześniej miałem niedowagę, więc początkowo przybieranie na wadze mi nie przeszkadzało, ale ostatecznie przytyłem prawie 32 kg.

Brałam Mirtor w dawce 7,5 mg przez pięć miesięcy. W tym czasie przytyłam około 11 kg, a działanie na sen stopniowo słabło. Odstawianie rozłożyłam na trzy tygodnie, ale mimo tego pojawiły się brak apetytu, lekkie drgania mięśni i bezsenność gorsza niż przed rozpoczęciem leczenia.

Później dostałam trazodon, najpierw 50 mg, a następnie 100 mg, ponieważ coraz trudniej było mi spać. Najgorsze objawy po odstawieniu Mirtoru minęły u mnie w niecały tydzień, chociaż możliwe, że nowe leczenie też pomogło. Trazodon również musiałam później odstawić z powodu działań niepożądanych.

Mirtor na sen działa u mnie świetnie, ale skutki uboczne mocno dają się we znaki. Następnego dnia czuję się jak zombie, mam ogromny apetyt i bolą mnie stawy. Szkoda, że nie da się skrócić jego działania do samej nocy. Zopiklon czasami u mnie zawodził, a po mirtazapinie zasypiam za każdym razem.

U mnie niestety zadziałał tylko przez mniej więcej tydzień. Potem przestał pomagać na sen. Z wieloma innymi lekami miałem podobnie — albo pomagały przez krótki czas, albo ostatecznie musiałem z nich rezygnować. Dlatego rozumiem pozytywne opinie, ale moje doświadczenie z Mirtorem było inne.

Miałem podobną sytuację. Przy Seronilu bardzo nasiliły mi się lęki i nie mogłem spać. Szukałem czegoś, co pozwoliłoby mi odpocząć, i ostatecznie w ramach leczenia psychiatrycznego dostałem Mirtor.

Teraz mogę przesypiać noce i pracować nad lękiem. Dla mnie sen jest podstawą wychodzenia z takiego stanu, bo po kolejnej nieprzespanej nocy wszystko staje się jeszcze trudniejsze.

Mnie też pomaga, ale zauważyłem coś dziwnego: kiedy zaczyna działać, bardzo wyraźnie czuję bicie serca. Przy zamkniętych oczach mam wrażenie, jakbym niemal słyszał je w głowie. Ktoś też tak ma?

U mnie lepiej sprawdza się 7,5 mg niż 15 mg. Przy tej mniejszej dawce dobrze śpię i nie zauważam skutków ubocznych. Przy 15 mg sen był gorszy, przybierałem na wadze, czułem się nieobecny i czasami miałem szarpnięcia mięśni.

Wcześniej bezsenność była tak silna, że potrafiłem nie spać przez kilka dni i miałem wrażenie, że organizm już tego nie wytrzyma. Teraz sen przestał być dla mnie takim problemem. Tak wygląda moje doświadczenie z tymi dwiema dawkami.