Tak, Mirzaten może działać nasennie, zwłaszcza na początku terapii, dzięki swojemu działaniu uspokajającemu i sedatywnemu. Mirzaten jest lekiem przeciwdepresyjnym z grupy tetracyklicznych antydepresantów atypowych, który różni się mechanizmem działania od tradycyjnych leków przeciwdepresyjnych. Jego unikalne działanie polega na zwiększeniu poziomu neurotransmiterów w mózgu, takich jak noradrenalina i serotonina, poprzez antagonizm receptorów presynaptycznych alfa-2 adrenergicznych, co przyczynia się do poprawy nastroju i łagodzenia objawów depresji.
Hej, mam pytanie do osób, które brały Mirzaten. Czy to faktycznie jest „lek na sen”? Psychiatra przepisał mi go na depresję, ale powiedział, że pomoże też na bezsenność. Ja od miesięcy nie śpię normalnie – zasypiam o 3–4 w nocy, budzę się po 2 godzinach i w dzień jestem jak zombie. Trochę się boję, bo czytałam, że to antydepresant, a nie typowy lek nasenny. Czy ktoś brał Mirzaten głównie na sen? Jak to u Was wyglądało na początku?
Brałam Mirzaten dokładnie z tego samego powodu – depresja plus totalna bezsenność. Też się zdziwiłam, że to „na sen”, bo kojarzyłam go tylko jako antydepresant. U mnie pierwsza noc po 15 mg była jak objawienie. Zaspałam prawie 10 godzin, czego nie miałam od lat.
Pierwsze dni to była masakra pod względem senności – chodziłam jak w zwolnionym tempie, trochę jak po nieprzespanej nocy i kieliszku wina jednocześnie Ale za to w końcu spałam. I to nie takie przerywane drzemki, tylko normalny, głęboki sen.
Po około 2 tygodniach organizm się przyzwyczaił. Nie byłam już taka „zamroczona”, a sen nadal był dobry. Co ciekawe – jak lekarz zwiększył mi dawkę do 30 mg, to już tak nie usypiał jak na początku przy 15 mg.
Więc z mojego doświadczenia – tak, Mirzaten bardzo pomaga na sen, zwłaszcza na początku. Tylko trzeba się nastawić, że pierwsze dni możesz chodzić jak niedźwiedź po zimie
U mnie historia trochę inna. Dostałam Mirzaten, bo nie spałam przez stres i lęki. Leżałam w łóżku i serce mi waliło, głowa analizowała wszystko po kolei. Lekarz powiedział, że to mi wyciszy głowę i pomoże zasnąć.
Pierwszy tydzień? Spałam jak zabita. Serio. Zasypiałam w pół godziny, gdzie wcześniej potrafiłam kręcić się 3 godziny. Ale miałam też większy apetyt – wieczorem potrafiłam zjeść pół lodówki Więc warto uważać.
Po miesiącu już nie było takiego „ciosu nasennego”, ale nadal spałam normalnie. I co najważniejsze – przestałam się budzić z lękiem nad ranem.
Z tego co wiem (i czytałam też tu na forum), Mirzaten bardziej usypia w mniejszych dawkach. To nie jest typowy lek nasenny jak te „na szybkie zaśnięcie”, tylko raczej wycisza organizm.
Więc jak pytasz czy jest „na sen” – moim zdaniem tak, ale bardziej przy problemach ze snem związanych z depresją albo lękiem. Jak ktoś nie ma żadnych innych objawów, tylko bezsenność, to nie wiem czy to pierwszy wybór.