Czy można odstawić Femoston?

Tak, można odstawić Femoston, ale to powinno być zrobione pod nadzorem lekarza, który przepisał lek. Femoston jest lekiem stosowanym w hormonalnej terapii zastępczej (HTZ), która jest zazwyczaj przepisywana na określony czas w celu łagodzenia objawów menopauzy. Przed odstawieniem leku zaleca się konsultację z lekarzem, aby omówić potencjalne skutki i najlepszy sposób na przeprowadzenie tego procesu.


Temat jest powiązany z: https://medyk.online/lek/femoston/czy-mozna-odstawic-femoston/

Odstawiłam Femoston miesiąc temu po 2 latach stosowania i czuję się okropnie… wróciły uderzenia gorąca, w nocy się pocę jak szalona, śpię po 2-3 godziny i jestem ciągle zmęczona. Do tego jakaś taka rozdrażniona jestem non stop, mąż już na mnie patrzy z lękiem… Czy ktoś miał podobnie? Ile to może potrwać? Czy to minie samo, czy znowu trzeba wracać do tabletek? Proszę, podzielcie się swoimi doświadczeniami, bo już nie wiem, co robić…

Też brałam Femoston przez ponad dwa lata, bo po menopauzie miałam takie stany, że myślałam, że zwariuję – uderzenia gorąca, serce waliło jak szalone, nie mogłam spać, ciągle zmęczona. Lekarz zapisał mi wtedy ten Femoston i naprawdę pomógł. Ale potem, jak zaczęłam się źle czuć psychicznie (taka jakaś obojętność, brak energii, zero libido), to postanowiłam odstawić. I to był szok dla organizmu.

Zrobiłam to z dnia na dzień – wielki błąd. Uderzenia wróciły z podwójną siłą. Poty takie, że się przebierałam w nocy po dwa razy. Spałam może po 3 godziny na raty, chodziłam jak zombie. Do tego ciągle wkurwiona (za przeproszeniem), krzyczałam na wszystkich. I płakałam potem, bo wiedziałam, że to nie jestem ja…

Trwało to u mnie dobre trzy miesiące. Trochę pomogły zioła – zaczęłam pić mieszanki z pluskwicy groniastej i melisy, magnez z witaminą B6 też coś tam dawał. Ale prawda jest taka, że organizm po HZT musi się przestawić na nowo i każdy przechodzi to inaczej. Moja koleżanka Grażyna odstawiła i nic – zero objawów. A ja? No katorga. Ale przeszło. Teraz już 10 miesięcy bez Femostonu i jest o niebo lepiej.

Najważniejsze – nie panikuj. Daj sobie czas. Jak bardzo źle, idź do lekarza i pogadaj – może da się zejść z dawki stopniowo albo przejść na coś łagodniejszego.

miałam przygodę z Femostonem przez prawie trzy lata i jak tylko go odstawiłam, to myślałam, że mnie rozniesie. Ale zanim opowiem, to powiem jedno – nie jesteś sama i naprawdę to, co opisujesz, to przechodzi wiele z nas. Tylko w gabinetach się o tym nie mówi, a na forach to inna rozmowa…

U mnie było tak: wzięłam Femoston po tym, jak zaczęłam mieć takie uderzenia gorąca, że w Lidlu mi się zdarzyło paść prawie przy kasie. Ludzie myśleli, że zemdlałam, a to po prostu fala gorąca i pot spływał mi po plecach. Zaczęłam brać lek i działał, jak ręką odjął. No ale potem przyszła pandemia, problemy z sercem (nie związane z lekiem), i lekarz kazał przerwać. Ja głupia zrobiłam to z dnia na dzień…

Przez pierwsze dwa tygodnie myślałam, że mnie rozerwie. Nie spałam prawie wcale, poty takie, że musiałam kupić dodatkową pościel, bo codziennie była mokra jak po praniu. Mąż się śmiał, że chyba mam wbudowaną saunę – a ja płakałam. Zaczęły się stany lękowe, serce znowu waliło, jakby mnie ktoś gonił, a ja siedziałam w fotelu. I ten smutek… taki, co się wślizguje i nie puszcza.

Ale przetrwałam. Pomogło mi to, że zaczęłam chodzić codziennie na spacery – nawet jak nie miałam siły, to szłam chociaż 10 minut. Zaczęłam pić napar z dziurawca (ale uwaga na słońce!) i dużo magnezu, do tego melatonina na sen. Po ok. 6 tygodniach zaczęło się stabilizować. A teraz po roku? Jest dobrze. Czasem wraca lekkie uderzenie, ale to nie to samo.

Nie wiem, czy Tobie też się tak ułoży, ale jedno wiem: to mija. Trzeba przeczekać. I warto mówić głośno o tym, że kobiety po odstawieniu HZT mają ciężko, żeby inne się nie czuły, jakby z nimi coś było nie tak.