Femoston jest lekiem stosowanym w terapii hormonalnej zastępczej u kobiet w okresie menopauzy. Zawiera on dwie substancje czynne – estradiol, który jest formą estrogenu, i dydrogesteron, który jest formą progesteronu. Lek ten jest przepisywany kobietom, które doświadczają objawów menopauzy, takich jak uderzenia gorąca, nocne poty, drażliwość czy problemy z koncentracją, a także w celu zapobiegania osteoporozie.
Dziewczyny, mam pytanie, bo zaczynam brać Femostoni już się nasłuchałam, że od hormonów się tyje, puchnie i ogólnie zamienia w kluskę… Czy któraś z Was brała ten lek i może mi powiedzieć, czy to prawda? Bardzo się boję, bo i tak walczę z wagą po 40-tce, a teraz jeszcze to… Nie chciałabym przez leczenie czuć się jeszcze gorzej ze sobą. Będę wdzięczna za każdą szczerą odpowiedź.
Femoston brałam przez rok i powiem Ci jedno: nie tyje się od samego leku, tylko od tego, co się dzieje wokół.
U mnie to było tak, że zaczęłam go brać jak weszłam w taką lekką przedmenopauzę – cykl się sypał, byłam rozdrażniona, pociłam się w nocy jak po maratonie i płakałam przy reklamie proszku do prania. Lekarz powiedział: “Pani Aniu, to już ten czas”, i zapisał Femoston. No to zaczęłam brać.
Na początku – serio – przytyłam 2 kilo w dwa tygodnie i byłam załamana. Patrzę w lustro, a twarz jak balon, spodnie się nie dopinają i już myślałam, że trzeba rzucić to w cholerę. Ale potem się okazało, że to woda się zatrzymała, brzuch wzdęty, piersi spuchnięte i całe ciało takie… obrzmiałe. Po miesiącu wszystko zeszło, serio. Wystarczyło trochę więcej się ruszać, pić wodę i mniej soli.
Mam też znajomą, która brała Femoston i nie przytyła ani grama, bo od razu ogarnęła dietę, zaczęła spacerować codziennie i trzymała się rutyny. Ja na początku tylko jęczałam i jadłam żelki na poprawę nastroju, więc no… nie dziwota, że się waga ruszyła