Femoston nie jest przeznaczony do wspomagania chudnięcia, a wręcz przeciwnie, może prowadzić do przyrostu masy ciała. Jako lek stosowany w hormonalnej terapii zastępczej (HTZ), zawiera estrogen i progestagen, które wpływają na wiele procesów metabolicznych w organizmie. Wprowadzenie tych hormonów może prowadzić do zatrzymania wody, zmiany apetytu oraz wpływać na metabolizm, co w konsekwencji może skutkować przyrostem wagi.
Mam takie pytanie, bo lekarz ostatnio przepisał mi Femoston, zaczynam dopiero kurację i się zastanawiam… czy któraś z Was schudła po tym leku? Trochę naczytałam się, że HTZ może powodować przybieranie na wadze, ale czasem ktoś pisze, że właśnie schudł.
U mnie ostatnio waga trochę spadła, ale nie wiem czy to stres, menopauza czy może coś innego. Boję się, że jak zacznę brać te hormony to przytyję, a już mi starczy tej walki z kilogramami…
Będę wdzięczna za każdą odpowiedź, zwłaszcza jeśli ktoś coś podobnego przechodził.
Pozdrawiam ciepło!
Biorę Femoston już ponad rok, więc coś tam mogę powiedzieć. U mnie osobiście waga nie spadła ani nie wzrosła jakoś drastycznie – raczej wszystko zależy od tego, co jem i czy ruszam tyłek z kanapy, bo wiadomo jak to jest po pięćdziesiątce – człowiek szybciej się męczy, gorzej śpi i byle kawałek ciasta wchodzi od razu w boczki
Ale powiem Ci, że moja koleżanka z pracy, Halinka, zaczęła brać ten sam lek i mówiła, że schudła kilka kilo w pierwszych miesiącach. Tylko że u niej to był totalny hardcore w pracy, problemy z mężem, stres taki, że nie mogła nic przełknąć, więc nie wiem czy to zasługa Femostonu czy raczej życia… No i u niej była ta „niespodzianka” – dostała krwawienia z macicy po kilku miesiącach i musiała przerwać, także… różnie to bywa.
U mnie Femoston akurat bardzo pomógł na uderzenia gorąca i te stany jakby człowiek był wiecznie wkurzony – serio, ja się czułam jak chodząca bomba zegarowa. Teraz jakoś lepiej śpię, nie pocę się w nocy i nie ryczę z byle powodu, więc jestem zadowolona. Ale na wagę raczej nie licz – cudów nie ma. Jak się mniej je i trochę porusza (ja sobie kupiłam kijki i chodzę 3 razy w tygodniu z sąsiadką), to się coś ruszy. Ale od samego Femostonu nie schudniesz – no chyba że coś się dzieje w organizmie i trzeba to sprawdzić.
Czy Ty mi właśnie zadałaś to pytanie, które ja sobie zadawałam dwa lata temu? Bo serio – dokładnie tak samo myślałam, że może jak wezmę Femoston, to w końcu coś ruszy z tą wagą, skoro hormony się uregulują, metabolizm wróci do normy, bla bla bla…
A prawda jest taka, że… u mnie nic nie ruszyło. W sensie ani nie schudłam, ani nie przytyłam, chociaż może trochę mniej mi się chciało podjadać wieczorami, więc może coś tam jednak pomogło. Ale też nie oszukujmy się – menopauza to nie czary-mary, że łykniesz tabletkę i nagle jesteś znowu dwudziestką. Ja to z wiekiem nauczyłam się po prostu bardziej słuchać organizmu – jak chce spać, to idę spać, jak nie chce mięsa, to nie jem, jak boli głowa po słodyczach – to trudno, rezygnuję. I tak sobie żyję.
Znam dziewczynę z sąsiedztwa, co też brała Femoston, i ona schudła sporo – ale z nią to była inna historia. Mąż ją zostawił, dzieci się wyprowadziły, zaczęła biegać z psem codziennie, zmieniła dietę na wege, do tego joga i jakieś zioła. Więc pewnie wszystko razem zadziałało, a nie sam lek.
Jak chcesz spróbować – próbuj. Ale miej świadomość, że Femoston to nie cudowny spalacz tłuszczu, tylko pomoc w tym, żebyś się znowu poczuła jak człowiek, a nie jak jakiś nerwowy zombiak z wachlarzem i lodami pod pachą w środku stycznia