Tak, można odstawić plastry Systen Sequi, ale jest to proces, który powinien być skonsultowany i nadzorowany przez lekarza. Hormonalna terapia zastępcza (HTZ), jaką jest Systen Sequi, jest używana do łagodzenia objawów menopauzy, takich jak uderzenia gorąca, drażliwość, problemy ze snem czy suchość pochwy. Jeżeli decydujesz się na odstawienie HTZ, warto mieć świadomość, że niektóre z tych objawów mogą wrócić.
Cześć dziewczyny. Od ponad roku stosuję Systen Sequi na menopauzę. Pomagał mi bardzo – mniej potów, mniej nerwów, lepszy sen. Ale ostatnio zaczęłam się zastanawiać, czy mogę to w ogóle przerwać? Czuję się już stabilnie, a trochę mnie martwi długie stosowanie hormonów. Czy któraś z Was odstawiała Systen? Jak się czułyście potem? Czy wracają objawy? Proszę, podzielcie się swoimi historiami, bo nie wiem, co robić…
Miałam dokładnie to samo! Systen Sequi brałam przez ponad 2 lata. Na początku był cud – koniec z nocnymi potami, przestałam się budzić co godzinę, a mąż mi powiedział, że „wróciła dawna Kasia” Ale potem zaczęłam mieć w głowie, że to jednak hormony i że już długo je łykam.
Poszłam do ginekologa, zrobiłam badania i powiedziałam, że chcę spróbować odstawić. Ustaliliśmy, że zmniejszam dawkę, potem wydłużam czas między plastrami i tak przez parę miesięcy. Było spoko – tylko trochę wróciły poty, ale nie tak silne jak kiedyś. Najbardziej pomogło mi, że od razu zaczęłam brać zioła i pić dużo wody, no i dieta. Nie rzucałabym tego nagle, tylko z głową. Ale tak – da się odstawić. Trzeba tylko słuchać swojego ciała.
Dziewczyno, ja odstawiałam już dwa razy Za pierwszym razem z dnia na dzień – i to był dramat! Poty wróciły z takim impetem, że mąż myślał, że mam jakąś gorączkę. Płakałam, krzyczałam, nie spałam. Po dwóch tygodniach z podkulonym ogonem wróciłam do plastrów.
Drugi raz zrobiłam to z pomocą lekarki. Powoli, spokojnie, z dodatkami naturalnymi typu soja, olej z wiesiołka. I udało się. Czasem jeszcze mam napady gorąca, ale da się żyć. Najważniejsze – nie bać się prosić o pomoc. I nie słuchać koleżanek, które mówią „rzuć, po co ci to”. Każda z nas jest inna. Mi się udało, ale to była droga przez miesiące.
Ja też chciałam przestać, bo lekarz mówił, że mogę, jak już się ustabilizuję. I przestałam. Po 3 tygodniach wróciłam do punktu wyjścia: zlana potem, zero snu, nerwy znikąd. W pracy miałam ochotę rzucać laptopem.
Ale powiem Wam jedno – ja się wtedy przekonałam, że to nie fanaberia, tylko realna pomoc. I że nie ma co się bać HTZ, bo jeśli działa i poprawia jakość życia, to czemu z tego rezygnować? Teraz noszę plaster regularnie, co tydzień zmieniam i zapominam, że jestem „po”. Czasem trzeba sobie dać pozwolenie na komfort, a nie tylko „wytrzymywać jak matka Polka”.