Miałem podobną sytuację, więc mogę napisać, jak to wyglądało u mnie. Też brałem Neurovit przy problemach z nerwami i ogólnym osłabieniu, ale u mnie był on raczej dodatkiem, a nie głównym leczeniem. Pomagał mi trochę na zmęczenie, koncentrację i takie uczucie „wyczerpania układu nerwowego”, ale nie powiedziałbym, że sam rozwiązywał lęki czy depresję.
Moim zdaniem nawrót po kilku miesiącach od odstawienia leków jest możliwy. To nie musi działać tak, że człowiek odstawia lek i od razu następnego dnia wszystko wraca. Czasem przez kilka tygodni albo miesięcy jest stabilnie, a potem przychodzi stres, gorszy sen, przeciążenie, problemy w pracy albo w domu i objawy zaczynają powoli wracać. U mnie zaczynało się właśnie od napięcia, rozdrażnienia, gonitwy myśli i takiego dziwnego niepokoju w ciele.
Atarax może pomagać doraźnie, bo wycisza i zmniejsza napięcie, ale ja bym go bardziej traktował jako coś „na objaw”, a nie jako rozwiązanie przyczyny. Czyli jak masz mocny lęk, napięcie albo problem z zaśnięciem, to może dać ulgę, ale raczej nie przebuduje tego, co siedzi głębiej. U mnie działał trochę jak przygaszenie alarmu — było spokojniej, ale sam problem nie znikał.
Neurovit może być sensownym wsparciem, zwłaszcza jeśli ktoś ma niedobory witamin z grupy B, jest przemęczony, zestresowany, ma gorszą dietę albo objawy typu drętwienia, napięcie, osłabienie, brak energii. Ale przy typowej depresji i lękach raczej nie oczekiwałbym, że sam Neurovit załatwi sprawę. Bardziej może wspierać układ nerwowy i poprawić ogólne funkcjonowanie, szczególnie jeśli organizmowi faktycznie czegoś brakowało.
U mnie najlepszy efekt był wtedy, gdy nie patrzyłem na to jak na jeden cudowny środek, tylko szerzej: sen, mniej kofeiny, ruch, psychoterapia, uporządkowanie stresu i dopiero do tego leki albo suplementy. Neurovit dawał mi trochę lepszą energię i mniejsze uczucie „zajechania”, ale lęku jako takiego nie wyłączył.