Ja też przez pierwsze tygodnie miałam wrażenie, że jem za karę. Normalnie kawa i może jakiś jogurt na śniadanie, potem pół obiadu, a kolacja? A po co? Jak się człowiek nie czuje głodny, to nie myśli o jedzeniu.
I powiem Ci, schudłam. Jakieś 4 kilo w miesiąc. Ale spokojnie – to nie było tak, że nagle zaczęłam znikać. Po prostu mniej jadłam, mniej się rzucałam na jedzenie emocjonalnie (bo tak, wcześniej zajadałam stresy), a organizm sam sobie to ogarnął. Po paru miesiącach apetyt wrócił, ale już nie tak, że „muszę zjeść całą czekoladę, bo inaczej umrę”. Po prostu jem normalnie.
Więc jeśli masz teraz mniejszy apetyt – korzystaj! Tylko nie zapomnij, że organizm potrzebuje jedzenia, nawet jak nie woła. Ja nadrabiałam koktajlami i orzechami. Powodzenia!