Spokojnie, ja bym się tym aż tak nie stresowała. Też miałam taki mętlik przy pierwszym PolaRingu, bo wcześniej naczytałam się o innych ringach i lodówce, a potem już sama nie wiedziałam, co jest aktualne. U mnie farmaceutka powiedziała, że PolaRing nie musi być trzymany w lodówce, tylko normalnie w opakowaniu, z dala od światła i źródeł ciepła. Czyli nie parapet, nie auto w upał, nie przy kaloryferze, ale zwykła szafka w pokoju jest okej.
Patrząc na zdjęcie, rozumiem, czemu się nakręciłaś, bo jak człowiek zobaczy lek w lodówce obok jedzenia, to od razu ma wrażenie, że to jakiś superwrażliwy preparat
Ale samo to, że przez chwilę trzymałaś go w szafce, raczej nie brzmi jak problem. Zwłaszcza jeśli saszetka nie była otwierana, ring nie zmienił koloru, nie jest pęknięty i nie leżał w cieple typu samochód albo słońce.
Ja swoje PolaRingi trzymałam normalnie w szufladzie, w oryginalnym pudełku. Nie wkładałam ich do lodówki, bo bałam się bardziej wilgoci, przypadkowego zgniecenia albo tego, że ktoś mi to przesunie gdzieś pod tylną ściankę. Nigdy przez to nie miałam żadnej wpadki ani sytuacji, że ring wyglądał inaczej.
Moim zdaniem nie musisz wymieniać opakowania tylko dlatego, że leżało poza lodówką. Jeśli chcesz, możesz je zostawić w jednym stałym miejscu, najlepiej w pudełku, w suchej szafce i nie przekładać już co chwilę, bo to tylko nakręca stres. Najważniejsze, żeby nie było przegrzane, zamrożone ani uszkodzone. Z tego, co piszesz, brzmi to bardziej jak klasyczna panika przy nowej antykoncepcji niż realny problem z PolaRingiem.