PolaRing, a Nuvaring - Czy są takie same?

PolaRing i NuvaRing to środki antykoncepcyjne stosowane dopochwowo, które zawierają te same substancje czynne: etonogestrel (progestagen) oraz etynyloestradiol(syntetyczny estrogen). Ich mechanizm działania opiera się na hamowaniu owulacji, zagęszczaniu śluzu szyjkowego oraz zmianach w endometrium, co razem skutecznie zapobiega ciąży.


Temat jest powiązany z: https://medyk.online/lek/polaring/polaring-a-nuvaring/

Lekarz przepisał mi Polaring, ale w aptece otrzymałam Nuvaring. Czy jest jakaś różnica w działaniu między tymi dwoma produktami, czy mogę je używać zamiennie bez obaw?

Tak, Polaring i Nuvaring można stosować zamiennie. Oba zawierają te same hormony w takiej samej ilości, uwalniane w ciągu 24 godzin. Sama używam krążków od 8 lat – najpierw Nuvaring, a od kilku miesięcy Polaring, bo są tańsze. Nie zauważyłam żadnej różnicy w działaniu.

Dziewczyny, trochę panikuję i potrzebuję Waszych doświadczeń, bo może któraś miała podobną sytuację. Do tej pory zawsze stosowałam Polaring i byłam już do niego przyzwyczajona — wiedziałam, czego się spodziewać, jak mój organizm reaguje, kiedy zakładać, kiedy wyjmować itd. Teraz zrealizowałam receptę i w aptece dostałam NuvaRing. Niby wiem, że to też krążek dopochwowy i wygląda na to, że ma bardzo podobne dawkowanie, ale mimo wszystko mam ogromny stres, bo dla mnie antykoncepcja to temat, przy którym nie chcę żadnych niespodzianek.

Nie planuję dzieci i naprawdę bardzo się boję, że zmiana opakowania/producenta może coś namieszać. Wiem, że może przesadzam, ale jak człowiek przez długi czas używa jednego konkretnego preparatu, to potem taka zmiana od razu uruchamia milion myśli w głowie. Patrzę na te dwa pudełka obok siebie i niby wszystko wydaje się podobne, ale jednak nazwa inna i mam blokadę, żeby po prostu założyć nowy krążek bez upewnienia się, czy faktycznie jest tak samo.

Czy któraś z Was przechodziła z Polaring na NuvaRing albo stosowała je zamiennie? Miałyście jakieś różnice w samopoczuciu, plamienia, bóle, spadek libido, większy stres z cyklem albo coś nietypowego? Najbardziej zależy mi na tym, czy przy takiej zmianie skuteczność antykoncepcyjna jest traktowana tak samo, jeśli zakłada się krążek zgodnie z dotychczasowym schematem. Może głupio brzmi, ale serio bardzo się tym przejęłam.

Wrzucam zdjęcie, bo po lewej mam poprzednie opakowanie, którego używałam, a po prawej to nowe z apteki. Może dla kogoś to oczywiste, ale ja teraz siedzę, patrzę na te pudełka i zastanawiam się, czy to faktycznie „to samo”, tylko pod inną nazwą, czy jednak któraś z Was odczuła różnicę po zmianie.

Ja miałam identycznie, tylko u mnie było odwrotnie, bo najpierw dostałam NuvaRing, a potem w aptece zaproponowali mi Polaring. Też się zestresowałam, bo jak człowiek już ufa jednemu opakowaniu, jednej nazwie i ma to wszystko poukładane w głowie, to taka zmiana od razu wydaje się podejrzana. Pamiętam, że siedziałam z pudełkiem w ręku i porównywałam skład, dawkę, godziny uwalniania i zastanawiałam się, czy to na pewno działa tak samo. U mnie nie było żadnej różnicy w działaniu. Założyłam normalnie w tym samym dniu, w którym zawsze zaczynałam kolejny krążek, i cykl poszedł tak samo jak wcześniej. Nie miałam plamień, nie miałam bólu brzucha ani żadnego dziwnego przesunięcia krwawienia. Jedyne, co miałam, to stres w głowie przez pierwsze dni, bo cały czas się wsłuchiwałam w organizm i sprawdzałam, czy „coś się nie dzieje”. Po czasie uznałam, że bardziej sama siebie nakręcałam niż faktycznie coś się zmieniło.

Rozumiem Cię totalnie z tym strachem przed ciążą, bo ja też stosuję krążek właśnie dlatego, że absolutnie nie planuję dzieci i potrzebuję mieć poczucie kontroli. Dla mnie najważniejsze było to, że dawka na opakowaniu była taka sama i sposób stosowania też ten sam. Organizm oczywiście u każdej kobiety może reagować inaczej, ale sama zmiana nazwy nie oznaczała u mnie żadnej katastrofy. Teraz już nawet nie zwracam takiej uwagi, czy dostanę jedno czy drugie, chociaż za pierwszym razem naprawdę miałam małą panikę.

Stosowałam zamiennie i było okej. Też dostałam raz inne pudełko w aptece i pierwsza myśl: „super, zaraz będę świrować cały miesiąc”. :sweat_smile:

U mnie Polaring i GinoRing działały tak samo, żadnych przygód, żadnego „ups”. Miałam może minimalnie inne odczucie przy zakładaniu, ale to bardziej kwestia mojej głowy niż realnej różnicy. Krwawienie przyszło normalnie, libido bez zmian, cera bez zmian, humor też bez większych sensacji.

Jakbym była na Twoim miejscu, to porównałabym sobie dokładnie dawkę na pudełku, bo na zdjęciu wygląda, że oba mają etonogestrel + etynyloestradiol 0,120 mg / 0,015 mg na 24 godziny. Ja przy takiej samej dawce potraktowałam to jako zamiennik i nie robiłam żadnej przerwy ani kombinacji. Rozumiem panikę, bo przy antykoncepcji człowiek nie chce eksperymentów, ale u mnie przejście było zupełnie bezproblemowe.