Zaczęłam brać Bupropion i serio — lek potrafi stłumić apetyt tak bardzo, że można nie chcieć jeść. Mnie ostrzegali, że przy historii anoreksji mogą nie dać tego leku, i nie bez powodu. Przez pierwsze ~3 miesiące musiałam być bardzo intencjonalna — nastawiałam przypomnienia w telefonie, że mam coś zjeść, nawet jak to miała być tylko mała przekąska. Bez tego potrafiłam zapomnieć o jedzeniu na cały dzień. Po około trzech miesiącach to uczucie „braku głodu” u mnie przeszło i apetyt wrócił do normy.
Ja brałam 150 mg, nigdy nie byłam na 300. W tamtym okresie potrzebowałam zrzucić wagę — miałam stan przedcukrzycowy i ważyłam ~95 kg . W ciągu roku zeszłam z ~95 kg do ~64 kg bez restrykcyjnego głodzenia się: jadłam zdrowo, 5 małych posiłków dziennie, byłam umiarkowanie aktywna (głównie spacery). Nie głodziłam się, wręcz przeciwnie — starałam się jeść regularnie, żeby nie wrócić do starych nawyków. Dodatkowo odstawiłam antykoncepcję hormonalną — myślę, że to też mi pomogło w utracie masy, więc efekt to raczej suma kilku rzeczy (Bupropion + zdrowsze jedzenie i ruch).
Bupropion jest też często stosowany u osób rzucających palenie, bo bardzo zmniejsza głód na nikotynę i inne zachcianki — u mnie pomogło to nie pić i nie podjadać. Schudłam bezpiecznie w ciągu roku i nie wróciłam do starych zachowań, więc jestem z siebie dumna.
Ogromnie ważna sprawa: jeśli na Bupropionie celowo nie jesz albo popadasz w anoreksję — rośnie ryzyko drgawek. To nie jest żart. Z tego powodu osobom z przeszłością anoreksji lekarze zwykle nie przepisują tego leku. Dlatego jeśli czujesz, że nie jesteś w stanie jeść — ustaw sobie alarmy, miej pod ręką rzeczy, które na pewno dasz radę zjeść (u mnie na początku to były lody w kieszeni albo kanapki z wołowiną — coś kalorycznego i łatwego), i popracuj z tym, żeby nie dopuścić do niedożywienia.
Krótko o praktycznych trikach, które mi pomogły: przypomnienia w telefonie o jedzeniu, małe pojemniki z kalorycznymi przekąskami (masa orzechów, gotowe batony, lody), jedzenie tego mimo braku apetytu, stały plan 5 posiłków. Po miesiącu, kiedy apetyt był najmniejszy, pomagały mi tłuste rzeczy (kalorie i tłuszcz trzymały mnie na powierzchni), potem stopniowo wracało normalne jedzenie.