Sirdalud, zawierający substancję czynną tyzanidynę, zwykle nie podnosi ciśnienia tętniczego. W rzeczywistości, jednym z jego działania jest obniżanie ciśnienia krwi, co jest wynikiem działania rozkurczającego na naczynia krwionośne.
Hej wszystkim, ostatnio biorę Sirdalud, bo po wypadku na rowerze mam strasznie napięte mięśnie karku i szyi. Ale martwię się trochę o swoje ciśnienie. Normalnie miewam skoki, szczególnie jak się stresuję, a teraz nie wiem, czy ten lek nie podniesie mi go jeszcze bardziej. Ktoś ma jakieś doświadczenia z tym? Pytam, bo mam wrażenie, że wczoraj, po wzięciu tabletki, czułam się jakoś inaczej, niby spokojniej, ale jednocześnie serce mi waliło. Czy Sirdalud może mi ciśnienie podnieść, czy raczej to w mojej głowie siedzi?
@Ewcia Powiem ci, jak to wyglądało u mnie. Pamiętam, że w zeszłym roku, kiedy moje życie kręciło się wokół niezliczonej ilości nadgodzin w biurze, brałem Sirdalud przez kilka tygodni. Spałem wtedy po 4-5 godzin, a cały dzień to był rollercoaster: presja z pracy, hałas w open space, problemy z kręgosłupem od ciągłego siedzenia. Po Sirdaludzie, powiem ci szczerze, nie zauważyłem, żeby ciśnienie skoczyło mi w górę. Wręcz przeciwnie, ja raczej wtedy miałem wrażenie, że moje ciało w końcu odpuściło, jakby napięcie w moich mięśniach trochę odpuściło głowie. Ale to taki mój odbiór.
Z drugiej strony, pamiętam jeden szczególny wieczór. Wziąłem lek, a potem przy kolacji poszło wino i trochę szalonych dyskusji z przyjaciółmi. Emocje zrobiły swoje, nabuzowałem się pomysłami, planami na wyjazd i w efekcie w nocy faktycznie czułem przyspieszone bicie serca. Tylko trudno powiedzieć, czy to lek miał wpływ na ciśnienie, czy może to były emocje i stres, który wtedy mnie trzymał za gardło. Widzisz, ludzki organizm nie jest prostą maszyną, raczej czymś w rodzaju niesfornego towarzysza podróży.
Jeśli chodzi o moje doświadczenie, to nie miałem momentów, że po Sirdaludzie ciśnienie mi ‘skakało’ jak po kawie czy stresującej rozmowie z szefem. Raczej czułem się spokojniejszy, taki trochę przytłumiony, jakbym w końcu mógł głębiej odetchnąć i odpuścić napięcie w mięśniach. Może więc u ciebie chodzi o coś innego – może podświadomie się tym lekiem stresujesz, a twoje ciało odczytuje to jak sygnał alarmowy. Spróbuj obserwować swój organizm w różnych sytuacjach, zwłaszcza tych spokojniejszych, bez alkoholu i bez dużej dawki stresu, a może zauważysz, że to jednak nie lek, tylko cała ta otoczka życiowa sprawia, że serce bije inaczej.
Ja po Sirdaludzie miałam wyraźny spadek ciśnienia, więc mogę potwierdzić, że to nie jest tylko teoria z ulotki. Dostałam go na spięte plecy i ból w lędźwiach, brałam wieczorem, bo po nim robiłam się senna. Pierwszego dnia jeszcze nie skojarzyłam, ale przy kolejnych dawkach zaczęłam zauważać, że po 2–3 godzinach od tabletki robi mi się słabo, kręci mi się w głowie i mam takie uczucie „miękkich nóg”.
Dołączam zrzut ekranu z aplikacji do ciśnienia, bo dobrze widać, jak to u mnie wyglądało. Rano miałam 110/70, potem 105/66, a wieczorem po Sirdaludzie spadło mi do 96/60 i później nawet 90/58. Dla kogoś może to nie brzmi dramatycznie, ale ja już przy takich wartościach czułam się wyraźnie gorzej — senność, osłabienie, lekkie zawroty głowy i taka ciężka głowa.
Sam lek na napięte mięśnie faktycznie mi pomagał, bo plecy po nim trochę puszczały i łatwiej było zasnąć. Ale u mnie ten efekt na ciśnienie był bardzo odczuwalny. To nie było zwykłe zmęczenie po całym dniu, tylko taki konkretny spadek formy po tabletce. Najbardziej czułam to przy wstawaniu z łóżka albo z kanapy — musiałam chwilę posiedzieć, bo jak wstałam za szybko, to od razu robiło mi się ciemniej przed oczami.
Dlatego ja Sirdaludu w dzień bym nie brała, przynajmniej przy mojej reakcji. Na noc jeszcze jakoś to miało sens, bo i tak szłam spać, ale gdybym miała po nim prowadzić auto albo normalnie funkcjonować, to absolutnie nie. Dla mnie to lek, który może pomóc na spięte mięśnie, ale trzeba uważać, bo potrafi mocno zamulić i u niektórych naprawdę zbić ciśnienie.