Czy stosując Chlorprothixen można pić alkohol?

Chlorprothixen i alkohol to złe połączenie i nie powinno się ich łączyć. Nawet niewielka ilość alkoholu może nasilić działanie uspokajające chloroprotyksenu, a przez to zwiększyć ryzyko senności, oszołomienia, zawrotów głowy, zaburzeń koncentracji i gorszej kontroli nad swoim zachowaniem. Polska ulotka dla pacjenta mówi o tym wprost: chloroprotyksen może nasilać uspokajające działanie alkoholu i podczas stosowania leku nie należy pić alkoholu.


Temat jest powiązany z: https://medyk.online/lek/chlorprothixen/chlorprothixen-a-alkohol/

Hej, czy ktoś z Was brał Chlorprothixen i zdarzyło mu się wypić alkohol? Pytam całkiem serio, bo wiem, że w ulotkach zawsze jest napisane, żeby nie łączyć, ale wiadomo, jak to czasem wygląda w życiu – jakieś urodziny, impreza rodzinna, święta, wesele, spotkanie ze znajomymi i zaraz każdy wciska, żeby chociaż symbolicznie się napić. Ja biorę Chlorprothixen na wyciszenie i sen, i już po samej tabletce czuję, że jestem spokojniejsza, czasem bardziej senna i taka trochę przytłumiona, więc zaczęłam się zastanawiać, jakby to było po połączeniu z alkoholem. Niby nie planuję jakiegoś wielkiego picia, bardziej chodzi mi nawet o lampkę wina czy jedno piwo, ale trochę się boję, czy to nie da jakiegoś dziwnego efektu. Czy ktoś miał po tym większą senność, zawroty głowy, osłabienie albo takie uczucie, że człowiek jest nie do końca obecny? A może ktoś z Was nic nie odczuł, tylko jednak następnego dnia było kiepsko? Chętnie poczytam prawdziwe historie, bo wiadomo, życie życiem, a ludzie mają różne doświadczenia.

U mnie to niestety był bardzo głupi eksperyment i drugi raz bym tego nie powtórzyła. Brałam Chlorprothixen w okresie, kiedy miałam straszny stres, problemy ze snem i ogólnie byłam cała roztrzęsiona. To był taki czas, że człowiek żył na napięciu od rana do nocy, a jak już przychodził wieczór, to zamiast odpocząć, to głowa jeszcze bardziej pracowała. Dostałam ten lek właśnie po to, żeby się wyciszyć i zacząć normalnie spać. No i prawda jest taka, że działał, bo po tabletce faktycznie byłam spokojniejsza i szybciej zasypiałam, ale też czułam, że jestem bardziej spowolniona. I teraz do rzeczy. Byliśmy na imieninach u rodziny, no i wiadomo, klasyka – „napij się chociaż troszkę”, „co się stanie od jednego kieliszka”, „przesadzasz”. Dałam się namówić i wypiłam naprawdę mało, bo to nawet nie była jakaś wielka ilość. I powiem tak – u mnie to połączenie zrobiło swoje. Najpierw myślałam, że jest normalnie, ale po chwili zaczęłam czuć się dziwnie ciężka, taka zamulona dwa razy bardziej niż zwykle. Oczy zaczęły mi się same przymykać, zrobiło mi się słabo, a jak wstałam od stołu, to miałam wrażenie, że nogi mam z waty. Do tego lekko kręciło mi się w głowie i nie miałam ochoty z nikim gadać, tylko usiąść i żeby wszyscy dali mi spokój.

Ja może nie napiszę jakiejś bardzo medycznej odpowiedzi, tylko tak po ludzku, z życia. Sama brałam Chlorprothixen przez jakiś czas, ale bardziej na bardzo silne napięcie i problemy z zasypianiem. Miałam taki okres, że wszystko mnie przerastało – praca, dom, dzieci, zero odpoczynku, człowiek chodził jak nakręcony i potem wieczorem niby padał ze zmęczenia, a i tak nie mógł zasnąć. Lek mi pomógł o tyle, że trochę mnie wyciszył i przestałam się aż tak nakręcać, ale od razu czułam, że to nie są żarty, tylko konkretny lek, po którym człowiek nie powinien robić głupot.

Ja akurat nie połączyłam tego z alkoholem, bo się bałam, ale moja znajoma tak zrobiła i mówiła, że już nigdy więcej. U niej było tak, że myślała, że jedno piwo to przecież nic wielkiego. A potem opowiadała, że zrobiła się strasznie senna, ciężka i taka jakby odłączona od rzeczywistości. Nie było jakiegoś dramatu typu karetka czy coś, ale czuła się po prostu fatalnie. Mówiła, że nie mogła się skupić, wszystko ją męczyło, a najgorsze było to uczucie, że organizm nagle bardzo zwolnił. I właśnie to mnie najbardziej przekonuje, że to połączenie jest zwyczajnie bez sensu.

Zresztą nawet bez wielkiej wiedzy człowiek czuje, że jak bierze coś na uspokojenie i sen, to dokładanie do tego alkoholu nie jest mądre. Alkohol sam w sobie potrafi zamulić, osłabić i rozregulować organizm, a jak dojdzie do tego Chlorprothixen, to może człowieka po prostu za bardzo ściąć. Ja mam taką zasadę, że przy takich lekach nie robię żadnych prób, bo szkoda zdrowia dla jednego wieczoru. Na imprezie można wypić colę, sok czy wodę i też przeżyć. Ludzie czasem gadają, że „eee, przesadzasz”, ale to oni potem nie będą się źle czuć, tylko Ty. Ja bym nie ryzykowała, nawet dla świętego spokoju.