@Monikkacz Miałam bardzo podobną sytuację, tylko u mnie trądzik wrócił po jednej kuracji Izotekiem i dopiero później wyszło, że problem może być hormonalny. U mnie też najgorzej było na żuchwie, brodzie i dolnych policzkach — takie bolesne gule pod skórą plus ropne krostki. Izotek wyciszył wszystko świetnie, ale kiedy odstawiłam tabletki antykoncepcyjne, po kilku miesiącach zaczęło się od nowa.
Z mojego doświadczenia sam dermatolog nie zawsze wystarcza, jeśli w tle jest PCOS albo ogólnie rozjechane hormony. Ja dopiero po połączeniu dermatologa z ginekologiem-endokrynologiem zaczęłam coś rozumieć, bo wcześniej ciągle było tylko: antybiotyk, maść, potem znowu antybiotyk, a na końcu propozycja powrotu do Izoteku. Problem w tym, że u mnie Izotek działał na skórę, ale nie rozwiązywał przyczyny nawrotów.
Nie namawiam Cię na żadne konkretne leczenie, bo każda z nas ma inną sytuację, ale na Twoim miejscu szukałabym kogoś, kto potraktuje temat szerzej: trądzik, PCOS, odstawienie antykoncepcji, wyniki hormonalne, insulinę/glukozę, androgeny i ogólny cykl. U mnie duże znaczenie miało to, żeby nie patrzeć tylko na twarz, ale też na to, co dzieje się w organizmie po odstawieniu hormonów.
Co do trzeciej kuracji Izotekiem — rozumiem Twoje wahanie. Sama też bym się zastanawiała, jeśli dwie poprzednie dały tylko czasową poprawę. Znam dziewczyny, które miały kolejną kurację i były zadowolone, ale znam też takie, którym bez ogarnięcia hormonów trądzik i tak wracał. Dlatego ja bym najpierw poszukała drugiej opinii, najlepiej u kogoś, kto ogarnia trądzik hormonalny, a nie tylko przepisuje kolejny antybiotyk.
U mnie też antybiotyk pomagał tylko na chwilę albo wcale, a potem było odbicie. Dopiero kiedy zaczęłam prowadzić temat równolegle u dermatologa i ginekologa-endokrynologa, było trochę więcej sensu w tym leczeniu. Nie załamuj się tym, że jedna lekarka powiedziała, że „taki trądzik jest nieuleczalny”, bo czasem po prostu trzeba trafić na kogoś, kto bardziej wnika w przyczynę, a nie tylko gasi objawy.