My braliśmy lek przez 3 dni, a powtórkę zaleca się po 3 tygodniach – tak mówił nasz lekarz. Ja natomiast przez całe leczenie robiłam generalne porządki, co dzień. Pierwsze dwa dni to była wielka akcja prania – wszystko, co mogłam, lądowało w workach i nie było używane aż do końca kuracji. Pluszaki, ręczniki, kocyki, pościel – wszystko to wrzucałam do prania, a zabawki, które nie dały się prać, przelewałam wrzątkiem. Po skończeniu całej kuracji, wyjmowałam te rzeczy z worków, przewietrzałam je i wracaliśmy do normalności.
Minęły prawie 2 lata i jak na razie mamy spokój. Z tego, co wiem, wciąż stosujemy profilaktykę przeciwpasożytniczą, choć ostatnio w przedszkolu był komunikat, że jedno z dzieci miało owsiki. Na razie jednak nie zauważyliśmy żadnych objawów u młodego, więc na razie go obserwuję.
A jak Twoje dziecko się czuje? Jakie objawy macie, jeśli coś się pojawiło?