Plastry Systen Conti można stosować przez wiele lat – nawet do 60.–65. roku życia i dłużej – pod warunkiem dobrej tolerancji, braku przeciwwskazań oraz regularnej kontroli lekarskiej.
Biorę je już ponad dwa lata, czuję się super, ale trochę się zaczęłam zastanawiać, czy to nie za długo. Gdzieś mi się obiło o uszy, że HTZ powinno być tylko “na chwilę”, a ja szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie teraz życia bez tego plastra. Mam 56 lat, zaczęłam go używać zaraz po menopauzie i zniknęły wszystkie moje objawy – uderzenia, poty, nerwy, nawet libido wróciło! Ale nie wiem, czy nie przesadzam z długością. Może ktoś ma dłuższe doświadczenie i się podzieli?
Ja jestem po sześćdziesiątce i na Systen Conti jestem już 7 lat. Zaczynałam mając 53 lata, bo miałam taką jazdę hormonalną, że mało mnie z pracy nie wyrzucili – cały czas płakałam, pociłam się jak w saunie i miałam taki lęk, że nie mogłam jechać autobusem, bo myślałam, że zemdleję.
Ginekolożka powiedziała mi jasno – HTZ można brać tak długo, jak długo działa i nie robi szkód. Co roku robię cytologię, USG, badania krwi, mammografię, no i wszystko OK. Ona mówi, że nie ma sensu odstawiać, skoro mi służy. Nawet mi kiedyś powiedziała, że ma pacjentki, które mają 70+ i nadal biorą, bo jak przestawały to objawy wracały jak bumerang.
Także ja bym się nie przejmowała długością – jak się dobrze czujesz, to znaczy, że działa. Tylko badaj się regularnie i obserwuj ciało. My nie jesteśmy wszystkie z jednej formy wylane – jedna potrzebuje 2 lata, druga 10. Najważniejsze, żeby żyć normalnie, a nie męczyć się przez jakieś zasady z gazet.
Ja też się kiedyś nasłuchałam, że „tylko 5 lat”, „trzeba odstawić”, „naturalnie przetrwaj menopauzę” i co? Przestałam brać, bo się naczytałam głupot. I miałam powtórkę z rozrywki: gorąco, śmierdziałam potem jak koń po westernie, łzy w oczach od niczego, a mąż już miał mnie dość, bo tylko ryczałam i warczałam.
Po pół roku wróciłam na Systen Conti i znowu jestem człowiekiem. Mam 59 lat, od 4 lat na plastrze, i nie wyobrażam sobie go teraz odstawić. Lekarka powiedziała, że jak nie ma przeciwwskazań, badania OK, a ja się dobrze czuję – to mam brać i się nie przejmować. I tego się trzymam.
Jak moja sąsiadka mówi – „lepiej mieć dobry humor na hormonach niż cierpieć z zasad.” Więc nie słuchaj teorii, słuchaj swojego ciała. I lekarza, nie Internetu. No, chyba że forum – bo tu prawdziwe babki piszą