Czas trwania leczenia Lucetamem jest indywidualny i zależy od wskazań oraz reakcji pacjenta na terapię. W przypadku zaburzeń poznawczych i zawrotów głowy leczenie trwa zazwyczaj od kilku tygodni do kilku miesięcy. W leczeniu mioklonii korowej terapia może być długoterminowa, z regularnymi próbami redukcji dawki co 6 miesięcy.
Dostałam od lekarza rodzinnego Lucetam na problemy z koncentracją i pamięcią – od jakiegoś czasu miałam taki zamglony umysł, ciężko mi się było skupić, a o zapamiętywaniu czegokolwiek to już nie wspomnę… Pytanie mam takie: jak długo bierze się ten lek? Czy są jakieś ramy czasowe, np. 2 tygodnie, miesiąc, pół roku? Lekarz niby coś mówił, ale wiecie jak to jest – człowiek zestresowany, zapomni dopytać. A nie chcę też przesadzić z długością brania.
Będę wdzięczna za każdą odpowiedź, najlepiej od kogoś, kto brał i może powiedzieć coś z własnego doświadczenia.
Brałam Lucetam przez około 4 miesiące, bo miałam bardzo podobnie jak Ty – mgła w głowie, rozkojarzenie, nie mogłam się na niczym skupić, a pracuję w biurze i mam sporo rzeczy na głowie, które trzeba ogarnąć na czas. U mnie zaczęło się po infekcji wirusowej, niby przeszło, ale coś mi się w głowie rozjechało. Lekarka powiedziała, że można brać nawet dłużej, jak jest potrzeba, ale żeby po 3–4 miesiącach zrobić przerwę i zobaczyć, czy organizm sam daje radę.
Po dwóch tygodniach brania już poczułam, że mam więcej energii umysłowej, takiej jasności. Nawet książkę przeczytałam – co wcześniej było nierealne. Ale od razu uprzedzam – ja musiałam pilnować regularności. Brałam 3 razy dziennie i jak zapomniałam jednej dawki, to czułam, że wracam do tego starego trybu… Nie wiem, może autosugestia? Ale działało.
Znam też kobietę z pracy, która brała Lucetam przez ponad pół roku – miała rekonwalescencję po udarze i jej neurolog powiedział, że może brać dłużej, byle pod kontrolą. Więc wydaje mi się, że wszystko zależy od przypadku i trzeba słuchać swojego ciała – jak czujesz, że pomaga, to warto kontynuować, ale z głową. I nie bać się dopytać lekarza, oni nie gryzą
U mnie Lucetam był po porodzie – miałam totalny zjazd. Zero pamięci, ciągle zmęczona, zapominałam o rzeczach, których wcześniej nigdy bym nie pomyliła. Poszłam do psychiatry (bo myślałam, że to depresja), a on mnie odesłał do neurologa i ten dał mi właśnie Lucetam. Na początku brałam mało – 2x400 mg – i szczerze, nie czułam wielkiej poprawy. Dopiero jak zwiększyli mi dawkę do 3x1200, to poczułam jakby ktoś mi zdjął watę z mózgu.
Brałam chyba przez 3 miesiące, potem sama przerwałam, bo już czułam się lepiej. Nie wiem, czy tak się powinno, ale miałam dosyć tabletek, bo brałam jeszcze witaminy i inne cuda. Efekt się utrzymał, chociaż po 2 miesiącach bez niczego znowu trochę się pogubiłam i miałam taki moment zawieszenia w głowie. Ale wtedy wróciłam do lepszego snu, trochę ruchu i przeszło samo.
Moim zdaniem – Lucetam działa, ale to nie jest coś, co się bierze raz na zawsze. To raczej wsparcie w kryzysie. Każdy organizm reaguje inaczej, ale jak już bierzesz i czujesz poprawę, to się nie bój kontynuować. Tylko co jakiś czas zapytaj lekarza, czy jeszcze brać. Ja się tego trzymałam i wyszłam z tego zamglenia. Trzymam kciuki za Ciebie!