Długość czasu, przez jaki można przyjmować Trexan Neo, zależy od kilku czynników, w tym rodzaju i ciężkości stanu, który jest leczony, reakcji pacjenta na lek, a także ewentualnych skutków ubocznych.
Hej wszystkim, mam pytanie do osób, które biorą Trexan Neo. Leczę się na RZS od 8 miesięcy i lekarz mówi, że leczenie będzie długie, ale nie umiał mi powiedzieć dokładnie, jak długo się to właściwie bierze. Czy to jest coś na całe życie, czy można to kiedyś odstawić? Trochę się boję, bo jednak to mocny lek, a ja mam dopiero 39 lat. Jak to wyglądało u Was – długo go bierzecie, robicie przerwy, zmniejszacie dawki? Chciałabym wiedzieć, czego się spodziewać, bo psychicznie ciężko mi się z tym pogodzić, że może to być „na stałe”.
Też przez to przechodziłam, więc dobrze Cię rozumiem. Ja biorę Trexan Neo już 4 lata i na początku też miałam nadzieję, że to może będzie na kilka miesięcy i potem koniec. Ale prawda jest taka, że to leczenie długoterminowe – lekarze mówią, że dopóki działa i nie ma skutków ubocznych, to się go nie odstawia. U mnie po jakichś 6 miesiącach zaczęła się poprawa, a po roku to była już przepaść – mogłam normalnie funkcjonować, ręce przestały puchnąć.
Miałam kiedyś pomysł, żeby spróbować zmniejszyć dawkę, bo bałam się o wątrobę, ale po 3 miesiącach zaczęły wracać bóle i sztywność, więc wróciłam do poprzedniej dawki i od tamtej pory mam spokój. Raz na 2–3 miesiące robię badania krwi, piję dużo wody i unikam alkoholu (choć czasem na urodzinach kieliszek wina się zdarzy, nie będę udawać). U mnie to działa, czuję się dobrze, więc na razie nie kombinuję i nie odstawiam, bo wolę się dobrze czuć niż ryzykować nawrotem.
Hej, też się nad tym zastanawiałam na początku, bo myślałam, że lekarze przepisują Trexan Neo tylko „na chwilę”, żeby zahamować zapalenie, a potem się go odstawia. U mnie to już ponad 2,5 roku na metotreksacie. Zaczynałam od tabletek, ale źle się czułam po nich – nudności, ból brzucha, zero apetytu, więc przeszłam na zastrzyki i jest dużo lepiej.
Powiem Ci tak z doświadczenia: to nie jest lek, który się bierze przez kilka tygodni jak antybiotyk. On działa powoli, a jak już zacznie, to trzeba mu dać czas, żeby utrzymał efekt. Ja miałam okres, że przez pół roku byłam w remisji i lekarz delikatnie zmniejszył mi dawkę, ale potem przyszła jesień, stres w pracy i znowu stawy spuchły. Więc wróciłam do 20 mg tygodniowo i znów jest stabilnie.
Moja reumatolożka zawsze powtarza: „Trexan to jak strażnik — dopóki stoi na posterunku, choroba śpi”. I coś w tym jest. Ja się z tym pogodziłam, że pewnie będę brała go jeszcze długo, może nawet na stałe, ale przynajmniej mogę chodzić, gotować, pracować i normalnie żyć. Wiesz, jakby mi ktoś 5 lat temu powiedział, że będzie tak dobrze, to bym nie uwierzyła. Więc nie martw się — najważniejsze, że działa.