Czas trwania leczenia Hyplafin zależy głównie od indywidualnych potrzeb pacjenta i jest ustalany przez lekarza prowadzącego. W większości przypadków Hyplafin jest stosowany jako leczenie długoterminowe, które może trwać kilka miesięcy lub nawet lata, w zależności od odpowiedzi organizmu na leczenie oraz postępu choroby.
U mnie lekarz od razu powiedział, że Hyplafin to nie jest lek na szybki efekt, tylko bardziej na dłuższe stosowanie. Brałem go kilka miesięcy, a taką wyraźniejszą poprawę zacząłem czuć dopiero po dłuższym czasie, na pewno nie od razu. Z tego co czytałem i co mi też mówiono, przy takich lekach często trzeba dać około 6 miesięcy, żeby ocenić, czy naprawdę działa. Jak już zacznie pomagać, to zwykle bierze się go dalej, bo po odstawieniu objawy z prostatą potrafią wrócić. U mnie to wyglądało właśnie bardziej jak leczenie na stałe niż jakaś krótka kuracja.
Ja brałem coś z finasterydem ponad rok i z mojej perspektywy odpowiedź jest prosta: Hyplafin stosuje się długo, a nie przez kilka tygodni. Na forach sporo facetów pisze, że po paru miesiącach dopiero zaczęli widzieć sensowną różnicę, a niektórzy biorą to naprawdę długo, jeśli lek im pomaga. Też miałem podejście, że spróbuję chwilę i zobaczę, ale przy prostacie tak to raczej nie działa. Trzeba uzbroić się w cierpliwość i obserwować, czy z czasem jest mniej nocnego wstawania i lepsze oddawanie moczu. Tylko wiadomo — jak pojawiają się skutki uboczne i są męczące, to część osób odstawia szybciej, mimo że sam lek z założenia jest bardziej do długiego stosowania.
Stosuję Hyplafin już od ponad 15 lat. Mogę potwierdzić, że jednym z działań niepożądanych u mnie było wyraźnie mniejsze nasienie przy wytrysku, takie jakby „osłabienie” ejakulacji. To akurat pokrywa się z tym, co jest opisywane przy finasterydzie. Trzeba też pamiętać, że Hyplafin nie działa od razu – u mnie pełniejszy efekt pojawiał się dopiero po kilku tygodniach regularnego stosowania.
Przez pewien czas miałem też styczność z innymi lekami na problemy z prostatą i tam działanie było odczuwalne szybciej, ale w moim przypadku to właśnie Hyplafin okazał się ważny w dłuższej perspektywie. Ostatecznie zrezygnowałem z operacji, co niestety sprawiło, że z biegiem lat bardzo nasiliło się u mnie zaleganie moczu. Problem zrobił się tak duży, że skończyło się na okresowym cewnikowaniu, a po pewnym czasie pęcherz praktycznie przestał sam pracować i do dziś nie jestem w stanie normalnie oddawać moczu bez pomocy.
Mogłoby się wydawać, że w takiej sytuacji Hyplafin nie ma już większego sensu, ale u mnie było wręcz odwrotnie. Podczas cewnikowania zdarzało się, że cewnik podrażniał prostatę i powodował krwawienie. Z ciekawości sam odstawiłem kiedyś Hyplafin, żeby sprawdzić, czy coś się zmieni. Przez kilka tygodni było w porządku, ale później zacząłem zauważać krwawienie praktycznie za każdym razem.
Wróciłem więc do stosowania Hyplafin i po kilku tygodniach sytuacja znowu się uspokoiła. Krwawienia ustąpiły i wszystko wróciło do wcześniejszego stanu. U mnie wyglądało to tak, że po odstawieniu leku prostata znowu zaczynała się powiększać, przez co nawet samo cewnikowanie robiło się trudniejsze. Dlatego mimo różnych problemów zdrowotnych nadal uważam, że w moim przypadku Hyplafin miał realne znaczenie i pomagał utrzymać sytuację pod większą kontrolą.