Mam dokładnie to samo – pyłki, trawy, no dramat. Od lat się z tym bujam. Deslodynę biorę zawsze od połowy kwietnia do końcówki czerwca, czasem nawet do lipca, bo wtedy u mnie w mazowieckim najwięcej pyli. I tak, codziennie jedna tabletka rano, bo wtedy mnie najmniej wszystko męczy.
Nie robię żadnych przerw, bo jak przestaję, to od razu wszystko wraca – katar, oczy czerwone, jakbym się popłakała po telenoweli, a jeszcze mnie ludzie pytają „czy coś się stało?”
Więc wolę brać regularnie i mieć spokój, niż się męczyć.
Moja siostra z kolei bierze Deslodynę cały rok, bo ona ma uczulenie na kurz i roztocza, więc u niej to nie sezonowo, tylko wiecznie. I żyje, wszystko okej, żadnych skutków ubocznych.
Jak Ci działa i dobrze się czujesz, to ja bym brała aż pyłki przestaną latać. A potem można odstawić. Tak mi zawsze mówiła lekarka rodzinna i sprawdza się od lat.