Ja też brałam Metronidazol i miałam bardzo podobne odczucia po zakończeniu kuracji, więc rozumiem, o co Ci chodzi. U mnie sam lek niby „skończył się” po kilku dniach, ale żołądek i ogólne samopoczucie dochodziły do siebie trochę dłużej. Też miałam takie wrażenie, że organizm jest jeszcze jakiś rozregulowany — metaliczny posmak, cięższy żołądek, lekkie mdłości i ogólnie taka mniejsza tolerancja na różne rzeczy, w tym alkohol. Z tego, co czytałam, Metronidazol ma okres półtrwania około 8–10 godzin, więc teoretycznie po kilku dobach powinno go być już bardzo mało w organizmie, ale to nie znaczy, że układ pokarmowy czy flora bakteryjna od razu wracają do normy.
Dołączam zrzut, który znalazłam, bo tam jest napisane, że okres półtrwania u osoby dorosłej wynosi około 8 do 10 godzin, a metabolity też mają swoje okresy półtrwania. Jest też informacja, że Metronidazol jest metabolizowany głównie w wątrobie i wydalany głównie z moczem, w części jako lek i metabolity. Dla mnie to tłumaczy, czemu sam lek nie powinien utrzymywać się bardzo długo, ale organizm może jeszcze przez jakiś czas „odczuwać” skutki terapii. Szczególnie jeśli żołądek był podrażniony, była biegunka, nudności albo mniejszy apetyt podczas leczenia.
Jeśli chodzi o alkohol, to ja bym jeszcze chwilę odczekała, nawet jeśli kuracja skończyła się tydzień temu. Wiem, że zwykle mówi się o kilku dniach przerwy po Metronidazolu, ale u mnie po tygodniu też miałam wrażenie, że organizm reaguje gorzej niż normalnie. Może to nie tyle sam lek nadal krąży we krwi, ile układ pokarmowy i wątroba są jeszcze trochę obciążone po leczeniu. Ja miałam tak, że po około 10–14 dniach od zakończenia było już wyraźnie lepiej, ale brzuch jeszcze przez jakiś czas był bardziej wrażliwy niż zwykle.
Także moim zdaniem to, co opisujesz, może się zdarzyć po Metronidazolu, zwłaszcza jeśli już w trakcie kuracji miałaś jakieś skutki uboczne. U mnie najdłużej trzymały się właśnie sprawy żołądkowe i takie dziwne ogólne rozbicie, mimo że sam lek według farmakokinetyki powinien być już dawno usunięty. Obserwowałabym, czy z dnia na dzień jest lepiej, bo u mnie poprawa była stopniowa, a nie z dnia na dzień. Jeśli jednak objawy by się nasilały, pojawiły się mocne bóle brzucha, biegunka, drętwienia, zawroty głowy albo coś neurologicznego, to już bym tego nie zrzucała tylko na „dochodzenie po leku”.