Ja miałem trochę inną historię, ale też dotyczyła Bisoratio w małej dawce. Dostałem go po serii badań, kiedy wyszło, że mam częste kołatania serca i przyspieszone tętno przy stresie. Wszystko kardiologicznie było w porządku, ale serce reagowało bardzo mocno na napięcie i nerwy. Brałem 1,25 mg przez około trzy miesiące.
Kiedy chciałem odstawić lek, też trafiłem na informacje, że beta-blokery powinno się odstawiać stopniowo, bo organizm przyzwyczaja się do tego, że receptory w sercu są blokowane. Jeśli nagle się je „odblokuje”, może pojawić się chwilowe przyspieszenie pracy serca. Nie jest to reguła, ale wiele osób to opisuje.
U mnie wyglądało to tak, że przez około tydzień brałem 1,25 mg co drugi dzień, a potem już nic. W pierwszych dniach bez leku zauważyłem, że tętno było trochę wyższe, szczególnie rano i przy wysiłku. Nie było to jednak nic dramatycznego. Po około dwóch tygodniach wszystko się ustabilizowało.
Z perspektywy czasu myślę, że największym problemem nie był sam lek, tylko moje skupienie na pracy serca. Gdy tylko odstawiłem tabletki, zacząłem się zastanawiać, czy serce bije szybciej, czy pojawi się kołatanie itd. To powodowało stres, a stres sam w sobie potrafi wywołać dodatkowe skurcze. Dopiero gdy przestałem się tak kontrolować, wszystko się uspokoiło.
Dlatego jeśli miałbym coś doradzić z własnego doświadczenia, to raczej łagodne zejście z dawki i trochę cierpliwości, bo organizm potrzebuje chwili, żeby przyzwyczaić się do pracy bez beta-blokera.