Zejście z Rispoleptu powinno odbywać się pod ścisłym nadzorem lekarza prowadzącego, który zna Twoją sytuację i historię leczenia. Lekarz będzie mógł opracować odpowiedni plan wycofania leku, który uwzględnia indywidualne potrzeby pacjenta. Proces wycofania może obejmować stopniowe zmniejszanie dawki oraz monitorowanie odpowiedzi pacjenta na zmiany w terapii.
Hej, zastanawiam się nad odstawieniem Rispoleptu i chciałabym wiedzieć, jak to u was wyglądało. Brałam go prawie rok, ale mam wrażenie, że trochę za bardzo mnie przytępia, zero emocji, brak energii. Boję się jednak, że jak przestanę, to wszystko wróci z podwójną siłą – lęki, napięcie, jakieś dziwne myśli… Jak to było u was? Odstawialiście stopniowo czy od razu? Były jakieś skutki uboczne?
Odstawiałam Rispolept powoli, bo lekarz mnie ostrzegł, że jak się rzuci od razu, to można dostać efektu „bumeranga” i wszystko wraca ze zdwojoną siłą. Więc stopniowo schodziłam z dawki i na początku było ok, ale potem zaczęły się problemy ze snem. Nie mogłam zasnąć, przewracałam się z boku na bok, a jak już udało mi się zasnąć, to miałam dziwne, bardzo realistyczne sny. Do tego po jakimś czasie wrócił lęk i czułam się bardziej drażliwa.
Po miesiącu bez leku było już dużo lepiej, ale serio – odstawianie musi być powolne. Jak nagle odstawisz, to możesz mieć objawy jak na odwyku, serio. Ja byłam już gotowa się poddać i wrócić do leku, ale przetrzymałam i teraz jest ok. No, ale każdy organizm reaguje inaczej, więc najlepiej nie robić nic na własną rękę i dogadać to z lekarzem.
U mnie było źle, ale to moja wina, bo odstawiłam na własną rękę i od razu. Brałam 1 mg na noc i po prostu przestałam. Przez pierwsze dni było super, myślałam, że wygrałam życie – miałam więcej energii, jakby mi się mózg odblokował. Ale po tygodniu zaczęło się piekło. Nie mogłam spać, czułam dziwne napięcie, jakby ktoś mi dociskał klatkę piersiową. Do tego zaczęłam mieć koszmarne migreny i tiki w oczach.
Po dwóch tygodniach wróciłam do lekarza, który prawie mi nawrzeszczał, że nie można tak nagle odstawiać. Teraz schodzę powoli, co parę tygodni zmniejszamy dawkę. Jest o niebo lepiej, ale gdybym wiedziała, co mnie czeka po nagłym odstawieniu, to nigdy w życiu bym tak nie zrobiła.
Ja schodziłam z Rispoleptu powoli, ale i tak było ciężko. Na początku nic się nie działo, ale po dwóch tygodniach dopadła mnie taka nerwowość, że nie mogłam usiedzieć na miejscu. Do tego wróciły jakieś dziwne myśli, takie jak przed leczeniem, tylko że teraz już wiedziałam, że to przez odstawienie.
Najgorsze były emocje – jakby ktoś przekręcił wajchę i nagle wszystko, co było wygłuszone przez lek, wróciło ze zdwojoną siłą. Raz płakałam, raz miałam ochotę rozwalić wszystko, raz byłam w euforii. Po miesiącu zaczęło się normować, ale nigdy więcej nie chcę przez to przechodzić. Jeśli ktoś odstawia, to radzę powoli, z dużą cierpliwością i najlepiej, żeby ktoś bliski był w pobliżu.
Mój syn brał Rispolept przez rok i jak przyszło do odstawiania, to miałam wrażenie, że cofnęliśmy się o kilka miesięcy w terapii. Był bardziej nerwowy, zaczęły mu wracać stany lękowe, do tego spał fatalnie – w nocy się budził, rano był niewyspany i rozdrażniony.
Lekarz powiedział, że to normalne i że organizm potrzebuje czasu na przystosowanie się. Zmniejszaliśmy dawkę powoli przez kilka miesięcy, ale mimo wszystko widziałam, że miał gorsze momenty. Najgorzej było przez pierwszy miesiąc po całkowitym odstawieniu – wtedy zdarzały się wybuchy złości, większa nadwrażliwość na dźwięki i światło.
Teraz, po pół roku bez leku, jest dobrze, ale nie wiem, czy zdecydowałabym się na tak szybkie odstawienie, gdybyśmy mieli drugą szansę. Jeśli ktoś myśli o odstawieniu u dziecka, to polecam dużą cierpliwość i regularne rozmowy z lekarzem.