Ja to już swoje w życiu przeszłam i probiotyków trochę się nabrałam. Klacid brałam ostatni raz w listopadzie, jak mnie rozłożyło na święta zaduszne – gardło, zatoki, kaszel… wszystko na raz. I powiem Ci jedno: jak tylko widzę na recepcie antybiotyk, to od razu w głowie mam: „weź coś na florę”.
Ja od lat biorę Sanprobi IBS – wiem, że są inne wersje, ale ta mi najbardziej pasuje. Biorę rano na czczo i wieczorem przed snem, a antybiotyk w południe – żeby była przerwa. I trzymam się tego, bo naprawdę działa.
Nie tylko nie mam biegunek, ale mam wrażenie, że ogólnie trawienie mi się poprawia po kuracji. Czasem jeszcze sobie piję zakwas buraczany – taki domowy probiotyk – i jem kapustę kiszoną, co dzień kilka łyżek.
Warto też nie jeść śmieci w czasie antybiotyku – żadnych fastfoodów, chipsów, nawet jogurty owocowe lepiej odstawić, bo cukier karmi złe bakterie. Tak mnie uczyła moja sąsiadka, pielęgniarka emerytowana – i miała rację.