@Ancia_m @Rybka U mnie w pierwszym tygodniu spadło około 6 kg (zaczynałam od dawki 5 mg). Staram się naprawdę pilnować jedzenia i utrzymywać dziennie co najmniej około 1200 kcal, ale to wcale nie jest takie łatwe — zwłaszcza że mam 196 cm wzrostu i ważyłam około 150 kg na starcie.
Podejrzewam, że spora część tego spadku wagi to utrata wody, bo bardzo pilnowałam tego, co jem i w efekcie ilość sodu w diecie spadła mi jeszcze bardziej niż sama liczba kalorii.
Staram się jeść dużo białka i błonnika, żeby dieta była jak najbardziej sensowna, ale szczerze mówiąc nie jestem pewna, co dokładnie mogłabym zrobić, żeby spowolnić tempo spadku wagi, jeśli utrzymywałoby się przez cały miesiąc tak jak u autora wątku.
Dlatego jestem ciekawa, czy ktoś miał podobne doświadczenia i czy z czasem tempo spadku wagi się stabilizuje, czy trzeba coś konkretnie zmieniać w diecie.
Minął już rok od tamtego momentu, więc pomyślałam, że dam aktualizację, bo może komuś się to przyda. Na początku rzeczywiście spadki były bardzo szybkie i trochę mnie to stresowało, ale po pierwszym miesiącu wszystko zaczęło się wyraźnie stabilizować. Waga przestała spadać tak gwałtownie, a tempo chudnięcia zrobiło się dużo bardziej spokojne i przewidywalne.
Z czasem organizm jakby się „uregulował”. Apetyt wrócił do bardziej normalnego poziomu i zaczęłam bez problemu jeść trochę więcej kalorii niż na samym początku. W praktyce wyszło tak, że jadłam około 1400–1600 kcal dziennie, dużo białka, warzyw i produktów bogatych w błonnik. Zauważyłam też, że kiedy przestałam tak obsesyjnie pilnować sodu i zaczęłam jeść bardziej normalnie, waga przestała robić takie nagłe skoki w dół.
Po kilku miesiącach zaczęłam też więcej się ruszać — najpierw długie spacery, później lekki trening siłowy. To bardzo pomogło, bo waga nadal spadała, ale czułam się dużo silniejsza i miałam więcej energii. Najważniejsze dla mnie było to, że nie było efektu „wyniszczenia” organizmu, którego się na początku obawiałam.
Dziś, po roku, mogę powiedzieć, że wszystko jest naprawdę w porządku. Waga spadła bardzo znacząco, ale w sposób rozłożony w czasie, a nie tylko w tych pierwszych tygodniach. Co ważne, wyniki badań też się poprawiły, mam więcej energii na co dzień i dużo lepszą kondycję niż wcześniej.
Patrząc z perspektywy czasu, te pierwsze szybkie kilogramy faktycznie były w dużej mierze wodą i reakcją organizmu na zmianę diety. Potem wszystko się ustabilizowało i proces stał się dużo bardziej naturalny. Jeśli ktoś jest na początku drogi i martwi się tak jak ja wtedy — u mnie z czasem naprawdę wszystko się wyrównało i wyszło na dobre.