Jakie będą efekty po miesiącu Mounjaro?

W pierwszym miesiącu stosowania Mounjaro zmiany są subtelne, ale istotne dla dalszych efektów terapii. Wprowadzając lek, zaczyna się od niskiej dawki (2,5 mg tygodniowo), która pomaga organizmowi stopniowo przyzwyczaić się do substancji czynnej i zmniejsza ryzyko skutków ubocznych, takich jak nudności i zaburzenia trawienia.


Temat jest powiązany z: https://medyk.online/lek/mounjaro/jakie-beda-efekty-po-miesiacu-mounjaro

Podsumowanie po 8 tygodniach na Mounjaro. Moja waga początkowa wynosiła 106 kg, a dziś na wadze zobaczyłam 94,4 kg. Mam 165 cm wzrostu, więc to dla mnie znaczący postęp. W drugim miesiącu schudłam „tylko” lub „aż” 4 kg – zależy, jak na to spojrzeć. Obecnie nadal jestem na dawce 2,5 mg i zgodnie z ustaleniami z lekarzem pozostanę na niej jeszcze przez kolejne dwa miesiące. Później zobaczymy, jak będzie wyglądała dalsza terapia.

A jak idzie u Was? Jakie macie efekty po podobnym czasie? Czy zmienialiście dawki, czy również dłużej zostajecie na 2,5 mg? Podzielcie się swoimi doświadczeniami! :blush:

Brawo! :clap: Najważniejsze, że lek przynosi efekty, kilogramy spadają, organizm się regeneruje, a samopoczucie jest coraz lepsze. To wspaniała zmiana! :grinning_face: Ja schudłam już 9.3 kg w pierwszy miesiąc.

Witam! Jestem na Mounjaro od dwóch miesięcy. Przez pierwszy miesiąc stosowałam dawkę 2,5 mg i udało mi się schudnąć aż 10 kg, co bardzo mnie zmotywowało. Po miesiącu lekarz zwiększył mi dawkę do 5 mg, ale ku mojemu zaskoczeniu w ciągu kolejnych 4 tygodni waga w ogóle się nie zmieniła – jakby 5 mg zupełnie przestało na mnie działać. Czy ktoś z Was miał podobne doświadczenia? Czy to możliwe, że przy wyższej dawce organizm potrzebuje więcej czasu na adaptację, czy może to coś innego? Jak radziliście sobie w takiej sytuacji?

W pierwszym miesiącu schudłaś bardzo dużo, co mogło zaskoczyć twój organizm, a zastój wagi jest w takiej sytuacji czymś normalnym. To wcale nie oznacza, że dawka 5 mg na ciebie nie działa – organizm może teraz „bronić się” przed dalszym spadkiem, bo odczuwa nagłą zmianę jako zagrożenie. Warto uzbroić się w cierpliwość, bo wiele osób pisze, że po okresie zastoju waga znowu rusza, nawet na tej samej dawce. Trzymaj się, na pewno się uda! :blush:

Też miałam podobną sytuację. Największy spadek miałam na dawce 2,5 mg, później przy 5 mg nastąpił zastój. Dopiero na dawce 7,5 mg waga zaczęła znowu powoli spadać, ale i tak jestem zadowolona. Na przykład 6 sierpnia ważyłam 118,5 kg, a teraz, po pierwszej dawce 10 mg, moja waga wynosi 104 kg. Mimo że jestem na rencie, mało się ruszam i większość czasu spędzam w domu, efekty są widoczne. Staram się unikać węglowodanów, co pewnie też pomaga.

Jaki masz wzrost? Szczerze mówiąc, to tempo chudnięcia nie wygląda zbyt zdrowo.

Mam 168 cm

Wow, zwykle zaleca się utratę tylko około 1–2% masy ciała tygodniowo. To tempo może być trochę niezdrowe, więc warto obserwować organizm i zwracać uwagę na ewentualne niepokojące zmiany.

@Ancia_m @Rybka U mnie w pierwszym tygodniu spadło około 6 kg (zaczynałam od dawki 5 mg). Staram się naprawdę pilnować jedzenia i utrzymywać dziennie co najmniej około 1200 kcal, ale to wcale nie jest takie łatwe — zwłaszcza że mam 196 cm wzrostu i ważyłam około 150 kg na starcie.

Podejrzewam, że spora część tego spadku wagi to utrata wody, bo bardzo pilnowałam tego, co jem i w efekcie ilość sodu w diecie spadła mi jeszcze bardziej niż sama liczba kalorii.

Staram się jeść dużo białka i błonnika, żeby dieta była jak najbardziej sensowna, ale szczerze mówiąc nie jestem pewna, co dokładnie mogłabym zrobić, żeby spowolnić tempo spadku wagi, jeśli utrzymywałoby się przez cały miesiąc tak jak u autora wątku.

Dlatego jestem ciekawa, czy ktoś miał podobne doświadczenia i czy z czasem tempo spadku wagi się stabilizuje, czy trzeba coś konkretnie zmieniać w diecie.

Minął już rok od tamtego momentu, więc pomyślałam, że dam aktualizację, bo może komuś się to przyda. Na początku rzeczywiście spadki były bardzo szybkie i trochę mnie to stresowało, ale po pierwszym miesiącu wszystko zaczęło się wyraźnie stabilizować. Waga przestała spadać tak gwałtownie, a tempo chudnięcia zrobiło się dużo bardziej spokojne i przewidywalne.

Z czasem organizm jakby się „uregulował”. Apetyt wrócił do bardziej normalnego poziomu i zaczęłam bez problemu jeść trochę więcej kalorii niż na samym początku. W praktyce wyszło tak, że jadłam około 1400–1600 kcal dziennie, dużo białka, warzyw i produktów bogatych w błonnik. Zauważyłam też, że kiedy przestałam tak obsesyjnie pilnować sodu i zaczęłam jeść bardziej normalnie, waga przestała robić takie nagłe skoki w dół.

Po kilku miesiącach zaczęłam też więcej się ruszać — najpierw długie spacery, później lekki trening siłowy. To bardzo pomogło, bo waga nadal spadała, ale czułam się dużo silniejsza i miałam więcej energii. Najważniejsze dla mnie było to, że nie było efektu „wyniszczenia” organizmu, którego się na początku obawiałam.

Dziś, po roku, mogę powiedzieć, że wszystko jest naprawdę w porządku. Waga spadła bardzo znacząco, ale w sposób rozłożony w czasie, a nie tylko w tych pierwszych tygodniach. Co ważne, wyniki badań też się poprawiły, mam więcej energii na co dzień i dużo lepszą kondycję niż wcześniej.

Patrząc z perspektywy czasu, te pierwsze szybkie kilogramy faktycznie były w dużej mierze wodą i reakcją organizmu na zmianę diety. Potem wszystko się ustabilizowało i proces stał się dużo bardziej naturalny. Jeśli ktoś jest na początku drogi i martwi się tak jak ja wtedy — u mnie z czasem naprawdę wszystko się wyrównało i wyszło na dobre.