Przyjmowanie Perazinu, podobnie jak innych leków przeciwpsychotycznych, wymaga ściśle indywidualnego podejścia, które zależy od specyficznych potrzeb pacjenta, jego stanu zdrowia oraz zaleceń lekarskich.
Rano czy wieczorem brać Perazin? Dostałam go na silny lęk i takie pobudzenie, że aż mnie trzęsło w środku. Lekarz powiedział ogólnie „raz dziennie”, ale nie dopytałam o konkretną porę, a teraz analizuję wszystko jak zwykle…
Wzięłam pierwszą tabletkę rano i chodziłam pół dnia jak mucha w smole. Senność taka, że oczy mi się zamykały, a ja mam pracę przy komputerze. Z drugiej strony trochę mnie uspokoiło, mniej się nakręcałam. Teraz się zastanawiam, czy nie lepiej brać wieczorem? Jak było u Was?
U mnie na początku była masakryczna senność, serio. Pierwsze dni to spałam po pracy jak dziecko i jeszcze w nocy normalnie zasypiałam. Więc szybko przerzuciłam się na wieczór i to był strzał w dziesiątkę.
Brałam go około 20:00 i po godzinie już czułam takie przyjemne wyciszenie. Spałam lepiej, nie budziłam się co chwilę, a w dzień było łatwiej funkcjonować.
Moja koleżanka brała rano, bo miała podzieloną dawkę i u niej to miało sens, bo miała duże pobudzenie w ciągu dnia. Ale jeśli jesteś po nim senna, to wieczór wydaje się logiczny. Ten lek ma działanie uspokajające, więc wiele osób właśnie tak robi.
Ja może trochę inaczej, bo u mnie było tak, że jak brałam tylko wieczorem, to w dzień znowu zaczynało mnie nosić. Miałam stany lękowe i takie napięcie, że ręce mi drżały. Lekarz rozbił mi dawkę na mniejszą rano i większą wieczorem.
Rano brałam małą ilość, żeby mnie lekko wyciszyło, ale nie uśpiło. Wieczorem większą, żeby pomogło zasnąć. I to u mnie zadziałało najlepiej.
Z tego co czytałam i co mówił mój psychiatra, to dużo zależy od dawki i organizmu. Jedni po Perazinie są jak zombie, inni tylko lekko spokojniejsi.
Więc chyba nie ma jednej złotej odpowiedzi. Jeśli rano Cię ścina z nóg, to serio rozważ wieczór. Każdy organizm reaguje inaczej, a my niestety musimy trochę metodą prób i błędów sprawdzić, co nam pasuje