Kiedy brać Rimal?

Lek Rimal zwykle przyjmuje się raz dziennie, preferowalnie rano. Ta rekomendacja wynika z tego, że większość epizodów nadciśnienia tętniczego występuje w ciągu dnia, a lek ten jest zaprojektowany tak, aby kontrolować ciśnienie krwi przez pełne 24 godziny. Dawkowanie na początku dnia pozwala na osiągnięcie maksymalnej kontroli ciśnienia tętniczego w ciągu dnia, kiedy jest to najbardziej potrzebne.


Temat jest powiązany z: https://medyk.online/lek/rimal/kiedy-brac-rimal/

Hej wszystkim, mam pytanie do osób, które biorą Rimal na nadciśnienie. W ulotce niby piszą, że raz dziennie o stałej porze, ale lekarz nic konkretnego nie powiedział, a ja się zastanawiam — kiedy Wy go bierzecie? Rano czy wieczorem? Czy zauważyliście jakąś różnicę? Boję się, że jak wezmę rano, to będę cały dzień zamulona, a jak wieczorem, to nie wiem, czy coś mnie nie będzie „szarpać” w nocy. Dajcie znać, może Wasze doświadczenia pomogą mi wybrać, bo dopiero zaczynam i trochę się gubię.

Też miałam ten sam dylemat na początku. Lekarz powiedział tylko, że mam brać raz dziennie, a o godzinie już nic nie wspomniał, więc oczywiście panika — rano? wieczorem? Kiedy to najlepiej działa? U mnie wyszło trochę metodą prób i błędów. Na początku brałam rano, bo tak było mi najwygodniej — wstaję, kawa, śniadanie, tabletka. Ale po kilku dniach zauważyłam, że jak wezmę rano, to mam takie lekkie zawroty przy wstawaniu i jakby nogi były trochę „miękkie”. Nic poważnego, ale jednak. No i jeszcze pracuję z ludźmi, więc jak kręci mi się w głowie przy kliencie, to średnia sprawa. Przerzuciłam się na wieczór i powiem Ci, że dla mnie to był strzał w dziesiątkę. Jem kolację, biorę tabletkę, potem serial, prysznic i spać. Jak coś tam mi spadnie ciśnienie chwilowo, to i tak leżę, więc nie odczuwam. No i mam wrażenie, że rano budzę się bardziej „ustabilizowana”, mniej nerwowa, nie ma nagłego wzrostu ciśnienia przy wstawaniu. Moja mama też bierze wieczorem i mówi to samo — że czuje się lepiej przez cały dzień. Ale znam też koleżankę z pracy, która bierze Rimal rano i twierdzi, że wieczorem ją „zamulało”, więc u niej odwrotnie. My, kobiety, jesteśmy różne, każdy organizm inaczej reaguje, więc trzeba trochę wsłuchać się w siebie. Spróbuj wieczora na początku — większość tak bierze. A jak nie zadziała, to przesuń na rano. Najważniejsze to brać o stałej porze i nie panikować, wszystko się poukłada.

U mnie zaczęło się tak, że lekarz po prostu wpisał „1x dziennie” i nic więcej nie powiedział. No i oczywiście pierwszego dnia wzięłam rano, bo tak mi się wydawało logiczne — jak witaminy. A tu niespodzianka… Po godzinie myślałam, że padnę. Niby nic poważnego, ale miałam takie uczucie jakby ktoś mi „odłączył prąd” na chwilę, musiałam usiąść i dojść do siebie. Mój mąż się śmiał, że może za mocna kawa i lek się „pogryzł”, ale ja wiedziałam, że to jednak po tabletce. Więc zmieniłam na wieczór, bo koleżanka z osiedla mi poradziła, że większość ludzi tak bierze, żeby uniknąć spadków ciśnienia w ciągu dnia. U mnie to była ogromna różnica. Wzięłam po kolacji, posiedziałam chwilę przy komputerze, potem spać. Zero zawrotów, zero „wyłączania prądu”. Rano obudziłam się jak nowa, spokojna, bez kołatania, nawet takie poranne skoki ciśnienia, które miałam wcześniej, jakby trochę zniknęły. Mój tato natomiast bierze rano, bo mówi, że wieczorem miał wrażenie, że coś go „ciągnie" do snu i mu się to nie podobało. Także różnie to bywa. Ale ja jestem team wieczór i polecam spróbować, bo naprawdę dla wielu osób tak jest wygodniej. Najważniejsze to brać regularnie — organizm się po kilku dniach przyzwyczai i będzie wiadomo, która pora jest Twoja.