Zwykle pacjenci mogą zauważyć znaczącą poprawę po kilku tygodniach regularnego przyjmowania Tardyferonu, ale to jest generalizacja i każdy przypadek jest indywidualny.
Mam pytanie, bo zaczynam już trochę panikować. Od dwóch tygodni biorę Tardyferon, bo wyszło mi bardzo niskie żelazo i ferrytyna prawie na zerze. Objawy miałam klasyczne: zmęczenie, senność, kołatanie serca, wypadanie włosów, nawet schody były problemem. I teraz nie wiem – kiedy tak naprawdę powinna pojawić się poprawa? Bo póki co cudów nie ma, a brzuch czasem boli i już zaczynam się zastanawiać, czy to w ogóle działa. Jak to było u Was, po ilu dniach albo tygodniach poczuliście różnicę?
U mnie poprawa przyszła powoli, naprawdę powoli. Też się denerwowałam, bo człowiek myśli, że weźmie tabletkę i po tygodniu będzie nowy. Pierwsze dwa tygodnie to zero różnicy, tylko zaparcia i ciężki brzuch. Dopiero gdzieś po trzecim tygodniu zauważyłam, że nie zasypiam na stojąco i łatwiej mi się rano ogarnąć. Po miesiącu było już dużo lepiej, serce nie waliło tak jak wcześniej. Z kolei koleżanka z pracy mówiła, że u niej dopiero po dwóch miesiącach było „wow”. Tak że moim zdaniem to zależy od tego, jak bardzo żelazo było wyjechane. Tardyferon działa, tylko trzeba cierpliwości, bo to nie jest lek „na już”.
Przerabiałam temat kilka razy, bo anemia wraca mi jak bumerang. Zawsze było tak samo – na początku człowiek czuje się dalej jak flak i ma wrażenie, że łyka coś bez sensu. U mnie realna poprawa była dopiero po około miesiącu. Najpierw zauważyłam, że nie muszę robić przerwy po wejściu na drugie piętro, potem że mniej włosów zostaje na szczotce. W badaniach hemoglobina rosła szybciej niż samopoczucie, więc to też myli. Dużo dziewczyn na forach pisze, że poprawa przychodzi dopiero po kilku tygodniach i że jak się odstawi za wcześnie, to wszystko wraca. Ja teraz już wiem, że nawet jak czuję się lepiej, to biorę dalej, bo raz odpuściłam za szybko i po trzech miesiącach byłam znowu w tym samym punkcie. Tardyferon pomaga, tylko trzeba dać mu czas – niestety.