Odstawienie Olanzapiny jest procesem, który powinien być ściśle nadzorowany przez lekarza i zależy od kilku kluczowych czynników. Najważniejszym z nich jest stabilność stanu zdrowia pacjenta – lek jest zwykle odstawiany, gdy objawy choroby, na którą był przepisany, są dobrze kontrolowane przez dłuższy czas. Długość leczenia Olanzapiną również ma znaczenie; w przypadku długotrwałego stosowania, organizm może się do niego przyzwyczaić, co wymaga stopniowego zmniejszania dawki, aby uniknąć objawów odstawienia, takich jak bezsenność, niepokój, a nawet nawrót choroby.
Biorę ją od ponad 2 lat (5 mg na noc) na zaburzenia schizoafektywne. Jest stabilnie, nie mam urojeń, śpię normalnie, ale waga poszła w górę, cholesterol też nieidealny i czuję się czasem taka „przytępiona”. Lekarz mówi, że można spróbować zejść powoli, ale ja się po prostu boję… Czy przy odstawianiu wracają objawy? Jak to u Was wyglądało? Czy bezsenność wraca od razu? Bardzo proszę o szczere historie, bo mam mętlik w głowie.
Hej, powiem Ci jak było u mnie, bo byłem w identycznym miejscu. Też 5 mg przez prawie 3 lata. Stabilnie, zero jazd w głowie, ale waga +18 kg i takie ciągłe „zamulenie”, jakby ktoś przykręcił obroty. Schodziłem bardzo powoli – najpierw pół tabletki przez kilka miesięcy.
Pierwsze co wróciło to bezsenność. Nie jakaś totalna tragedia, ale budzenie się w nocy, płytszy sen. Potem pojawiły się dni z większym napięciem i drażliwością – wszystko mnie irytowało, byłem bardziej wybuchowy.
Najważniejsze, czego się nauczyłem – nie panikować przy pierwszym gorszym dniu. Ja od razu myślałem, że to nawrót i że znowu się zaczyna. A to często po prostu reakcja organizmu na zmniejszenie dawki. Trzeba dać sobie czas. Finalnie zszedłem do 2,5 mg i na razie tak zostałem, bo całkiem bez leku było mi jednak ciężko.
Nie każdy musi odstawić do zera. Czasem niższa dawka to najlepszy kompromis. I powiem Ci po męsku – jeśli kiedyś było naprawdę grubo, to nie rób gwałtownych ruchów. Stabilna głowa jest ważniejsza niż kilka czy kilkanaście kilo więcej. Da się to zrobić spokojnie i rozsądnie.
rałem Olanzapinę 10 mg po epizodzie psychotycznym. Efekt? Cisza w głowie, spałem jak dziecko, zero paranoi. Ale przytyłem ponad 25 kg i wkurzyłem się – stwierdziłem, że koniec z tym.
No i zrobiłem błąd, bo zszedłem za szybko. Pierwsze dwa tygodnie to był dramat. Totalna bezsenność, lęk, uczucie jakby mnie coś „nakręcało od środka”, potliwość, nawet napady płaczu, co wcześniej mi się nie zdarzało. Psychoza nie wróciła od razu, ale czułem, że grunt się usuwa spod nóg.
Wróciłem do 5 mg i dopiero potem zacząłem schodzić naprawdę wolno, miesiącami. Z perspektywy czasu wiem jedno – objawy odstawienia są realne i łatwo je pomylić z nawrotem choroby. Mózg po prostu musi się przestawić.
Teraz jestem na 2,5 mg i funkcjonuję w miarę normalnie. Waga trochę spadła. Całkiem bez leku jeszcze się nie odważyłem. Nie ma jednej drogi dla wszystkich. Jedni odstawią i będzie okej, inni muszą brać latami.
Najgorsze co można zrobić to rzucić nagle. Serio. Lepiej wolno, cierpliwie i obserwować siebie. To nie jest łatwa decyzja, ale da się przez to przejść rozsądnie.