Opinie Anafranil

Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem Anafranilu w leczeniu depresji, zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych (OCD) albo silnych stanów lękowych? Czy zauważyliście wyraźną poprawę nastroju, zmniejszenie natłoku natrętnych myśli, kompulsji albo napadów paniki? Po jakim czasie pojawiły się pierwsze efekty i czy były one stopniowe, czy raczej odczuwalne nagle po zwiększeniu dawki? Jak wyglądała u Was kwestia działań niepożądanych? Czy pojawiła się senność, suchość w ustach, zaparcia, zawroty głowy, przyrost masy ciała, kołatanie serca albo inne objawy? Jeśli tak – czy ustąpiły po czasie, czy utrzymywały się przez całe leczenie?
Jak radziliście sobie z początkiem terapii – czy start był trudny i wymagał cierpliwości, czy organizm szybko się przystosował?

  • Bardzo dobrze
  • Przeciętnie
  • Słabo
0 głosujących

Powoduje impulsywność i utratę masy ciała. Problemem są również zaburzenia seksualne. Pojawia się też ograniczenie zdolności logicznego myślenia na skutek tłumienia niechcianych myśli.

Zdecydowanie polecam spróbować tego leku. Przetestowałam kilka różnych SSRI na bardzo oporne OCD – oczywiście nie ma na to całkowitego wyleczenia, ale to jedyny lek, który naprawdę mi pomaga. Uwielbiam Anafranil.

Uratował mi życie! Skończyłam nawet studia w wieku 50 lat. :slight_smile: Doświadczyłam przyrostu masy ciała, ale wolę mieć kilka kilogramów więcej niż żyć w ciągłym lęku i napadach paniki.

Na początku zaznaczę, że jestem bardzo nadwrażliwa na leki i różne substancje, a dodatkowo mam lęk i napady paniki, zwłaszcza kiedy czuję się „nie sobą”. Jedna dawka 20 mg sprawiła, że już po godzinie byłam bardzo senna. Zasnęłam, a kiedy obudziłam się, żeby położyć się normalnie spać, czułam się kompletnie „nieobecna” – bardzo otępiała, senna, z zawrotami głowy i takim jakby tunelowym widzeniem. Wszystko wydawało się przytłumione, jakby znieczulone, ale jednocześnie moje ciało miało dziwne uczucie „wibrowania”. Czułam każdą gęsią skórkę. To od razu wywołało u mnie atak paniki.

Następnego ranka, gdy wstałam do pracy, dostałam kolejnego napadu paniki, bo nie wyobrażałam sobie, jak mam prowadzić samochód w takim stanie. Ledwo mogłam wstać z łóżka, czułam się strasznie ciężka. Mimo to pojechałam do pracy, ale senność utrzymywała się przez większość dnia, dopiero pod koniec trochę się zmniejszyła. Trudno mi było nawet odczuwać podstawowe potrzeby, jak głód czy potrzeba skorzystania z toalety. Pojawiał się też lekki ból głowy i okresowe nudności. Nie zamierzam brać tego leku ponownie.

Ten lek sprawił, że w końcu mogłam wyrazić negatywne emocje, które przez lata były we mnie głęboko „zabunkrowane”. Niska dawka zupełnie na mnie nie działała – pierwsze wyraźne efekty poczułam dopiero przy 100–150 mg. Biorę go od 3 tygodni i jestem ciekawa, jak będę się czuła za kolejne kilka tygodni.

To nie jest żadna magia – dalej trzeba nad sobą pracować i się mobilizować – ale przynajmniej sprawia, że wychodzenie z depresji i OCD staje się bardziej realne. U mnie powodował przyspieszone bicie serca, ale mimo to uważam, że przy depresji i natręctwach było warto.

Biorę ten lek od 3 lat. Bardzo mi pomógł – miałam przewlekłe IBS i OCD. Próbowałam wielu różnych leków, żeby opanować biegunki i natrętne myśli, ale żaden z nich nie przynosił efektu. W końcu psychiatra zaproponował mi klomipraminę i to był dla mnie prawdziwy przełom.

Już w ciągu tygodnia od rozpoczęcia leczenia biegunki i objawy IBS praktycznie zniknęły. A po około 6 miesiącach stosowania zniknęły też niekontrolowane, natrętne myśli. W końcu mogłam wrócić do normalnego życia.

Brałam Paxil przez dekadę i z czasem jego działanie zaczęło słabnąć. Kiedy znów pojawiły się ataki paniki, zrozumiałam, że przestał działać. Od tego momentu próbowałam wszystkiego – bez efektu. Mirtazapina, Wellbutrin, fluoksetyna, citalopram, pregabalina… możecie sobie wyobrazić, jak się czułam, kiedy kolejne miesiące mijały, a każdy lek okazywał się nieskuteczny. Lekarze w UK powiedzieli mi w końcu, że nie mają już nic więcej do zaproponowania. Byłam w bardzo ciemnym miejscu.

Skontaktowałam się z innym lekarzem, który zaproponował klomipraminę jako „ostatnią deskę ratunku” (może nie brzmi to najlepiej, ale tak to ujął). Już w pierwszym tygodniu poczułam się jak nowa osoba. Pisząc to, aż robię się emocjonalna. Ataki paniki zniknęły, gonitwa myśli i nakręcanie się praktycznie się skończyły. Mogę je po prostu puścić i tyle. Kiedyś nie potrafiłam być sama ze swoimi myślami, bo natychmiast wywoływały atak paniki. Non stop słuchałam podcastów albo miałam włączonego Netflixa, żeby czymś zagłuszyć głowę.

Ten lek uratował mi życie. Z każdym dniem coraz bardziej czuję się sobą. Zaczynałam od 25 mg i to już dawało efekt. Ostatnio zwiększyłam do 50 mg i nie czuję potrzeby iść wyżej. Miałam silne zaparcia i zawroty głowy, ale powiedziano mi, że to powinno się poprawić. Szczerze? Wolałabym mieć zaparcia do końca życia niż wrócić do tamtego stanu. Nie przytyłam, wręcz chyba schudłam – pewnie przez zaparcia i mniejszy apetyt.

Każdy lek działa inaczej. Czytałam wcześniej opinie o innych preparatach i miałam nadzieję, że zadziałają – ale nie zadziałały. Dla mnie ten lek jest najlepszą rzeczą na świecie. Mogłabym to wykrzyczeć z dachów. Dziękuję klomipraminie – uratowałaś mi życie. W końcu czuję się szczęśliwa i mam energię!

W różnych okresach przepisywano mi wszystkie możliwe SSRI i żaden z nich nie pomógł ani na depresję, ani na natrętne myśli. Dopiero po 2 tygodniach na Anafranilu 25 mg przestałam non stop płakać, a z czasem lek pomógł mi też uporać się z natrętnymi myślami. Nie wyobrażam sobie życia bez niego.