Opinie Artilla

Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem leku Artilla jako środka antykoncepcyjnego? Czy zauważyłyście poprawę w regularności cyklu menstruacyjnego oraz zmniejszenie dolegliwości związanych z miesiączką? Jakie skutki uboczne wystąpiły podczas terapii, takie jak bóle głowy, nudności, zmiany nastroju czy inne? Wasze opinie mogą być niezwykle pomocne dla osób rozważających rozpoczęcie stosowania tego leku lub borykających się z podobnymi wyzwaniami.

  • Bardzo dobrze
  • Przeciętnie
  • Słabo
0 głosujących

Mam 48 lat i od około roku doświadczałam krwawień śródcyklicznych. Sześć miesięcy temu przekształciły się one w codzienne, ciemnobrązowe upławy. Mój ginekolog podejrzewał, że przyczyną jest niski poziom estrogenu, więc po raz pierwszy od ponad 20 lat zdecydowałam się na tabletki antykoncepcyjne. Pierwsze dwa preparaty pogorszyły sytuację, ale po rozpoczęciu stosowania Artilli codzienne krwawienia ustały w ciągu 24 godzin i nie powróciły. Jedyne skutki uboczne, jakie zauważyłam, to lekkie napięcie piersi i niewielki spadek wagi. Jestem bardzo zadowolona, że spróbowałam Artilli.

Biorę Artilla już od kilku miesięcy i chciałam opisać swoją opinię, bo sama przed rozpoczęciem szukałam takich normalnych, pacjenckich wpisów, a nie tylko suchych informacji z ulotki. Zaczęłam ją stosować głównie jako antykoncepcję, ale zależało mi też na tym, żeby cykl był bardziej przewidywalny, bo wcześniej miesiączki potrafiły mnie mocno zaskakiwać — raz przychodziły wcześniej, raz później, do tego bywały dość bolesne i męczące. Po rozmowie z lekarzem dostałam receptę właśnie na Artilla i trochę się stresowałam, bo to nie były moje pierwsze tabletki hormonalne i po wcześniejszych miałam różne przygody.

Pierwszy miesiąc nie był idealny. Przez pierwsze dwa tygodnie miałam lekkie mdłości, zwłaszcza rano, i czułam się taka trochę „rozregulowana”. Pojawiły się też delikatne plamienia, ale nie były bardzo obfite, raczej takie brudzenie w ciągu dnia. Najbardziej przeszkadzała mi tkliwość piersi i uczucie napięcia w brzuchu, jak przed okresem, mimo że okresu jeszcze nie powinno być. Psychicznie też byłam bardziej wrażliwa — potrafiłam się szybciej wzruszyć albo zirytować bez większego powodu. Nie było to jednak nic tak mocnego, żebym od razu chciała odstawić tabletki.

Po około drugim opakowaniu zaczęłam widzieć, że organizm chyba się przyzwyczaja. Plamienia praktycznie zniknęły, nudności też ustąpiły, a krwawienie z odstawienia pojawiało się już mniej więcej wtedy, kiedy się go spodziewałam. To dla mnie duży plus, bo wcześniej zawsze miałam stres, czy coś mi się nie przesunęło. Krwawienie jest teraz krótsze i mniej męczące niż moje naturalne miesiączki. Ból nadal czasem się pojawia pierwszego dnia, ale jest dużo słabszy niż wcześniej i zwykle wystarcza mi odpoczynek albo coś ciepłego na brzuch.

Jeśli chodzi o cerę, to u mnie Artilla nie zrobiła jakiejś spektakularnej metamorfozy, ale też jej nie pogorszyła. Na początku miałam kilka drobnych krostek na brodzie i przy linii żuchwy, ale po paru tygodniach wszystko się uspokoiło. Teraz skóra wygląda dość stabilnie, nie mam dużych wysypów przed krwawieniem, co wcześniej zdarzało się prawie co miesiąc. Wagi też jakoś szczególnie nie odczułam — może przez pierwszy miesiąc miałam wrażenie, że zatrzymuję więcej wody, ale nie zauważyłam dużego przyrostu kilogramów. Bardziej było to uczucie opuchnięcia niż realne tycie.

Największym minusem na początku było dla mnie samopoczucie emocjonalne i tkliwość piersi. Piersi były naprawdę wrażliwe, szczególnie przy dotyku i przy spaniu na brzuchu, ale z czasem to się zmniejszyło. Nastrój też się wyrównał, chociaż nadal mam pojedyncze dni, kiedy czuję się bardziej drażliwa niż zwykle. Nie wiem, czy to w stu procentach przez Artilla, ale wcześniej aż tak tego nie zauważałam. Libido u mnie trochę spadło w pierwszych tygodniach, później częściowo wróciło do normy, chociaż nie powiedziałabym, że jest dokładnie tak samo jak przed tabletkami.