Opinie Atywia

Jakie są Wasze doświadczenia z lekiem Atywia? Czy zauważyliście poprawę w regulacji cyklu menstruacyjnego, łagodzeniu objawów zespołu napięcia przedmiesiączkowego (PMS) lub poprawę stanu skóry? Czy wystąpiły u Was jakieś skutki uboczne, takie jak nudności, bóle głowy, wahania nastroju, przyrost masy ciała czy zmniejszenie libido? Wasze opinie mogą być cennym wsparciem dla innych osób stosujących ten lek – każda historia ma znaczenie!

  • Bardzo dobrze
  • Przeciętnie
  • Słabo
0 głosujących

Przez 3 lata próbowałam aż 8 różnych tabletek antykoncepcyjnych, ale 8 lat temu trafiłam na Atywię i od tamtej pory jestem przy niej. Moje miesiączki wcześniej wydawały się nie mieć końca. Zaczynały się bardzo obficie i trwały przez tygodnie, a nawet miesiące, zaledwie z tygodniową lub dwutygodniową przerwą od krwawienia. Moje poziomy żelaza i potasu były poza kontrolą, i szukaliśmy tabletki antykoncepcyjnej, która pomogłaby zapanować nad tym chaosem w moim organizmie. Atywia okazała się tym rozwiązaniem. Nigdy nie miałam z nią żadnych problemów: brak depresji, lęków, bólu głowy, zawrotów czy innych skutków ubocznych. Mam wrażenie, że jeśli lek ci nie pomaga, to oczywiście przerwiesz jego stosowanie i spróbujesz czegoś innego.

Brałam Atywię, ponieważ miałam problem z bardzo długimi i obfitymi krwawieniami, które ciągnęły się tygodniami i nie chciały się unormować. Sama sytuacja była dla mnie stresująca, ale początki stosowania tabletek okazały się jeszcze trudniejsze, niż się spodziewałam. Po pierwszych tabletkach czułam się naprawdę dziwnie — miałam wrażenie, jakby wszystko wokół mnie lekko „pływało”, byłam oszołomiona i trudno było mi normalnie funkcjonować.

Kolejne dni były trochę lepsze, więc przez chwilę miałam nadzieję, że organizm po prostu musi się przyzwyczaić. Niestety po około półtora tygodnia zaczęły się bardzo silne migreny, a do tego pojawiał się regularny ból w klatce piersiowej. To mnie mocno zaniepokoiło i dość szybko zdecydowałam, że nie chcę dalej brać Atywii, mimo że pod względem krwawienia faktycznie zadziałała — krwawienie się zatrzymało i pod tym kątem lek zrobił to, czego oczekiwałam.

Problem polegał na tym, że skutki uboczne były dla mnie zbyt mocne. Wcześniej brałam już inne tabletki antykoncepcyjne i też zdarzały mi się różne objawy, ale przy Atywii czułam się wyjątkowo źle. Najbardziej przeszkadzały mi właśnie migreny, dziwne zawroty/oszołomienie i ból w klatce piersiowej, bo to nie były lekkie dolegliwości, które dało się po prostu zignorować.

Warto też uważać na regularność przyjmowania tabletek. Przy takich lekach bardzo łatwo zestresować się, jeśli zapomni się tabletki albo weźmie ją z dużym opóźnieniem, bo potem trzeba pilnować zaleceń dotyczących dalszego stosowania i dodatkowego zabezpieczenia. Dla mnie było to kolejne źródło napięcia, zwłaszcza że nie chciałam zaczynać kolejnego opakowania tylko po to, żeby znowu przerwać je przez złe samopoczucie.

Ostatecznie Atywia pomogła mi na krwawienie, ale całościowo nie mogę powiedzieć, że dobrze ją tolerowałam. U mnie bilans wyszedł na minus — efekt był, ale cena w postaci samopoczucia była za wysoka. Teraz skupiam się na rozwiązaniu przyczyny problemu, a nie tylko na maskowaniu objawów tabletkami. Jeśli kiedyś znowu miałabym wrócić do antykoncepcji hormonalnej, to raczej nie wybrałabym ponownie Atywii.

Miałam problem z bardzo obfitym krwawieniem, które trwało praktycznie bez przerwy — i mam na myśli naprawdę bez przerwy, miesiącami. Lekarze nie mogli znaleźć leku, który by u mnie zadziałał, bo mój organizm jakoś opierał się wcześniejszym próbom leczenia. Atywia była już trzecim pomysłem na rozwiązanie tego problemu. Kiedy zaczęłam ją brać, krwawienie w końcu się zatrzymało, a skurcze ustąpiły. Za pierwszym razem, pod koniec opakowania, w okolicy spodziewanego krwawienia byłam trochę bardziej emocjonalna, ale w porównaniu ze stresem, jaki przeżywałam wcześniej przez ciągłe krwawienie, to naprawdę nie było nic wielkiego.

Jestem teraz na trzecim miesiącu stosowania Atywii i nadal jestem dość zadowolona z tego leku oraz jego skuteczności. Mam tylko problem z tym, że czasem zapominam wziąć tabletkę, ale poza tym jestem zadowolona.

Moje osobiste doświadczenie z Atywią jest bardzo dobre. Wcześniej stosowałam inną metodę antykoncepcji, po której byłam bardzo drażliwa, nerwowa i momentami zupełnie nie sobą. Do tego miałam spadek libido oraz bóle nóg, przez co ciągle stresowałam się, że coś jest nie tak. Przy Atywii nie zauważyłam u siebie takich objawów. Okres pojawia się u mnie rzadko, a jeśli już coś występuje w czasie przerwy między opakowaniami, to najwyżej lekkie plamienie i delikatne skurcze. Po wcześniejszych doświadczeniach bardzo bałam się próbować kolejnych tabletek, bo poprzednia antykoncepcja mocno odbiła się też na mojej relacji z partnerem. Na ten moment mam wrażenie, że Atywia jest dla mnie dobrze dobraną tabletką. Z mojego doświadczenia wynika, że czasem trzeba trochę poszukać, zanim trafi się na coś, co organizm dobrze toleruje. Każda z nas reaguje inaczej — to, co sprawdza się u mnie, nie musi sprawdzić się u kogoś innego i odwrotnie.

Biorę Atywię, żeby opanować bardzo obfite miesiączki. Stosuję ją już prawie rok i u mnie sprawiła, że krwawienia stały się dużo krótsze i lżejsze. Zdarzyło mi się kilka razy lekkie krwawienie międzymiesiączkowe, ale nie było ono bardzo nasilone. Po Atywii zauważyłam też łagodny trądzik na twarzy. Piersi powiększyły mi się mniej więcej o jeden rozmiar miseczki. Najbardziej zaskakującym skutkiem ubocznym była jednak wydzielina z piersi. Czasami piersi są tkliwe i bolesne, a kiedy je masuję, z brodawek pojawia się przezroczysty, gorzkawy płyn. Mój ginekolog powiedział, że w moim przypadku nie jest tym zaniepokojony.

Teraz jestem zadowolona z Atywii, ale pierwszy miesiąc był naprawdę ciężki. Nie powiedziano mi wcześniej, żeby zacząć tabletki dopiero po kolejnym krwawieniu, a myślę, że wtedy wszystko mogłoby przebiec trochę spokojniej. Miałam już wtedy bardzo długi cykl, więc rozpoczęcie tabletek jeszcze bardziej wydłużyło czas oczekiwania na krwawienie. Mam 29 lat i zaczęłam brać Atywię głównie z powodu bardzo nieregularnych cykli. Raz okres pojawiał się po 28 dniach, innym razem dopiero po ponad 70 dniach i nigdy nie wiedziałam, kiedy się go spodziewać. Ta nieregularność była dla mnie męcząca i stresująca, dlatego chciałam w końcu jakoś to unormować. Drugi miesiąc na Atywii też nie był idealny, ale był już dużo lepszy niż pierwszy. Największym minusem była dla mnie tkliwość piersi. W pierwszych miesiącach była prawie nie do zniesienia, ale z czasem zaczęła się zmniejszać i teraz jest raczej takim uporczywym przypomnieniem, że biorę antykoncepcję.

Poza tym nie mam większych zastrzeżeń. Schudłam, nastrój mi się wyrównał, skóra jest czysta, śpię dobrze, a libido jest w porządku. Właściwie na początku opakowania libido jest u mnie nawet wyraźnie większe, a potem wraca do normalnego poziomu. Czytałam wiele opinii przed rozpoczęciem stosowania i później też, dlatego mam nadzieję, że moja komuś pomoże. U mnie poza tkliwością piersi, która z miesiąca na miesiąc jest coraz słabsza, nie pojawiło się nic szczególnie negatywnego.

Stosuję Atywię już od około 6 miesięcy i jestem z niej bardzo zadowolona. Wcześniej zdarzało mi się nie mieć okresu przez 3, a czasem nawet 4 miesiące, a teraz krwawienie pojawia się regularnie co miesiąc i trwa tylko dzień albo dwa.

Zauważyłam też, że na Atywii schudłam, a apetyt trochę mi się zmniejszył. Ogólnie jestem bardzo zadowolona z tego leku i mogłabym polecić go osobom, które mają problem z nieregularnymi cyklami, PCOS albo dopiero zaczynają stosować tabletki antykoncepcyjne.

Biorę Atywię mniej więcej od listopada/grudnia, żeby pomóc sobie przy PCOS. Jak na razie efekty są naprawdę dobre. Piersi powiększyły mi się o jeden rozmiar miseczki, włosy są grubsze i wyglądają zdrowiej, a ogólnie czuję się dobrze.

Nie zauważyłam u siebie żadnego nasilenia trądziku. Przytyłam około 2–3 kg, ale u mnie raczej wynika to z tego, że mój partner ciągle gotuje coś dobrego, a niekoniecznie z samych tabletek. Libido w ogóle mi się nie zmieniło — nadal jest bardzo wysokie.

Stałam się za to trochę bardziej emocjonalna. Kiedyś praktycznie nie płakałam, a teraz potrafię wzruszyć się przez drobiazgi. Okresy mam bardzo lekkie, trwają zwykle 2–3 dni i są przewidywalne. Ogólnie bardzo polecam Atywię kobietom z PCOS, które potrzebują uregulowania hormonów tak jak ja.

Nie sądziłam, że dam radę regularnie brać tabletkę codziennie. Wcześniej stosowałam zastrzyk antykoncepcyjny, po którym przytyłam około 13–14 kg, byłam przygnębiona i bardzo drażliwa, ale jedynym plusem było to, że nie miałam okresu. Atywię biorę już ponad rok i jestem z niej bardzo zadowolona. Nie mam skutków ubocznych, nie przytyłam, nie mam problemu z trądzikiem, a libido zostało takie samo jak wcześniej. Żeby nie zapominać o tabletce, ustawiłam sobie alarm w telefonie codziennie na 19:00, bo telefon i portfel mam praktycznie zawsze przy sobie. Jak tylko alarm dzwoni, biorę tabletkę — mój chłopak nawet się z tego śmieje i mówi „czas na tabletkę”.
U mnie Atywia pomogła też ustabilizować nastrój. Wcześniej przed okresem miałam mocny PMS, płaczliwość i duże wahania emocji, a teraz czuję się dużo spokojniej i stabilniej. Krwawienie jest krótkie, trwa zwykle około 3 dni, więc pod tym względem też jestem zadowolona.