Opinie Axia

Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem leku Axia? Czy zauważyliście poprawę w regulacji cyklu menstruacyjnego, zmniejszenie dolegliwości związanych z miesiączką lub poprawę stanu cery? Jakie skutki uboczne wystąpiły podczas terapii, takie jak zmiany nastroju, przyrost masy ciała czy inne? Wasze opinie mogą być niezwykle pomocne dla osób rozważających rozpoczęcie stosowania tego środka antykoncepcyjnego lub borykających się z podobnymi wyzwaniami.

Na zdjęciu wrzucam moje zużyte opakowanie Axia, bo właśnie kończę ten etap i mam mieszane odczucia. Zaczynałam stosowanie Axia z powodu endometriozy i szczerze mówiąc byłam mocno zestresowana, zanim w ogóle wzięłam pierwszą tabletkę. Naczytałam się różnych opinii, a do tego miałam w głowie swoje wcześniejsze, niezbyt dobre doświadczenia z antykoncepcją hormonalną jeszcze z okresu nastoletniego.

Pierwsze tygodnie były dla mnie dość ciężkie emocjonalnie. Byłam bardzo rozchwiana, płakałam praktycznie codziennie i miałam wrażenie, że wszystko przeżywam dużo mocniej niż zwykle. Po pewnym czasie emocje trochę się ustabilizowały i nie było już aż tak źle. Zauważyłam też spory spadek apetytu — jadłam dużo mniej i w ciągu miesiąca schudłam ponad 4,5 kg. Jeśli chodzi o cerę, to nie widziałam jakiejś większej poprawy ani pogorszenia, raczej bez większych zmian.

Największym plusem było to, że ból i objawy związane z miesiączką praktycznie zniknęły, więc pod tym względem Axia naprawdę mi pomogła. Gdyby nie to, co stało się później, pewnie zostałabym przy tych tabletkach. Niestety po około miesiącu pojawiły się plamienia, a potem krwawienie, które trwa właściwie bez przerwy. To mnie już bardzo zmęczyło i psychicznie, i fizycznie, bo trudno normalnie funkcjonować, kiedy cały czas coś się dzieje.

Dlatego teraz kończę opakowanie widoczne na zdjęciu i od tego tygodnia przechodzę na Yasmin. Mam nadzieję, że organizm lepiej zareaguje, ale przyznam szczerze, że znowu jestem zestresowana zmianą. Z jednej strony Axia pomogła mi na ból, z drugiej przez ciągłe krwawienie nie jestem w stanie dalej jej komfortowo stosować.

Zaczęłam niedawno brać Axię i szczerze mówiąc, na razie nie jest źle. Trochę mam wrażenie, że pojawiło się u mnie takie dziwne uczucie mdłości albo odruchu jakby chciało mi się wymiotować, co bywa irytujące, ale poza tym czuję się normalnie.

Jeśli chodzi o cerę, to nie mogę powiedzieć, że nagle zmieniła się jakoś spektakularnie, ale mam wrażenie, że jest trochę lepiej. Skóra wygląda spokojniej, chociaż bez jakiegoś wielkiego efektu „wow”.

Moim zdaniem nie ma co się od razu nakręcać negatywnymi opiniami, bo każda z nas może reagować zupełnie inaczej. U jednej osoby Axia się sprawdzi, u innej niekoniecznie. Ja też przed rozpoczęciem czytałam różne komentarze i trochę się stresowałam, ale na razie staram się obserwować organizm i nie panikować po każdej opinii z internetu. Zawsze są też inne opcje, jeśli dana tabletka komuś nie pasuje.

Skończyłam właśnie drugi miesiąc stosowania Axii i jestem naprawdę zadowolona, bo mam wrażenie, że w końcu trafiłam na tabletki, które mi pasują. Wcześniej przez dłuższy czas brałam inne tabletki antykoncepcyjne i niestety nie czułam się po nich dobrze — pojawił się u mnie trądzik, a do tego miałam straszne wahania nastroju. Potrafiłam płakać bez konkretnego powodu albo czuć się przybita, mimo że obiektywnie nic złego się nie działo. Po przejściu na Axię widzę dużą różnicę. Przede wszystkim moja skóra jest dużo spokojniejsza — mam mało wyprysków albo prawie wcale, a cera w końcu wygląda tak, jak chciałam. Dla mnie to ogromna ulga, bo wcześniej bardzo mnie to męczyło i odbierało pewność siebie. Najważniejsze jest jednak to, że psychicznie czuję się znowu sobą. Nie mam takich nagłych spadków nastroju, nie płaczę bez powodu i nie chodzę cały czas rozbita. Wiadomo, że każda z nas reaguje inaczej, ale u mnie zmiana jest naprawdę na plus.

Po poprzednich tabletkach praktycznie nie dostawałam krwawienia, a teraz przy Axii krwawienie pojawia się mniej więcej trzeciego dnia po ostatniej aktywnej tabletce. Na początku trochę mnie to zdziwiło, ale teraz przynajmniej mam bardziej przewidywalny schemat i wiem, czego się spodziewać. Ja wiem, że w internecie można znaleźć różne opinie i łatwo się wystraszyć, ale z mojego doświadczenia nie warto skreślać leku tylko po samych komentarzach. U mnie Axia sprawdziła się dużo lepiej niż poprzednie tabletki i na ten moment naprawdę jestem zadowolona.

Po zmianie na tabletkę jednoskładnikową moja cera bardzo się pogorszyła. Trądzik, który wcześniej był raczej do opanowania, nagle mocno się nasilił i po raz pierwszy w życiu zaczęły mi się pojawiać naprawdę bolesne, podskórne zmiany. To był taki typowy trądzik hormonalny/cystowy, z którym nie wiedziałam już za bardzo, co robić. Później przeszłam na Axię i właśnie skończyłam pierwsze opakowanie. U mnie różnica jest naprawdę duża. Cera bardzo się uspokoiła, a większość zmian praktycznie zniknęła. W moim przypadku równolegle miałam też włączoną doksycyklinę na trądzik, więc pewnie oba te elementy razem pomogły, ale mimo wszystko po zmianie antykoncepcji widzę ogromną poprawę. Poza skórą zauważyłam też, że nastrój mam dużo bardziej stabilny. Nie czuję takich wahań emocjonalnych, nie mam ciągłego rozdrażnienia i ogólnie psychicznie jest mi lżej. Mam wrażenie, że organizm w końcu trochę się wyciszył po poprzednich tabletkach. Na ten moment jestem bardzo zadowolona z Axii. Wiadomo, że każda osoba może zareagować inaczej, ale u mnie po pierwszym opakowaniu efekty są zdecydowanie na plus. Szczególnie przy problemach z trądzikiem hormonalnym dałabym jej szansę, bo u mnie cera poprawiła się bardzo wyraźnie.

Jestem już na 7. miesiącu stosowania Axii i ogólnie jestem bardzo zadowolona. Zaczęłam ją brać głównie ze względu na bardzo bolesne miesiączki i naprawdę obfite krwawienia, które wcześniej mocno dawały mi się we znaki. Przed tabletkami pierwsze dni okresu potrafiły być dla mnie koszmarem — silne skurcze, dużo krwawienia, zmęczenie i ogólnie takie wyłączenie z normalnego funkcjonowania. Po tych kilku miesiącach na Axii widzę sporą poprawę. Nadal mam skurcze, ale są dużo łagodniejsze i zwykle dotyczą tylko pierwszego albo drugiego dnia krwawienia. Piersi też bywają tkliwe, szczególnie w okolicy przerwy/krwawienia, ale to jest dla mnie do przeżycia. Nie mogę powiedzieć, że wszystkie objawy zniknęły całkowicie, bo tak nie jest, ale w porównaniu z tym, co miałam wcześniej, różnica jest naprawdę duża. Dużym plusem jest też cera. Przed rozpoczęciem Axii miałam okropny trądzik i ciągle coś mi wyskakiwało. Teraz moja skóra wygląda chyba najlepiej, jak kiedykolwiek. Oczywiście nadal zdarzy się pojedynczy wyprysk tu i tam, więc nie jest to idealna porcelanowa cera bez żadnej zmiany, ale w porównaniu z tym, co było wcześniej, poprawa jest ogromna. Nie zauważyłam też u siebie przyrostu masy ciała, czego na początku bardzo się obawiałam. Waga stoi raczej stabilnie, nie mam poczucia, że Axia spowodowała u mnie tycie albo duże zatrzymywanie wody. Są jednak też minusy. Najbardziej zauważalny jest u mnie spadek libido — zdecydowanie nie jest takie jak wcześniej. Poza tym miałam moment gorszego nastroju, taki bardziej depresyjny epizod, przez który musiałam po prostu przebrnąć. Zauważyłam też, że jestem bardziej lękowa niż wcześniej, a już przed tabletkami miałam tendencję do zamartwiania się. Mimo tych minusów na ten moment uważam, że Axia dużo mi pomogła, szczególnie jeśli chodzi o bolesne i obfite miesiączki oraz trądzik. Nie jest idealnie i nie wszystkie skutki uboczne są przyjemne, ale u mnie bilans nadal wychodzi na plus, bo moje miesiączki są znacznie łatwiejsze do zniesienia, a skóra wygląda o wiele lepiej niż przed leczeniem.

W styczniu zmieniłam tabletki antykoncepcyjne i wtedy zaczęłam brać Axię. Niestety u mnie ta zmiana kompletnie się nie sprawdziła. Od tego czasu moja waga mocno poszła w górę i mam wrażenie, że ciało bardzo szybko zaczęło się zmieniać, mimo że wcześniej nie miałam aż takich problemów. Najbardziej zauważyłam to po piersiach — powiększyły mi się aż o około dwa rozmiary miseczki. Na początku myślałam, że to może chwilowe zatrzymanie wody albo reakcja organizmu na nowe tabletki, ale z czasem zaczęło mnie to po prostu męczyć. Piersi są większe, bardziej ciężkie i ogólnie czuję się przez to mniej komfortowo. Do tego cały czas mam problem z nastrojem. Jestem dużo bardziej drażliwa, łatwo się denerwuję i mam wrażenie, że moje emocje są ciągle rozchwiane. Nawet drobne rzeczy potrafią mnie wyprowadzić z równowagi, co wcześniej nie było u mnie aż tak nasilone. Kolejna rzecz to ciągłe wzdęcia. Nieważne, co zjem i jak się odżywiam — brzuch i tak jest napuchnięty. Czuję się ciężko, niekomfortowo i mam wrażenie, że cały czas zatrzymuję wodę. To jest chyba jedna z najbardziej irytujących rzeczy, bo praktycznie codziennie czuję się „opuchnięta”. Na pewno niedługo będę zmieniać antykoncepcję, bo dla mnie Axia okazała się bardzo nietrafiona. Wiem, że są osoby, którym pomaga i które czują się po niej dobrze, ale u mnie bilans jest zdecydowanie na minus — przyrost wagi, powiększenie piersi, wahania nastroju i ciągłe wzdęcia. Dla mnie po prostu się nie sprawdziła.

To były dla mnie trzy tygodnie totalnej męczarni. Biorę Axię dopiero od około 3 tygodni, a mam wrażenie, jakby mój organizm i psychika kompletnie się rozjechały. Najgorsze są u mnie nastroje — pojawiło się bardzo mocne przygnębienie, płaczliwość i takie emocjonalne zjazdy, których wcześniej praktycznie nie miałam. Normalnie nie jestem osobą, która łatwo płacze. Nigdy taka nie byłam, a przez te 3 tygodnie miałam chyba więcej załamań i płaczu niż przez całe swoje dotychczasowe życie. Potrafię czuć się względnie normalnie, a po chwili nagle wszystko mnie przytłacza, robi mi się strasznie smutno albo wściekam się bez wyraźnego powodu.

Najbardziej przeraża mnie to, że te emocje przychodzą nagle. Jednego momentu jest w miarę okej, a za chwilę czuję się, jakbym kompletnie straciła kontrolę nad sobą. Mam napady złości, drażliwość, ogromne rozchwianie i takie poczucie, że to w ogóle nie jestem ja. Do tego doszły bardzo duże wzdęcia. Brzuch jest ciągle napuchnięty i mam przez to straszny dyskomfort. Boję się też, że to nie będzie tylko chwilowe zatrzymanie wody, tylko że skończy się przyrostem wagi, który później zostanie ze mną na dłużej.

U mnie Axia okazała się naprawdę fatalnym wyborem. Wiem, że są osoby, którym pasuje, ale z mojego doświadczenia to był koszmar. Nigdy wcześniej żadna antykoncepcja nie wpłynęła na mnie tak mocno psychicznie i fizycznie. Dla mnie te tabletki są po prostu nie do zniesienia i nie wyobrażam sobie dalej tak funkcjonować.

Przez prawie 20 lat Axia była dla mnie czymś, co naprawdę trzymało w ryzach moje objawy przedmiesiączkowe. Przed tabletkami miałam bardzo nasilone PMS/PMDD — ogromne wzdęcia, rozchwianie emocjonalne i przede wszystkim złość, która pojawiała się praktycznie bez powodu. Miałam wrażenie, że przez jakieś 25 dni w miesiącu jestem w trybie napięcia, drażliwości i dyskomfortu, a normalnych dni było naprawdę mało. Po rozpoczęciu Axii wszystko się uspokoiło. Wzdęcia praktycznie zniknęły, brzuch nie był cały czas napuchnięty, a nastrój zrobił się dużo bardziej stabilny. Nie miałam takich gwałtownych skoków emocji, nie czułam tej ciągłej złości przed okresem i ogólnie przez cały miesiąc funkcjonowałam dużo równiej. Dla mnie to była ogromna różnica, bo wcześniej objawy przedmiesiączkowe potrafiły przejmować kontrolę nad moim życiem. Brałam tabletki w sposób ciągły, czyli przechodziłam od razu do kolejnego opakowania i codziennie przyjmowałam aktywną tabletkę. Dzięki temu nie miałam krwawień ani typowych objawów PMS, co dla mnie było jednym z największych plusów. Czułam się stabilniej, nie miałam tego comiesięcznego rollercoastera i dużo łatwiej było mi normalnie funkcjonować. Zauważyłam też, że na Axii łatwiej było mi utrzymać wagę, a nawet schudnąć. Nie czułam takiego zatrzymywania wody, ciało nie było ciągle „nalane”, a brzuch nie wyglądał jak przy ciągłym napięciu przed okresem. Pod tym względem Axia naprawdę bardzo mi pomogła. Ale po latach zaczęłam widzieć też minusy. Libido miałam bardzo niskie, właściwie przez długi czas nie zdawałam sobie sprawy, jak mocno tabletki mogły na to wpływać. Do tego moja skóra zaczęła wyglądać gorzej — była bardziej szorstka, mniej świeża, jakby zmęczona. Włosy też się przerzedziły i dopiero po odstawieniu tabletek zobaczyłam, jak duża była różnica. Kiedy w końcu odstawiłam Axię, byłam zaskoczona tym, jak bardzo poprawiła się moja skóra, włosy i libido. Cera wyglądała dużo lepiej, włosy zaczęły sprawiać wrażenie zdrowszych, a ja sama czułam się bardziej „żywa”. Ludzie zaczęli mi mówić, że wyglądam dużo młodziej niż w rzeczywistości, co tylko utwierdziło mnie w tym, że tabletki mogły mieć u mnie spory wpływ na wygląd i samopoczucie. Niestety po odstawieniu wróciło też to, przez co zaczęłam brać Axię — okropne wzdęcia i wahania nastroju. Znowu czuję, że przed okresem robię się rozdrażniona, napięta, zła i fizycznie napuchnięta. To jest dla mnie tak męczące, że mimo minusów chyba wrócę do Axii, bo jeśli chodzi o kontrolowanie PMS/PMDD, u mnie działała naprawdę najlepiej.

Okej, to opiszę szczerze moje doświadczenie z Axią, bo sama przed rozpoczęciem czytałam mnóstwo opinii i byłam naprawdę przerażona. Wcześniej miałam już złe doświadczenia z antykoncepcją hormonalną, więc bałam się, że znowu będzie powtórka i że mój organizm źle zareaguje.

W pierwszym tygodniu brania Axii byłam emocjonalnie kompletnie rozbita. Płakałam o totalne głupoty, serio. Potrafiłam się rozpłakać tylko dlatego, że chłopak powiedział mi, że w pracy siedzi obok jakiejś nowej dziewczyny. Teraz wiem, że to było bez sensu, ale wtedy wszystko odbierałam bardzo osobiście. Byłam przewrażliwiona, płaczliwa, drażliwa i miałam wrażenie, że emocjonalnie jestem jak bomba z opóźnionym zapłonem.

Do tego czułam się po prostu fatalnie. Niby nic konkretnego, ale takie ogólne rozbicie, zmęczenie, napięcie i poczucie, że organizm nie wie, co się dzieje. Najgorsze było jednak krwawienie międzymiesiączkowe, które zaczęło się mniej więcej około 13. dnia stosowania i trwało prawie miesiąc. Na początku nie było bardzo obfite, więc próbowałam się nie nakręcać, ale kiedy potem przeszło w normalne krwawienie, zaczęłam się już naprawdę martwić ilością krwi.

Byłam tym na tyle zestresowana, że pojechałam do szpitala, żeby sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Po badaniach wyszło, że poza tym przedłużającym się krwawieniem wszystko wygląda dobrze, a wyniki krwi były w normie. Trochę mnie to uspokoiło, ale nie ukrywam, że pierwszy miesiąc na Axii był dla mnie bardzo ciężki psychicznie i fizycznie.

Z czasem, kiedy organizm zaczął się przyzwyczajać do tabletek i mój cykl zaczął się bardziej synchronizować z opakowaniem, skutki uboczne zaczęły się wyraźnie zmniejszać. Nie było to od razu, ale miesiąc po miesiącu widziałam różnicę. Emocje przestały być aż tak intensywne, krwawienia się unormowały, a ja przestałam czuć się tak rozchwiana.

Piszę to głównie dla dziewczyn, które dopiero zaczynają Axię i mają wrażenie, że nagle stały się emocjonalnie nie do poznania. U mnie też były dni, kiedy czułam się bardzo przybita, płaczliwa i zniechęcona. Miałam nawet momenty, w których myślałam, że chyba od razu muszę ją odstawić, bo nie dam rady tak funkcjonować.

Teraz jest już dużo lepiej. Czuję się normalniej, mam stabilniejszy nastrój i ogólnie jestem w całkiem dobrym samopoczuciu. Moja cera wygląda świetnie — naprawdę dawno nie miałam tak ładnej skóry. Krwawienie też w końcu się unormowało i nie mam już takiego chaosu jak na początku.

Dlatego jeśli ktoś właśnie zaczyna Axię i czuje się zniechęcony po pierwszych tygodniach, to u mnie akurat początki były najgorsze, a potem wszystko zaczęło się układać. Największą poprawę zobaczyłam dopiero po około 3–4 miesiącach, więc w moim przypadku organizm potrzebował czasu, żeby się przestawić. Teraz, mimo trudnego startu, uważam, że było warto, bo cera, cykl i nastrój są dużo bardziej ogarnięte niż na początku.