Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem Betahistyna Bluefish przy zawrotach głowy, problemach z błędnikiem albo przy chorobie Ménière’a? Czy zauważyliście realną poprawę – rzadsze napady wirowania, mniejsze uczucie „pływania”, ograniczenie szumów usznych albo poprawę komfortu funkcjonowania na co dzień? Po jakim czasie od rozpoczęcia terapii pojawiły się u Was pierwsze efekty – po kilku dniach, tygodniach, czy dopiero po dłuższym stosowaniu? Czy lek pomógł Wam wrócić do normalnego funkcjonowania, pracy, prowadzenia auta, czy raczej działał delikatnie i stopniowo? Jak wyglądała u Was kwestia działań niepożądanych? Czy pojawiły się takie objawy jak nudności, bóle głowy, uczucie pełności w żołądku, zawroty, senność albo dyskomfort ze strony przewodu pokarmowego? Czy te objawy były przejściowe i ustąpiły z czasem, czy utrzymywały się dłużej?
U mnie problemem były napadowe zawroty głowy, takie typowe wirowanie świata, plus szumy w jednym uchu i uczucie jakby mi ktoś watę do środka włożył. Najgorzej było rano i przy szybkim wstawaniu, czasem bałam się wyjść sama z domu.
Pierwszy tydzień brania – szczerze? Bez większej różnicy. Już zaczynałam się zastanawiać, czy to w ogóle działa. Ale mniej więcej po 2–3 tygodniach zauważyłam, że napady są jakby słabsze i krótsze. Nie zniknęły całkiem, ale przestały mnie „rozbijać” na pół dnia. Teraz biorę kilka miesięcy i mam wrażenie, że jest stabilniej – zawroty zdarzają się rzadziej, a jak już są, to nie w takim nasileniu jak wcześniej.
Jeśli chodzi o skutki uboczne, to u mnie na początku lekkie nudności i uczucie pełności w żołądku, szczególnie jak wzięłam tabletkę na pusty żołądek. Potem organizm się przyzwyczaił i praktycznie nic nie odczuwam. Nie miałam senności ani jakiegoś „zamglenia”, czego się obawiałam.