Mija prawie 4 tygodnie, odkąd zaczęłam brać Betanil Forte. Schemat był stopniowy: pierwszy tydzień 16 mg raz dziennie, drugi tydzień 16 mg dwa razy dziennie, a potem 16 mg trzy razy dziennie. Po trzecim tygodniu zauważyłam sporą poprawę, szczególnie jeśli chodzi o uczucie ciśnienia w uchu i szumy uszne – wyraźnie osłabły i w końcu dało się normalniej funkcjonować.
Niestety od kilku dni ciśnienie w uchu i tinnitus znowu wróciły, co trochę mnie podłamało. Staram się jednak nie panikować, bo wiem, że przy tym leku bywa falami – raz lepiej, raz gorzej, zanim wszystko się ustabilizuje.
Jeśli chodzi o zawroty głowy, to mam je właściwie cały czas, szczególnie przy ruchach głową. Wcześniej było tak źle, że nie byłam w stanie przejść nawet kilku przecznic, bo robiło mi się strasznie słabo i niedobrze. Teraz, po Betanilu, intensywność zawrotów jest mniejsza – dalej kręci się non stop, ale jest to bardziej do ogarnięcia niż wcześniej i nie wycina mnie z życia tak jak przed leczeniem.
Lekarz mówił mi, że Betanil Forte potrzebuje 4–8 tygodni, żeby naprawdę się „rozkręcić”, więc czekam dalej i obserwuję, z nadzieją, że to cofnięcie objawów jest tylko chwilowe. Na razie zostaje cierpliwość i trzymanie kciuków, bo po tej pierwszej poprawie naprawdę chciałabym, żeby to poszło już tylko w dobrą stronę.