Śmieję się z tych innych „recenzji” — bierzcie lek dokładnie tak, jak przepisano. Jeśli skutki uboczne są nie do zniesienia, zgłoście to lekarzowi, ale fakt, że przy pewnej dawce coś przeszkadza, nie znaczy automatycznie, że lek nie działa.
Dla mnie to był strzał w dziesiątkę. Po latach na fluoksetynie przesiadłam się na Bupropioni od półtora roku czuję znaczną poprawę. Nie oceniajcie leku po dwóch dniach czy dwóch tygodniach — antydepresant potrzebuje czasu, a czasem trzeba tylko dopracować dawkę. Jeśli pojawią się poważne objawy, lekarz może zmniejszyć dawkę lub zmienić schemat.
Co mi się poprawiło: apetyt zmalał (na Seronil przytyłam), wrócił popęd seksualny — co uratowało nasz związek, poczułam jasność umysłu i w końcu znów poczułam siebie. Jedna z pierwszych myśli była: „Kurczę, tęskniłam za sobą”. Mam też zdecydowanie więcej energii — a to przy depresji jest ogromna ulga.
Co do dawkowania — lekarz proponował cztery dawki dziennie, ale dla mnie to było za dużo. Przy większej liczbie dawek pojawiły się u mnie nieprzyjemne objawy (m.in. myśli samobójcze, których wcześniej nie miałam), więc wróciłam do jednej dawki i jest OK. Każdy organizm inaczej reaguje — trzeba to obserwować.
Skutki uboczne są: suchość w ustach i dziwny posmak, ale u mnie nie wystąpiła nasilona nerwowość, której się obawiałam. Lekarze uprzedzili mnie, jakie objawy mogą się pojawić i byli świetni w kontakcie — to bardzo ważne.