Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem Faxolet ER w leczeniu depresji lub zaburzeń lękowych? Czy zauważyliście poprawę nastroju, zmniejszenie napięcia, lęku albo lepsze funkcjonowanie na co dzień po rozpoczęciu terapii? Po jakim czasie Faxolet ER zaczął u Was realnie działać i czy początki leczenia były trudne? Jakie skutki uboczne pojawiły się w trakcie stosowania, na przykład nudności, senność, zawroty głowy, problemy ze snem, suchość w ustach albo spadek energii? Czy z czasem organizm się do leku przyzwyczaił i objawy niepożądane ustąpiły? Interesuje mnie też, jak wyglądało u Was zwiększanie lub zmniejszanie dawki i czy miało to wpływ na samopoczucie. Wasze doświadczenia mogą być bardzo pomocne dla osób, które dopiero rozważają leczenie Faxolet ER albo są na początku terapii i zastanawiają się, czego się spodziewać.
Stosuję Faxolet ER już od trzech lat, głównie z powodu zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych. Jeśli chodzi o działanie, to lek naprawdę bardzo mi pomógł – pod tym względem nie mogę powiedzieć złego słowa. Przyjmuję łącznie około 300 mg dziennie i pod kątem kontroli objawów efekt jest wyraźny. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że są też skutki uboczne, na które warto być przygotowanym. U mnie całkowicie zniknęło libido, a mam dopiero 23 lata. Do tego doszło przybranie na wadze – około 7 kg. Jeśli zdarzy mi się pominąć dawkę, organizm reaguje bardzo gwałtownie: pojawia się silne pocenie, drżenie, uczucie „fajerwerków w głowie” i bardzo mocne napady paniki.
Zaczęłam brać Faxolet ER jakieś 2 lata temu po tym, jak zmagałam się z depresją i lękiem właściwie odkąd pamiętam. Różnicę zauważyłam bardzo szybko – wyprowadziłam się, znalazłam dobrą pracę, zaczęłam podejmować lepsze decyzje i ogólnie stanęłam bardziej na nogi. Teraz, po dłuższym czasie, nie widzę już aż takiej spektakularnej zmiany, poza tym, że depresja zdecydowanie nie jest tak ciężka jak kiedyś.
Jeśli chodzi o skutki uboczne, to u mnie pojawiło się dużo większe pocenie się, bardzo realistyczne, intensywne sny, ciągłe zmęczenie i od czasu do czasu bóle głowy. Największy minus to jednak pominięcie dawki – zdecydowanie zły pomysł. Do 24 godzin da się jeszcze jakoś funkcjonować, ale po 48 godzinach pojawia się taki migrenowy ból głowy, że ciężko myśleć. Raz musiałam wracać nocą samochodem w okularach przeciwsłonecznych, bo światło było nie do zniesienia.
Największy minus w moim przypadku to całkowity brak libido – zero ochoty na seks. Co ciekawe, kiedy zaczęłam schodzić z leku, popęd seksualny wracał dość szybko, więc ewidentnie to była kwestia Faxoletu. Trzeba jasno powiedzieć jedno: nie da się tego leku po prostu odstawić z dnia na dzień. Kiedy próbowałam przestać go brać, czułam się najgorzej w całym swoim życiu. Pojawiły się te słynne „prądy” w głowie, ciągły płacz bez powodu, ogromna złość, nudności, bóle głowy… i to jeszcze nie wszystko. Objawów było tyle, że ciężko je wszystkie wymienić.
Biorę Faxolet ER z powodu migren i muszę powiedzieć, że od momentu rozpoczęcia terapii lek okazał się naprawdę skuteczny. Ataki są rzadsze i wyraźnie słabsze niż wcześniej, a czasem w ogóle się nie pojawiają, co dla mnie jest ogromną ulgą. Jak na razie nie zauważyłam żadnych skutków ubocznych, przynajmniej niczego, co rzucałoby się w oczy albo przeszkadzało w codziennym funkcjonowaniu. W moim przypadku Faxolet ER sprawdził się bardzo dobrze i mam nadzieję, że inni też będą mieli podobne efekty jak ja.
Brałam Faxolet ER w dawce 75 mg dwa razy dziennie i muszę przyznać, że efekty były naprawdę dobre. Owszem, pojawiły się bardzo realistyczne sny i na początku spałam dużo więcej niż zwykle, ale ból praktycznie ustąpił, więc kompletnie mi to nie przeszkadzało. Byłam w stanie normalnie funkcjonować i w końcu poczuć ulgę, na której bardzo mi zależało. Niestety wszystko zmieniło się w momencie, kiedy przewróciłam się twarzą w dół na parkingu. Najgorsze było to, że kompletnie nie pamiętam samego zdarzenia. Po tym incydencie neurolog zdecydował się zmniejszyć dawkę o połowę. I niestety – wystarczyły trzy dni, żeby ból wrócił praktycznie w pełnej sile. Teraz z perspektywy czasu najbardziej doskwiera mi to, że straciłam ten okres względnego życia bez bólu. Te skutki uboczne z początku były do ogarnięcia, bo dawały coś w zamian. A teraz znowu przypominam sobie, jak to jest funkcjonować z ciągłym bólem i bardzo mi brakuje tego momentu, kiedy Faxolet ER naprawdę trzymał wszystko w ryzach.
Dopiero wczoraj zaczęłam brać Faxolet ER. Na razie jedyny minus, jaki zauważyłam, to bezsenność, choć szczerze mówiąc miałam z nią problemy już wcześniej, więc trudno powiedzieć, na ile to sam lek. Bardziej martwi mnie coś innego – dużo czytałam o objawach odstawienia i to mnie naprawdę niepokoi. Mam trochę żal, że lekarz przepisał mi Faxolet ER bez uprzedzenia, z czym może się to wiązać przy dłuższym stosowaniu i przy ewentualnym odstawianiu. Jestem dopiero na samym początku i staram się nastawić pozytywnie, ale ta świadomość skutków odstawienia siedzi mi w głowie i trochę odbiera spokój.
Przez lęk i OCD praktycznie nigdy nie potrafiłam usiedzieć w miejscu ani się naprawdę zrelaksować. Lekarz próbował u mnie wcześniej innych leków na lęk, takich jak Lexapro i Paxil, ale oba sprawiały, że byłam strasznie senna, nie byłam w stanie normalnie funkcjonować i właściwie cały czas spałam. Kiedy zostałam przestawiona na Faxolet ER, miałam wrażenie, jakby ktoś zdjął ze mnie ogromny ciężar. Moje życie z zewnątrz wcale się nie zmieniło, zmieniło się za to to, jak radzę sobie z codziennymi sprawami – przestałam się tak stresować, nakręcać i reagować na wszystko zbyt emocjonalnie.
Jestem naprawdę zadowolona z tej ulgi w lęku, bo w końcu mogę normalnie funkcjonować. Ale w ten weekend zdarzyło mi się pominąć dawkę i to, co się wtedy stało, było okropne. Objawy odstawienia były bardzo silne i szczerze mówiąc przestraszyło mnie to, jak bardzo mój organizm jest już przyzwyczajony do leku.