Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem Fluxazolu w leczeniu zakażeń grzybiczych, takich jak kandydoza pochwy, grzybica jamy ustnej czy nawracające infekcje drożdżakowe? Czy zauważyliście szybką poprawę objawów, takich jak świąd, pieczenie, upławy lub biały nalot w jamie ustnej? Po jakim czasie od przyjęcia leku zaczęliście odczuwać ulgę i czy problem miał tendencję do nawrotów?
Czy w trakcie terapii pojawiły się u Was działania niepożądane, np. nudności, ból brzucha, biegunka, bóle głowy albo uczucie zmęczenia? A może ktoś z Was miał wykonywane badania kontrolne przy dłuższym stosowaniu i zauważył wpływ na wątrobę?
Wasze doświadczenia mogą być bardzo pomocne dla osób, które rozważają leczenie Fluxazolem lub zmagają się z nawracającą grzybicą i zastanawiają się, czego mogą się spodziewać po terapii.
Mam skłonność do nawracających infekcji zatok i przynajmniej raz w roku kończy się to antybiotykiem, gdy objawy się nasilą. Niestety antybiotyk niszczy nie tylko „złe”, ale też dobre bakterie, więc praktycznie za każdym razem pojawia się u mnie grzybica. W takiej sytuacji dostaję Fluxazol 150 mg – zwykle jedną kapsułkę na start i drugą po 7 dniach, jeśli objawy całkowicie nie ustąpią.
Zdarzają mi się drobne skutki uboczne, głównie lekkie zawroty głowy i nudności, ale lek jest bardzo skuteczny i szybko radzi sobie z infekcją. Zdecydowanie wolę te przejściowe dolegliwości niż suchość, świąd, pieczenie i nieprzyjemny zapach towarzyszące grzybicy. U mnie poprawa zwykle zaczyna się w ciągu 1–2 dni od przyjęcia kapsułki.
Został mi przepisany Fluxazol razem z amoksycyliną na anginę paciorkowcową. Po około 4 dniach brania antybiotyku zaczęły pojawiać się objawy grzybicy, więc przyjęłam pierwszą dawkę Fluxazolu. Ulgę poczułam już po kilku godzinach – pieczenie i dyskomfort szybko się zmniejszyły.
Po jednym–dwóch dniach zauważyłam jednak silne wzdęcia i bolesne skurcze brzucha przy wstawaniu, jakbym zrobiła 100 brzuszków. Po kolejnych 1–2 dniach przyjęłam drugą dawkę i wtedy zaczęły się naprawdę mocne problemy żołądkowe – rozstrój, gazy i ogólny dyskomfort w brzuchu.
Co ciekawe, objawy grzybicy całkowicie ustąpiły i pod tym względem lek zadziałał bardzo dobrze. Natomiast mój brzuch był w fatalnym stanie i to właśnie dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego były dla mnie najtrudniejsze do zniesienia.
Przez 15 miesięcy bardzo się męczyłam po dwóch poważnych operacjach z użyciem szpiku i kości dawcy. W pewnym momencie miałam infekcję i przez sześć tygodni brałam bardzo wysokie dawki tetracykliny (3000 mg dziennie). Kiedy odstawiłam antybiotyki, zaczęło się coś dziwnego – swędzenie, uczucie „chodzenia” po skórze, jakby prądy albo ukłucia w całym ciele.
Robiono mi biopsje, podejrzewano m.in. chorobę Grovera, dostawałam różne leczenie i nawet prednizon, ale nic nie przynosiło realnej poprawy. W międzyczasie przytyłam około 30 kg i czułam się coraz gorzej. Około miesiąc temu pomyślałam, że może mam grzybicę i przyjęłam jedną dawkę Fluxazolu (flukonazolu). Następnego dnia ten okropny świąd praktycznie zniknął.
Co więcej, w ciągu około tygodnia zeszła mi cała nadprogramowa waga – to było dla mnie bardzo dziwne i trudne do wytłumaczenia. Byłam w takim szoku, że zaczęłam dzwonić do wszystkich lekarzy, próbując zdobyć flukonazol. Obecnie przyjmuję 100 mg dziennie przez sześć tygodni i nie wyobrażam sobie przerywać leczenia, bo to jedyna rzecz, która realnie mi pomogła.
Rozwinęło mi się mnóstwo drobnych, bolesnych nadżerek w jamie ustnej – po wewnętrznej stronie policzków, na podniebieniu i na języku. Przez tydzień byłam w totalnym koszmarze, nie mogłam normalnie jeść ani pić. Najpierw myślałam, że to grypa, potem że jakaś infekcja zatok, dopiero później okazało się, że to grzybica jamy ustnej.
Na co dzień biorę Adipex na odchudzanie i zaczęłam okazjonalnie wapować – możliwe, że to połączenie osłabiło śluzówkę i organizm „zbuntował się”. Gdy dostałam diagnozę, poprosiłam o płynną formę Fluxazolu (flukonazolu), bo przy takim bólu nie byłam w stanie połykać tabletek. Zalecono mi 14-dniową kurację. Dziś jestem na 11. dniu leczenia.
Mam pewne skutki uboczne – lekki, stały ból głowy, zawroty przy wstawaniu, zaparcia i bardzo nieprzyjemny smak leku. Mimo to zdecydowanie wolę te dolegliwości niż piekło, które przeżywałam przy grzybicy. W porównaniu z bólem, pieczeniem i nadżerkami w ustach te działania niepożądane są dla mnie do zaakceptowania. Najważniejsze, że zmiany w jamie ustnej zaczęły się wyraźnie cofać i w końcu mogę normalnie funkcjonować.
Od kilku miesięcy męczyło mnie swędzenie trzonu i żołędzi. Zrobiłem pełny panel badań w kierunku chorób przenoszonych drogą płciową – wszystko wyszło ujemne. Dla pewności powtórzyłem badania i znowu zero nieprawidłowości. Mimo to podczas seksu żołądź piekła, była zaczerwieniona i wyglądała jakby pojawiła się wysypka.
W końcu lekarz z opieki doraźnej zdiagnozował u mnie grzybicę prącia (okazuje się, że faceci też mogą ją mieć). Dostałem Fluxazol – jedną kapsułkę na start. Ulgę poczułem już po kilku godzinach. Dla bezpieczeństwa wziąłem drugą dawkę po kilku dniach, żeby mieć pewność, że infekcja została całkowicie wyleczona.
Zadziałało. Objawy ustąpiły, zaczerwienienie zniknęło i wszystko wróciło do normy. W końcu mogę normalnie funkcjonować bez dyskomfortu.