Miałam bardzo ciężki przypadek – przez kilka miesięcy myślałam, że to ukąszenia, które pojawiały się wszędzie. W końcu zaczęłam szukać informacji i doszłam do wniosku, że to świerzb. Poszłam do lekarza, diagnoza się potwierdziła i rozpoczęłam leczenie Infectoscabem (permetryną). W teorii jedna aplikacja powinna rozwiązać problem, ale wcale tak nie było. Pierwsza aplikacja nic nie dała! Druga, po kilku dniach, przyniosła ulgę w swędzeniu, ale ostatecznie potrzebowałam aż sześciu aplikacji na całe ciało w ciągu miesiąca, by pozbyć się większości pasożytów. Dopiero dodatkowa kuracja iwermektyną przez dwa tygodnie całkowicie je wyeliminowała. Moim zdaniem trzeba stosować obie te metody. Inne sposoby były jeszcze mniej skuteczne, więc warto uzbroić się w cierpliwość i trzymać się tego leczenia.