Opinie Jeanine

Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem leku Jeanine? Czy zauważyliście poprawę w zakresie kontroli cyklu menstruacyjnego, redukcji objawów trądziku lub innych korzyści? Jakie skutki uboczne wystąpiły podczas terapii, takie jak zmiany nastroju, przyrost masy ciała czy inne? Wasze opinie mogą być niezwykle pomocne dla osób rozważających rozpoczęcie stosowania tego środka antykoncepcyjnego lub borykających się z podobnymi wyzwaniami.

  • Bardzo dobrze
  • Przeciętnie
  • Słabo
0 głosujących

Zaczęłam stosować Jeanine z powodu łagodnego trądziku. Po sześciu miesiącach moja skóra w dużej mierze się oczyściła. Przez pierwsze cztery miesiące kuracji trądzik znacznie się nasilił, przechodząc od łagodnego do torbielowatego, z nowymi wypryskami co kilka dni. Obecnie, po prawie sześciu miesiącach, przestały pojawiać się torbielowate zmiany, a skóra się poprawiła. Uważam, że pełne efekty stosowania Jeanine widoczne są po 6–9 miesiącach.

Na początku zauważyłam skutki uboczne, takie jak plamienia międzymiesiączkowe i zwiększone wypadanie włosów, które ustąpiły po kilku miesiącach. Sądzę, że suplementacja witaminami i minerałami pomogła złagodzić te objawy. Ważne jest, aby uzupełniać niedobory witamin, które mogą być spowodowane stosowaniem tabletek antykoncepcyjnych – cynk, witaminy z grupy B, żelazo, witaminy E i D3 itp. Dodatkowo przyjmuję MSM (siarkę organiczną), co zatrzymało wypadanie włosów i sprawiło, że stały się one gęstsze. Jeśli doświadczasz skutków ubocznych, takich jak wypadanie włosów, rozważ suplementację wymienionymi witaminami oraz MSM.

To były moje trzecie tabletki antykoncepcyjne i szczerze mówiąc, przy każdych miałam jakiś skutek uboczny — raz mniejszy, raz większy. Jeanine skutecznie spełniało swoją funkcję antykoncepcyjną, bo przez cały czas stosowania nie zaszłam w ciążę, ale jednocześnie pojawiło się u mnie kilka rzeczy, które z czasem zaczęły być naprawdę męczące. Najbardziej zauważyłam dużą ochotę na słodycze, której wcześniej praktycznie nie miałam. Nigdy nie byłam osobą, która ciągle myśli o czymś słodkim, a przy Jeanine miałam takie napady apetytu, że ciężko było mi nad tym zapanować. Do tego doszło przybranie na wadze, około 6–7 kg, mimo że ćwiczę regularnie kilka razy w tygodniu i ogólnie staram się pilnować aktywności.

Na plus mogę powiedzieć, że krwawienia były bardzo regularne, dosłownie jak w zegarku. Wiedziałam, kiedy się ich spodziewać, więc pod tym względem Jeanine dawało mi poczucie przewidywalności. Niestety poza tym miałam też uderzenia gorąca i problemy ze snem — zdarzało mi się budzić w nocy spocona, co wcześniej raczej mi się nie przytrafiało. Zauważyłam też u siebie dziwne wahania nastroju i emocji. Nie zawsze potrafiłam wyjaśnić, dlaczego jestem rozdrażniona albo smutna, ale czułam, że coś jest nie tak. Najbardziej niepokojące były jednak skurcze łydek, takie mocniejsze, przypominające ból, którego trochę się przestraszyłam, bo kojarzył mi się z problemami zakrzepowymi.

Po odstawieniu Jeanine poczułam wyraźną różnicę. Mam lepszy nastrój, nie męczą mnie już skurcze łydek, waga zaczęła powoli spadać, a apetyt na słodycze jest dużo łatwiejszy do opanowania. U mnie po prostu te tabletki nie były najlepszym wyborem, mimo że antykoncepcyjnie działały tak, jak powinny. Dodam tylko z własnego doświadczenia: nie odstawiałabym tabletek w połowie blistra, tylko dokończyła opakowanie, żeby nie rozregulować sobie jeszcze bardziej krwawienia. Mam nadzieję, że komuś moja opinia pomoże, bo sama przed zmianą tabletek czytałam dużo takich historii.

Brałam Jeanine przez około 2 miesiące, po wcześniejszym stosowaniu innych tabletek antykoncepcyjnych, i niestety u mnie ten lek nie sprawdził się najlepiej. Wrzucam to zdjęcie, bo chcę pokazać całość tej sytuacji, nie tylko opisać ją słowami. Skóra, ciało i samopoczucie często mówią więcej, niż nam się wydaje. Największym problemem podczas stosowania Jeanine było u mnie uczucie wzdęcia i zatrzymywania wody w organizmie. Już po kilku pierwszych tygodniach miałam wrażenie, że jestem wyraźnie cięższa, bardziej „napuchnięta” i mniej komfortowo czuję się we własnym ciele. Było to dla mnie tym bardziej frustrujące, że cały czas ćwiczę, jestem aktywna i staram się normalnie dbać o sylwetkę. Na wadze pojawiło się około 2–3 kg więcej, ale nie miałam poczucia, że wynika to z jedzenia czy braku ruchu. Bardziej wyglądało to właśnie na zatrzymanie wody — brzuch był pełniejszy, ciało jakby bardziej opuchnięte, a ja czułam się ciężko i niekomfortowo. Przy regularnych treningach oczekiwałam raczej stabilizacji, a nie takiego uczucia obrzmienia i napięcia w ciele.


Przed rozpoczęciem Jeanine miałam dość dobrą cerę. Natomiast w trakcie stosowania tabletek zaczęły pojawiać się u mnie wypryski na plecach i szyi. Nie był to może bardzo nasilony trądzik, ale zmiany były wystarczająco widoczne, żeby mnie denerwowały i wpływały na moje samopoczucie. Dla mnie było to rozczarowujące, bo Jeanine bywa kojarzone z tabletkami, które mogą pomagać przy cerze, a u mnie efekt był odwrotny. To zdjęcie nie pokazuje idealnej skóry. Pokazuje prawdziwą skórę — taką, która w danym momencie coś komunikuje. Przez długi czas patrzyłam na takie zmiany jak na coś, co trzeba ukryć, zakryć albo jak najszybciej „naprawić”. Teraz coraz bardziej widzę, że skóra nie jest oderwana od reszty organizmu. Może reagować na hormony, stres, napięcie, styl życia, sen, cykl, regenerację i wszystko to, co dzieje się głębiej.

Nie wrzucam tego zdjęcia po to, żeby się nad sobą użalać. Wrzucam je, bo wiem, że wiele osób przechodzi przez podobne rzeczy i czuje wstyd, frustrację albo bezradność. A ciało nie potrzebuje wstydu. Potrzebuje uważności, cierpliwości i spojrzenia szerzej niż tylko na pojedynczą zmianę na skórze.

Liczyłam też, że przy Jeanine krwawienia będą lżejsze albo mniej uciążliwe, ale nie zauważyłam pod tym względem większej poprawy. Krwawienie wyglądało właściwie podobnie jak wcześniej, więc również tutaj nie mogę powiedzieć, że zauważyłam wyraźny plus.

Ogólnie mam mieszane, ale raczej negatywne odczucia. Antykoncepcyjnie wszystko było w porządku, natomiast skutki uboczne bardzo mi przeszkadzały — szczególnie wzdęcia, uczucie zatrzymanej wody, ciężkość w ciele i pogorszenie skóry na plecach oraz szyi. Najbardziej męczące było to, że mimo dbania o siebie czułam się mniej sobą.

Dla mnie dbanie o skórę i ciało nie zaczyna się tylko od kosmetyków czy treningów, ale też od obserwacji tego, jak organizm reaguje na konkretne rzeczy. W tym przypadku moje ciało dość wyraźnie pokazało mi, że Jeanine nie jest dla mnie najlepszym wyborem.

Prawdopodobnie wrócę do wcześniejszych tabletek, bo na nich czułam się po prostu lepiej, lżej i bardziej „sobą”. To zdjęcie jest częścią mojego procesu — nie końcem historii.

Zaczęłam brać Jeanine, ponieważ miałam bardzo długie i obfite miesiączki, do tego wahania nastroju i częste migreny. Przed tabletkami moje krwawienia potrafiły ciągnąć się nawet około dwóch tygodni, co było naprawdę męczące i odbierało mi normalne funkcjonowanie. Pierwsze trzy miesiące stosowania Jeanine były u mnie okresem przyzwyczajania się organizmu. Na początku miałam wrażenie, że niektóre objawy nawet się nasiliły i zastanawiałam się, czy to na pewno dobry wybór. Było trochę rozregulowania, dziwnych reakcji organizmu i ogólnego uczucia, że hormony jeszcze się „układają”. Na szczęście po tym czasie wszystko zaczęło się stopniowo stabilizować. Największą zmianę zauważyłam przy miesiączkach. Z krwawień trwających nawet dwa tygodnie zeszłam do 2–3 dni, co dla mnie było ogromną ulgą. Krwawienia stały się dużo krótsze, bardziej przewidywalne i mniej wyniszczające. Pod tym względem Jeanine naprawdę bardzo mi pomogło. Poprawił się też mój nastrój. Wcześniej miałam duże wahania emocji, a po czasie stosowania tabletek czułam się dużo spokojniejsza i bardziej stabilna. Nie chodzi o to, że nagle wszystko było idealnie, ale miałam wrażenie, że przestałam tak mocno reagować na każdą zmianę w cyklu. Czułam się po prostu bardziej sobą i bardziej opanowana. Dużym plusem było też ograniczenie migren. Wcześniej potrafiły pojawiać się bardzo często, a po kilku miesiącach na Jeanine zeszłam mniej więcej do jednej migreny w miesiącu. Dla mnie to była ogromna różnica, bo wcześniej bóle głowy naprawdę wpływały na moje codzienne życie. Nie obyło się jednak bez minusów. Zauważyłam u siebie przyrost masy ciała, mimo że starałam się trzymać rozsądną dietę i nie zmieniałam jakoś znacząco stylu życia. Nie był to efekt, z którego byłam zadowolona, ale w moim przypadku korzyści związane z krótszymi miesiączkami, lepszym nastrojem i mniejszą liczbą migren były na tyle duże, że nie przekreśliły całkowicie tego leku. Zaskoczyła mnie też jedna rzecz — większe libido. Nie spodziewałam się takiej zmiany po tabletkach antykoncepcyjnych, bo wiele osób pisze raczej o spadku ochoty, a u mnie było odwrotnie. Ogólnie moje doświadczenie z Jeanine jest raczej pozytywne. Początek był trudny i wymagał cierpliwości, ale po około trzech miesiącach organizm się przyzwyczaił, a ja zauważyłam naprawdę dużą poprawę w kwestii krwawień, nastroju i migren. Największym minusem był dla mnie przyrost wagi, ale poza tym Jeanine okazało się u mnie jednymi z lepiej tolerowanych tabletek.

Zaczęłam stosować Jeanine około 2 lata temu, głównie po to, żeby złagodzić bardzo bolesne miesiączki. Miałam naprawdę mocne skurcze i ból w czasie okresu, więc zależało mi na tabletkach, które trochę to wyciszą i sprawią, że cykl będzie łatwiejszy do zniesienia. U mnie Jeanine sprawdziło się bardzo dobrze. Przede wszystkim zauważyłam, że bóle miesiączkowe są dużo słabsze niż wcześniej. Nadal czasem coś pobolewa, ale to już nie jest ten poziom, który wcześniej potrafił wyłączyć mnie z normalnego funkcjonowania. Dla mnie to była ogromna różnica, bo wcześniej okres kojarzył mi się głównie z bólem i stresem, a teraz jest znacznie bardziej przewidywalny.

Krwawienia też się zmieniły — są lżejsze i mniej męczące, ale nie zniknęły całkowicie. I szczerze mówiąc, akurat mi to odpowiada. Przy poprzednich tabletkach okres praktycznie mi zanikał i chociaż wiem, że niektórym osobom to pasuje, ja czułam się z tym dziwnie. Przy Jeanine mam nadal krwawienie z odstawienia, tylko dużo delikatniejsze niż moje naturalne miesiączki. Jeśli chodzi o cerę, to u mnie Jeanine nie pogorszyło skóry, co uważam za duży plus. Po poprzedniej antykoncepcji miałam mocny wysyp trądziku i bardzo się bałam, że tutaj będzie podobnie. Na szczęście skóra została mniej więcej taka sama — bez większej poprawy, ale też bez pogorszenia, więc dla mnie to i tak dobry efekt.

Pod względem antykoncepcji również wszystko było w porządku — żadnej ciąży, żadnych większych stresów w tym kierunku. Tabletki brałam regularnie i przez cały czas miałam poczucie, że spełniają swoją podstawową funkcję.

Jedyny minus, który prawie na pewno wiążę z Jeanine, to większa emocjonalność przed okresem. Zwykle około tygodnia przed krwawieniem robię się bardziej płaczliwa, drażliwa i łatwiej mnie coś rusza. Wcześniej raczej tak nie miałam, więc podejrzewam, że to może być właśnie po tabletkach. Nie jest to dla mnie na tyle mocne, żeby je odstawić, ale zauważam tę zmianę. Na plus mogę też dodać, że nie przytyłam po Jeanine i nie zauważyłam spadku libido. Pod tym względem wszystko zostało u mnie normalnie, co też było dla mnie ważne, bo przy tabletkach hormonalnych różnie z tym bywa. Ogólnie jestem bardzo zadowolona z Jeanine. U mnie tabletki pomogły na bolesne miesiączki, krwawienia są lżejsze, cera się nie pogorszyła i nie miałam problemów z wagą ani ochotą na seks. Jedyny minus to większe emocje przed okresem, ale poza tym to jedne z lepszych tabletek, jakie stosowałam. Myślę, że przy antykoncepcji czasem po prostu trzeba przetestować kilka opcji, zanim znajdzie się coś, co naprawdę pasuje do organizmu.

Dopiero zaczęłam trzecie opakowanie Jeanine i mam bardzo mieszane odczucia. Z jednej strony te tabletki trochę mi odpowiadają, ale z drugiej nadal nie jestem pewna, czy to faktycznie jest antykoncepcja dobrze dobrana do mojego organizmu. Pierwszy miesiąc był właściwie całkiem w porządku. Krwawienie pojawiło się mniej więcej wtedy, kiedy się go spodziewałam — pod koniec blistra, przed przerwą. Trwało z przerwami około tygodnia, ale było bardzo lekkie w porównaniu z tym, do czego byłam przyzwyczajona wcześniej. To akurat było dla mnie dużym plusem, bo moje naturalne miesiączki zwykle były znacznie bardziej uciążliwe. Problem zaczął się później. Po zakończeniu krwawienia minął mniej więcej tydzień i zaczęłam mieć codzienne plamienia. Nie było to bardzo obfite, raczej takie pojawiające się i znikające, ale przez to jeszcze bardziej irytujące. Jednego dnia miałam wrażenie, że już wszystko się uspokoiło, a po kilku albo kilkunastu godzinach znowu pojawiało się plamienie. Teraz, przy kolejnym krwawieniu, sytuacja wygląda podobnie — krwawię z przerwami. Czasem myślę, że to już koniec, a po 12 godzinach wszystko wraca. Mam wrażenie, jakby organizm nie mógł się do końca ustabilizować. To trwa już od dłuższego czasu i zaczyna mnie naprawdę frustrować, bo codziennie muszę zakładać, że coś może się pojawić. Najdziwniejsze jest to, że samo krwawienie jest naprawdę lekkie. Czasem jest go tak mało, że prawie zapominam, że w ogóle krwawię. I właśnie dlatego nie chcę od razu skreślać Jeanine, bo pod względem obfitości miesiączki widzę poprawę. Nie mam tak ciężkiego krwawienia jak wcześniej, nie czuję się tak wykończona i fizycznie jest to dużo łatwiejsze do zniesienia. Ale psychicznie męczy mnie ta niepewność. Boję się nie założyć wkładki albo podpaski, nawet jeśli przez kilka godzin nic się nie dzieje, bo plamienie potrafi wrócić nagle. Przez to cały czas jestem trochę spięta i kontroluję sytuację, zamiast normalnie funkcjonować. Bardzo chciałabym, żeby Jeanine w końcu zaczęło działać u mnie stabilnie, bo widzę w tych tabletkach plusy. Krwawienie jest dużo lżejsze, nie jest tak uciążliwe jak wcześniej, ale te codzienne plamienia naprawdę mnie zniechęcają. Zaczęłam właśnie trzecie opakowanie i mam nadzieję, że organizm jeszcze się przyzwyczai, a sytuacja z czasem się wyrówna. Na ten moment nie wiem jeszcze, czy zostanę przy Jeanine, ale daję mu jeszcze szansę.

Próbowałam wcześniej różnych form antykoncepcji hormonalnej, w tym innych tabletek oraz krążka dopochwowego, i niestety przy jednych i drugich miałam problem z wagą. Po tamtych metodach czułam, że ciało szybciej zatrzymuje wodę, łatwiej przybieram albo po prostu wyglądam na bardziej opuchniętą, nawet jeśli nie zmieniałam jakoś szczególnie jedzenia. Przy Jeanine mam zupełnie inne odczucia. Mam wrażenie, że albo trochę schudłam, albo moje ciało stało się bardziej „zbite” i smuklejsze. Co ciekawe, obecnie nawet nie ćwiczę regularnie, więc tym bardziej zwróciłam na to uwagę. Nie mam takiego uczucia ciężkości jak przy poprzednich tabletkach i nie widzę u siebie typowego napuchnięcia, którego bardzo się obawiałam przed rozpoczęciem kolejnej antykoncepcji. W pierwszym miesiącu stosowania nie dostałam normalnego krwawienia, pojawiło się tylko delikatne plamienie. Nie było ono mocne ani szczególnie uciążliwe, raczej takie lekkie i sporadyczne. Trochę mnie to na początku zastanawiało, ale poza tym nie działo się nic niepokojącego, więc nie odebrałam tego jako dużego problemu.

Na ten moment jestem pozytywnie zaskoczona. Jeanine dobrze mi służy, nie mam większych skutków ubocznych, nie zauważyłam przyrostu masy ciała i ogólnie czuję się na nim całkiem dobrze. Po wcześniejszych doświadczeniach z antykoncepcją naprawdę spodziewałam się, że znowu będzie coś nie tak, a tutaj jak na razie nie mam na co narzekać.

Stosowałam Jeanine przy PCOS oraz jako antykoncepcję i muszę przyznać, że z dotychczasowych tabletek to właśnie te sprawdziły się u mnie najlepiej pod kątem objawów związanych z PCOS. Wcześniej testowałam już inne metody antykoncepcji hormonalnej, ale albo nie dawały takiego efektu, albo pojawiały się skutki uboczne, które mocno mnie zniechęcały.

Przed Jeanine w okolicach miesiączki często miałam bolesne skurcze, a czasami dochodziły do tego również migreny. Nie były to objawy, które kompletnie wyłączały mnie z życia za każdym razem, ale powtarzały się na tyle regularnie, że zaczęłam je traktować jako coś „normalnego” przy swoim cyklu. Dopiero po zmianie na Jeanine zobaczyłam, że może być inaczej.

Po rozpoczęciu stosowania zauważyłam, że skurcze praktycznie przestały mi dokuczać, a migreny w okolicach okresu też się uspokoiły. Dla mnie to była naprawdę duża poprawa, bo wcześniej zawsze musiałam się liczyć z tym, że kilka dni w miesiącu będę czuła się gorzej. Przy Jeanine cykl stał się dużo łatwiejszy do przejścia.

Na plus zaskoczyła mnie też waga. Zamiast przybrać, czego trochę się obawiałam po wcześniejszych doświadczeniach z antykoncepcją, schudłam kilka kilogramów. Nie była to jakaś ogromna zmiana, ale zauważalna — czułam się lżej i mniej „napuchnięta”. Przy PCOS takie rzeczy są dla mnie ważne, bo waga i zatrzymywanie wody potrafią mocno wpływać na samopoczucie.

Krwawienia również się poprawiły. Wcześniej okres trwał u mnie zwykle około 5–6 dni, a przy Jeanine skrócił się mniej więcej do 3 dni. Do tego był lżejszy i mniej męczący. Nie miałam już takiego poczucia, że miesiączka ciągnie się bez końca i zabiera mi energię.

Ogólnie Jeanine okazało się u mnie najlepszą antykoncepcją przy objawach PCOS, jaką do tej pory stosowałam. Pomogło na skurcze, ograniczyło migreny w okolicach okresu, skróciło i zmniejszyło krwawienia, a do tego nie spowodowało przyrostu wagi — wręcz przeciwnie, trochę schudłam. U mnie te tabletki naprawdę dobrze się sprawdziły.

To była zdecydowanie najgorsza antykoncepcja hormonalna, jaką kiedykolwiek stosowałam. Brałam Jeanine głównie ze względu na PCOS, bo zależało mi na uregulowaniu objawów i poprawie cyklu, ale u mnie ten lek zadziałał kompletnie odwrotnie, niż się spodziewałam. Już po rozpoczęciu stosowania zaczęły się u mnie bardzo szybkie i skrajne wahania nastroju. Nie chodziło o zwykłą drażliwość czy gorszy dzień przed okresem, tylko o naprawdę gwałtowne zmiany emocji. Potrafiłam w krótkim czasie przejść od płaczu do złości, a potem do takiego przygnębienia, że sama nie poznawałam swojej reakcji. Miałam wrażenie, jakby Jeanine kompletnie rozregulowało mnie psychicznie. Do tego doszły problemy intymne, których wcześniej nie miałam w takiej formie. Pojawiła się wydzielina z pochwy, świąd, pieczenie i ból, a z czasem także dziwne zmiany w odczuciach w okolicy wejścia do pochwy i sromu. Miałam wrażenie, że zmieniła się nawet wrażliwość i „tekstura” tej okolicy — wszystko było bardziej podrażnione, bolesne i nieprzyjemne. Najgorsze było to, że zaczęłam mieć objawy przypominające wulwodynię — ból, nadwrażliwość i dyskomfort w okolicach intymnych, które bardzo utrudniały normalne funkcjonowanie. Nigdy wcześniej nie doświadczyłam czegoś takiego po antykoncepcji hormonalnej i naprawdę mocno mnie to przestraszyło.Odstawienie Jeanine też nie było dla mnie łatwe. Po zakończeniu stosowania miałam jeszcze większe huśtawki nastroju, do tego wróciły albo nasiliły się bóle i migreny. Czułam się tak, jakby organizm nie mógł dojść do siebie po tym leku. To nie było zwykłe „przyzwyczajanie się” czy lekki dyskomfort, tylko coś, co realnie wpłynęło na moje codzienne życie. U mnie Jeanine kompletnie się nie sprawdziło. Zamiast pomóc przy PCOS, wywołało silne skutki uboczne: skrajne wahania nastroju, problemy intymne, ból, świąd, nietypową wydzielinę, objawy przypominające wulwodynię oraz migreny po odstawieniu. Nigdy wcześniej nie miałam tak złego doświadczenia z antykoncepcją.

Szczerze mówiąc, po tym wszystkim nie zdecydowałabym się drugi raz na Jeanine. Wiem, że każda osoba może reagować inaczej, ale moja reakcja była na tyle zła, że dla mnie to był najgorszy wybór spośród wszystkich tabletek, jakie stosowałam.