Brałam Jeanine przez około 2 miesiące, po wcześniejszym stosowaniu innych tabletek antykoncepcyjnych, i niestety u mnie ten lek nie sprawdził się najlepiej. Wrzucam to zdjęcie, bo chcę pokazać całość tej sytuacji, nie tylko opisać ją słowami. Skóra, ciało i samopoczucie często mówią więcej, niż nam się wydaje. Największym problemem podczas stosowania Jeanine było u mnie uczucie wzdęcia i zatrzymywania wody w organizmie. Już po kilku pierwszych tygodniach miałam wrażenie, że jestem wyraźnie cięższa, bardziej „napuchnięta” i mniej komfortowo czuję się we własnym ciele. Było to dla mnie tym bardziej frustrujące, że cały czas ćwiczę, jestem aktywna i staram się normalnie dbać o sylwetkę. Na wadze pojawiło się około 2–3 kg więcej, ale nie miałam poczucia, że wynika to z jedzenia czy braku ruchu. Bardziej wyglądało to właśnie na zatrzymanie wody — brzuch był pełniejszy, ciało jakby bardziej opuchnięte, a ja czułam się ciężko i niekomfortowo. Przy regularnych treningach oczekiwałam raczej stabilizacji, a nie takiego uczucia obrzmienia i napięcia w ciele.
Przed rozpoczęciem Jeanine miałam dość dobrą cerę. Natomiast w trakcie stosowania tabletek zaczęły pojawiać się u mnie wypryski na plecach i szyi. Nie był to może bardzo nasilony trądzik, ale zmiany były wystarczająco widoczne, żeby mnie denerwowały i wpływały na moje samopoczucie. Dla mnie było to rozczarowujące, bo Jeanine bywa kojarzone z tabletkami, które mogą pomagać przy cerze, a u mnie efekt był odwrotny. To zdjęcie nie pokazuje idealnej skóry. Pokazuje prawdziwą skórę — taką, która w danym momencie coś komunikuje. Przez długi czas patrzyłam na takie zmiany jak na coś, co trzeba ukryć, zakryć albo jak najszybciej „naprawić”. Teraz coraz bardziej widzę, że skóra nie jest oderwana od reszty organizmu. Może reagować na hormony, stres, napięcie, styl życia, sen, cykl, regenerację i wszystko to, co dzieje się głębiej.
Nie wrzucam tego zdjęcia po to, żeby się nad sobą użalać. Wrzucam je, bo wiem, że wiele osób przechodzi przez podobne rzeczy i czuje wstyd, frustrację albo bezradność. A ciało nie potrzebuje wstydu. Potrzebuje uważności, cierpliwości i spojrzenia szerzej niż tylko na pojedynczą zmianę na skórze.
Liczyłam też, że przy Jeanine krwawienia będą lżejsze albo mniej uciążliwe, ale nie zauważyłam pod tym względem większej poprawy. Krwawienie wyglądało właściwie podobnie jak wcześniej, więc również tutaj nie mogę powiedzieć, że zauważyłam wyraźny plus.
Ogólnie mam mieszane, ale raczej negatywne odczucia. Antykoncepcyjnie wszystko było w porządku, natomiast skutki uboczne bardzo mi przeszkadzały — szczególnie wzdęcia, uczucie zatrzymanej wody, ciężkość w ciele i pogorszenie skóry na plecach oraz szyi. Najbardziej męczące było to, że mimo dbania o siebie czułam się mniej sobą.
Dla mnie dbanie o skórę i ciało nie zaczyna się tylko od kosmetyków czy treningów, ale też od obserwacji tego, jak organizm reaguje na konkretne rzeczy. W tym przypadku moje ciało dość wyraźnie pokazało mi, że Jeanine nie jest dla mnie najlepszym wyborem.
Prawdopodobnie wrócę do wcześniejszych tabletek, bo na nich czułam się po prostu lepiej, lżej i bardziej „sobą”. To zdjęcie jest częścią mojego procesu — nie końcem historii.