Opinie Madinette

Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem leku Madinette jako środka antykoncepcyjnego? Czy zauważyłyście pozytywne efekty, takie jak regulacja cyklu menstruacyjnego czy poprawa stanu skóry? Jakie skutki uboczne wystąpiły podczas terapii, na przykład nudności, bóle głowy, zmiany nastroju czy inne? Wasze opinie mogą być niezwykle pomocne dla osób rozważających rozpoczęcie stosowania tego leku lub borykających się z podobnymi wyzwaniami.

  • Bardzo dobrze
  • Przeciętnie
  • Słabo
0 głosujących

Stosuję Madinette od 7 lat, zaczynając od czasu, gdy poszłam na studia. Zmagałam się wtedy z trądzikiem i nadmiernym owłosieniem. Moje miesiączki trwały około 8 dni. Po rozpoczęciu przyjmowania Madinette nie doświadczyłam żadnych negatywnych skutków. Trądzik stopniowo się poprawiał, a owłosienie na ciele zmniejszyło się. Miesiączki skróciły się do około 5 dni, były mniej bolesne i traciłam mniej krwi. Dosłownie żadnych złych efektów ubocznych. Można również pominąć lub przesunąć miesiączkę, jeśli planuje się wakacje. Jedynym powodem, dla którego rozważam przejście na wkładkę wewnątrzmaciczną, jest mniejsza uciążliwość w porównaniu z codziennym przyjmowaniem tabletki.

Hej! Nie mam jeszcze może bardzo dużo do powiedzenia o Madinette, bo dopiero skończyłam pierwsze opakowanie i jestem teraz w 7-dniowej przerwie, więc czekam na krwawienie. Mimo wszystko mogę już opisać pierwsze wrażenia po tym miesiącu, bo kilka rzeczy faktycznie zauważyłam.

Na początku przyjmowania tabletek pojawiły się u mnie mdłości. Biorę Madinette codziennie około 20:00 i najczęściej te nudności łapały mnie w nocy. Pewnie większość tego po prostu przesypiałam, ale były też takie noce, kiedy budziłam się, bo było mi naprawdę niedobrze. Na szczęście teraz mam wrażenie, że ten objaw już praktycznie minął. Przez kilka dni bolała mnie też głowa, a że normalnie rzadko miewam bóle głowy, to raczej wiążę to z początkiem brania tabletek.

Zauważyłam też większą wrażliwość piersi. Są trochę pełniejsze, bardziej zaokrąglone i lekko tkliwe, ale nie jest to coś bardzo uciążliwego. Ogólnie te pierwsze skutki uboczne nie są dla mnie jakoś tragiczne i mam nadzieję, że to po prostu kwestia adaptacji organizmu do hormonów.

Na plus zdecydowanie widzę jedną rzecz — włosy dużo wolniej mi się przetłuszczają. Po umyciu potrafią wyglądać świeżo nawet do trzech dni, co wcześniej było u mnie praktycznie niemożliwe. Teraz najbardziej czekam jeszcze na poprawę cery, bo właśnie na to liczyłam od samego początku. Zobaczę, jak będzie po kolejnych opakowaniach, ale na razie daję sobie czas i obserwuję organizm.

Ja też jak na razie mogę powiedzieć, że Madinette sobie chwalę. Skończyłam właśnie trzecie opakowanie, więc mam już trochę większy obraz niż po pierwszym miesiącu.

U mnie pierwszą reakcją organizmu był wysyp trądziku. Trwało to mniej więcej tydzień i potem samo zaczęło się uspokajać. Możliwe, że organizm tak zareagował, bo przez kilka lat nie brałam żadnych tabletek antykoncepcyjnych, więc hormony były dla niego sporą zmianą. Na szczęście nie przeciągnęło się to długo i teraz nie widzę, żeby cera była gorsza niż wcześniej.

Na plus mogę zaliczyć to, że nie zauważyłam przyrostu wagi, nie mam bólów głowy ani nudności, a libido zostało bez zmian. Piersi też mnie nie bolą, chociaż mam wrażenie, że trochę się powiększyły i są pełniejsze. Ogólnie pod tym względem znoszę te tabletki naprawdę dobrze.

Z minusów pojawiają się u mnie plamienia międzymiesiączkowe. Wcześniej miałam krótsze cykle i właśnie mniej więcej w tych terminach teraz pojawia się plamienie, więc podejrzewam, że organizm jeszcze się przestawia. Do tego początek miesiączki nadal bywa bolesny, więc nie mogę powiedzieć, że Madinette całkowicie rozwiązało ten problem. Mimo tych minusów na ten moment oceniam je raczej pozytywnie.

Przed dobraniem tabletek robiłam badania krwi, w tym hormony w 3. dniu cyklu. Wyniki podobno były w większości w porządku, poza estradiolem, którego mój organizm produkował bardzo mało. Lekarz przepisał mi wtedy Madinette, bo tabletki miały pomóc podnieść poziom estrogenów. Podchodziłam do tego dość sceptycznie, bo wcześniej źle wspominałam plastry Evra i trochę bałam się kolejnej antykoncepcji hormonalnej. Madinette brałam przez około 6 miesięcy i przez większość tego czasu czułam się naprawdę dobrze. Nie miałam typowych skutków ubocznych, nie przytyłam, piersi mi się nie powiększyły i ogólnie nie zauważyłam niczego niepokojącego. Tabletki przyjmowałam zawsze około 21:00, bo słyszałam, że w ten sposób łatwiej przespać ewentualne gorsze samopoczucie. Problem zaczął się dopiero przy szóstym opakowaniu, kiedy przez nową pracę musiałam zmienić porę przyjmowania tabletek na rano. Już od drugiej tabletki zaczęły się u mnie silne bóle głowy, promieniujące aż do karku. Do tego spuchły mi nogi, zaczęła drętwieć prawa połowa ciała, a ciśnienie skoczyło nawet do około 170/110, przy pulsie dochodzącym do 150. Po zasłabnięciu trafiłam do szpitala. Lekarze wykluczyli najpoważniejsze rzeczy, ale nie potrafili jednoznacznie powiedzieć, skąd tak wysokie ciśnienie i takie objawy. Ginekolog zalecił mi odstawienie Madinette i powiedział, że jeśli ciśnienie się ustabilizuje, teoretycznie będzie można rozważyć powrót do tabletek. Ja jednak nie wykluczam, że te dolegliwości mogły mieć związek z hormonami albo ich nadmiarem w organizmie. Od tamtej sytuacji, czyli od listopada 2014 roku, nie wróciłam już do żadnych tabletek antykoncepcyjnych.

Cześć, ja jestem teraz przy drugim opakowaniu Madinette. To nie jest pierwszy środek antykoncepcyjny, jaki stosuję, ale pierwszy po prawie dwuletniej przerwie. Poprosiłam o te tabletki głównie ze względu na problemy z trądzikiem, bo po wcześniejszej antykoncepcji, mimo jej minusów, miałam naprawdę ładną cerę. Niestety tamte środki miały u mnie swoje wady i doprowadziły m.in. do torbieli w piersiach, więc liczyłam, że Madinette będzie łagodniejsze. Tabletki biorę codziennie około 21:30. Już przy pierwszym opakowaniu zauważyłam jednak, że organizm reaguje dość słabo. Pojawiło się u mnie duże rozchwianie emocjonalne, zatrzymanie wody, wzrost wagi, zaparcia i bolesność piersi. Do tego trądzik, zamiast się poprawić, jeszcze bardziej się zaognił, a libido praktycznie zanikło. Dla mnie to spory minus, bo właśnie na poprawę skóry najbardziej liczyłam. Miałam też objaw, którego początkowo w ogóle nie skojarzyłam z tabletkami, a dopiero później zobaczyłam podobny opis w ulotce — przeszywający ból, ucisk albo dziwne kłucie w klatce piersiowej. Nie zdarzało się to cały czas, ale było na tyle nieprzyjemne, że zaczęło mnie niepokoić. Zauważyłam również jakieś dziwne pajączki pojawiające się na udach i zastanawiam się, czy to może mieć związek z krążeniem albo krzepliwością.

Na razie wzięłam 5 tabletek z drugiego opakowania i szczerze mówiąc, coraz bardziej zastanawiam się, czy jest sens się dalej męczyć. Wiem, że przy hormonach organizm czasem potrzebuje czasu, żeby się przestawić, ale u mnie lista minusów robi się naprawdę długa.

Brałam Madinette przez około 5 miesięcy, ale ostatecznie musiałam odstawić te tabletki, bo zaczęły się u mnie bardzo silne migreny. Nie pojawiły się od razu na samym początku, tylko stopniowo nasilały się przy kolejnych opakowaniach. Im dłużej je brałam, tym bardziej bóle głowy zaczynały mi przeszkadzać w normalnym funkcjonowaniu.

Poza tym zauważyłam, że powiększyły mi się piersi i trochę przybrałam na wadze, chociaż nie był to jakiś bardzo duży wzrost. Pod koniec czwartego opakowania dostałam też miesiączkę już w ostatnim dniu brania tabletek. Lekarz powiedział mi wtedy, że samo w sobie nie musi to być powód do niepokoju, ale w połączeniu z nasilającymi się migrenami i tak zaczęłam mieć coraz większe wątpliwości.

Wcześniej stosowałam plastry antykoncepcyjne, ale po nich z kolei miałam ogromne huśtawki nastrojów, więc też nie wspominam ich najlepiej. Teraz mam Qlairę, bo podobno u części osób jest łagodniejsza pod kątem bólów głowy. Zobaczę, jak organizm zareaguje, ale po Madinette niestety najbardziej zapamiętałam właśnie te narastające migreny.

Ja niestety po Madinette mocno przytyłam — około 10 kg w ciągu 3 miesięcy. Do tego miałam takie napady głodu, że dosłownie czułam, jakbym zamieszkała w lodówce. Ciągle chciało mi się jeść, szczególnie słodkiego, i bardzo trudno było mi nad tym zapanować. Jedyny większy plus był taki, że przestały mi wypadać włosy, więc pod tym względem faktycznie widziałam poprawę.

Teraz wróciłam do Narayi i jestem dużo bardziej zadowolona. Napady głodu się skończyły, nie ciągnie mnie już tak do cukru i powoli wracam do swojej wcześniejszej wagi. Naraya zawiera drospirenon 3 mg, a u mnie ten skład działa lepiej, bo nie mam takiego zatrzymywania wody w organizmie. Niestety jest też minus — włosy znowu zaczęły mi wypadać, więc jak widać, coś za coś.

Każda z nas reaguje inaczej na tabletki, ale jeśli przy Madinette masz mocne napady głodu, ciągłą ochotę na cukier i czujesz, że waga zaczyna iść w górę, to serio warto pomyśleć o zmianie tabletek. Ja za długo się męczyłam i żałuję, że wcześniej tego nie ruszyłam. Nie chciałabym, żeby ktoś przechodził przez to samo co ja. Pozdrawiam!