Biorę Metocard już od około 12 lat i niestety w tym czasie moje zdrowie dość mocno się pogorszyło. Wszystko zaczęło się od tego, że trafiłem na SOR z bardzo szybkim biciem serca po złej reakcji na lek na kaszel. Spędziłem wtedy 4 dni w szpitalu, a przy wypisie przepisano mi Metocard.
Najbardziej odczuwalnym skutkiem ubocznym od początku było u mnie ogromne zmęczenie. Czułem się praktycznie cały czas jak „zombie”. Do tego doszła silna mgła mózgowa, problemy z koncentracją i wrażenie, że myślę dużo wolniej niż kiedyś.
Z czasem pojawiły się też bardzo poważne problemy z układem pokarmowym. Rozwinął się u mnie silny zespół jelita drażliwego (IBS), przewlekły ból brzucha i górnej części pleców, a także bardzo kwaśne biegunki, które w najgorszym okresie zdarzały się nawet do 20 razy dziennie. Ostatecznie doprowadziło to do usunięcia pęcherzyka żółciowego. Po operacji część objawów się poprawiła, ale nadal zauważam, że około godziny po wzięciu Metocardu często kończę w toalecie.
Poza tym pojawiły się u mnie inne problemy, których wcześniej nie miałem: duże wypadanie włosów, spadek libido, nietolerancja glutenu, nabiału i wołowiny, bardzo silna zgaga i refluks, a także brak tolerancji na wysoką temperaturę. Często czuję też osłabienie rąk i nóg, jakby mięśnie były słabsze niż kiedyś.
Z jednej strony lek faktycznie kontroluje moje tętno, ale czasami spada ono do poziomu, który jest dla mnie niekomfortowy. Zdarza się, że rano budzę się z pulsem około 58 uderzeń na minutę. Dlatego niedawno spróbowałem zmniejszyć dawkę, żeby sprawdzić, czy nie poprawi to mojego samopoczucia.
Wiem, że każdy organizm reaguje inaczej i dla wielu osób Metocard działa dobrze, ale u mnie skutki uboczne są naprawdę ciężkie. Dlatego zacząłem poważnie myśleć o innych rozwiązaniach, np. zabiegu ablacji.
Od czasu diagnozy wprowadziłem też sporo zmian w życiu. Schudłem około 18 kg, zrezygnowałem z bardzo stresującej pracy kierowcy ciężarówki na długich trasach, nauczyłem się bardziej dbać o siebie i mówić „nie”, kiedy coś mnie przeciąża. Zmieniłem też dietę – odstawiłem gluten, nabiał, ograniczyłem cukier, a z kofeiny zostawiłem tylko jedną kawę rano. Szczerze mówiąc mam wrażenie, że gdybym nie odstawił glutenu, dziś byłbym w dużo gorszym stanie.
Myślę, że najważniejsze to znaleźć lekarza, który naprawdę słucha pacjenta. Ostatnia wizyta u mojego kardiologa trwała dosłownie 3 minuty, co dla mnie nie jest żadną opieką medyczną. Dlatego postanowiłem, że poszukam innego specjalisty.