Moje pierwsze poważniejsze problemy zdrowotne pojawiły się w wieku 43 lat. Zdiagnozowano u mnie wtedy nadciśnienie – około 140/90, przy tętnie w okolicach 80 uderzeń na minutę. W moim przypadku wygląda to na problem genetyczny, bo waga, dieta, aktywność fizyczna i wyniki badań były w porządku.
Na początku dostałem lisinopril, ale brałem go tylko przez około miesiąc, bo pojawiły się u mnie skutki uboczne, których nie byłem w stanie zaakceptować. Lekarz zdecydował się wtedy zmienić leczenie i przepisał mi Metocard ZK raz dziennie, jednak okazało się, że lek nie działał przez cały dzień.
Później spróbowaliśmy wersji o krótszym działaniu dwa razy dziennie. Niestety dla mnie ta dawka była zbyt mocna przez pierwsze kilka godzin, a potem działanie zaczynało słabnąć zanim wziąłem kolejną tabletkę.
Ostatecznie najlepiej sprawdził się u mnie metoprolol o przedłużonym działaniu dwa razy dziennie. Przy takim schemacie ciśnienie utrzymuje się stabilnie przez cały dzień – około 110/70, a tętno mam średnio około 72 uderzeń na minutę.
W pierwszym tygodniu pojawiły się drobne skutki uboczne: lekka senność, problemy z przesypianiem całej nocy, dziwne sny i sporo gazów. Na szczęście wszystko to zniknęło po około tygodniu. Od tamtej pory minął już rok i czuję się całkowicie normalnie.