Opinie Milukante

U mnie astma wróciła z pełną siłą gdzieś koło 46. roku życia. Próbowałam dosłownie wszystkiego. Nie mogłam funkcjonować bez inhalatora – musiałam mieć go zawsze pod ręką, nawet w domu. Nocami spałam po 2–3 godziny i to z przerwami, bo budził mnie ciągły kaszel. Do tego non stop zapalenia zatok, jak nie jedno, to drugie.

Milukante to był dla mnie przełom. Naprawdę. Nazwałabym to wręcz cudem, bo tak bardzo odmieniło moje życie. Od momentu, kiedy zaczęłam go brać, w końcu mogę normalnie oddychać, spać w nocy bez duszności i kaszlu, a o inhalatorze potrafię zapomnieć na cały dzień. Nie miałam praktycznie żadnych skutków ubocznych. Przez pierwsze dwa dni lekko mi się kręciło w głowie, ale szybko to minęło. I to wszystko. Poza tym – tylko korzyści. Naprawdę nie jestem w stanie powiedzieć złego słowa o tym, jak ten lek mi pomógł.

Chodziłam po pulmonologach, byłam kilka razy na SOR-ze, odwiedzałam lekarzy rodzinnych, prywatne gabinety – i nikt mi tego leku nie zaproponował. Dopiero przypadkiem trafiłam na jakąś rejestratorkę albo asystentkę lekarza (nawet nie jestem pewna kim dokładnie była), i to ona jako pierwsza powiedziała: „spróbuj Milukante”. I za to będę jej wdzięczna do końca życia.