Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem leku Mydocalm w leczeniu zwiększonego napięcia mięśniowego? Czy zauważyliście poprawę w zakresie redukcji spastyczności oraz jakie skutki uboczne wystąpiły podczas terapii, takie jak senność, zawroty głowy, dolegliwości żołądkowo-jelitowe czy inne? Wasze opinie mogą być niezwykle pomocne dla osób rozważających rozpoczęcie leczenia tym lekiem lub borykających się z podobnymi wyzwaniami.
Byłam wczoraj u lekarza, ponieważ nie mogę już wytrzymać bólu mięśni. Dostałam tabletki znacznie silniejsze niż Mydocalm Forte, ponieważ Mydocalm jest dla mnie za słaby. Te nowe tabletki są jednak silnie uzależniające i mogą powodować m.in. utratę pamięci, objawy podobne do upojenia alkoholowego, agresję, drgawki, omamy itp. Aż strach je brać. Nie wiem, czy powinnam je stosować codziennie, czy tylko wtedy, gdy zesztywnienie jest bardzo nasilone.
Coraz częściej zdarza mi się całkowita niemoc poruszania się. Próbuję przyspieszyć badania, ale na razie bezskutecznie. Jutro zamierzam poprosić sąsiada o pomoc; załatwił mi rehabilitację na 7 stycznia. Jeśli to nic nie da, chcę położyć się do szpitala, aby przeprowadzili te badania – tylko i tu potrzebne są znajomości.
Brałam Mydocalm przy silnym bólu kręgosłupa i napiętych mięśniach, ale szczerze mówiąc nie zauważyłam większej różnicy. Ból pozostał praktycznie taki sam, jedynie plecy były może odrobinę mniej sztywne. Dopiero połączenie go z lekiem przeciwbólowym i przeciwzapalnym dało mi wyraźniejszą ulgę, bo sam Mydocalm przecież nie działa typowo przeciwbólowo.
Na mnie Mydocalm zadziałał zdecydowanie za mocno. Po tabletce czułam się bardzo osłabiona, miałam wrażenie, jakby całe ciało zrobiło się „z waty”, a do tego kręciło mi się w głowie. Mięśnie rzeczywiście puściły, ale samopoczucie było tak nieprzyjemne, że szybko go odstawiłam. Widać każdy organizm reaguje inaczej.
Stosuję Mydocalm przy problemach z kręgosłupem i u mnie sprawdza się jako lek dodatkowy. Nie usuwa bólu całkowicie, ale zmniejsza napięcie mięśni i łatwiej mi się wtedy poruszać oraz wstawać z łóżka. Najlepszy efekt odczuwam, kiedy biorę go razem z lekiem przeciwbólowym, bo sam Mydocalm bardziej rozluźnia niż znieczula. Nie miałem po nim senności ani problemów żołądkowych.
Przez kilka lat dostawałam Mydocalm razem z Olfenem przy nawrotach rwy kulszowej. U mnie Mydocalm praktycznie nie zmniejszał bólu, najwyżej trochę rozluźniał mięśnie, natomiast po Olfenie czułam wyraźniejszą ulgę. Niestety przy kolejnym nawrocie po Mydocalmie pojawiła się silna wysypka, świąd, duszność oraz problemy żołądkowo-jelitowe, więc od razu go odstawiłam. Wcześniej brałam go bez takich objawów, dlatego reakcja bardzo mnie zaskoczyła.
Brałam Mydocalm przy rwie kulszowej i bólu dolnego odcinka kręgosłupa. Skutków ubocznych nie miałam, ale też trudno powiedzieć, żeby sam lek wyraźnie mi pomógł. Największą różnicę zauważyłam po leku przeciwzapalnym, a Mydocalm chyba jedynie trochę zmniejszał sztywność pleców. Ogólnie bez rewelacji — ani nie zaszkodził, ani nie dał większej ulgi.
U mnie Mydocalm sprawdził się jako dodatek przy bólu kręgosłupa. Nie działał typowo przeciwbólowo, ale po kilku dawkach mięśnie w okolicy lędźwiowej były mniej napięte i łatwiej było mi wstać z łóżka. Brałam go wieczorem, bo robiłam się po nim trochę senna. Żołądek i jelita tolerowały go dobrze, chociaż przy samym bólu rwy potrzebowałam jeszcze osobnego leku przeciwzapalnego.