Mam ogromne problemy z zatokami – zatkanie utrzymuje się już od trzech miesięcy, czasem mam katar, a czasem nie. Mam też mnóstwo wyzwalaczy – gluten, czasem nabiał, kurz… Ciągle brałam leki przeciwhistaminowe, aż miesiąc temu przepisano mi Nasonex. Stosowałam go jednak „w razie potrzeby”, co – jak się później okazało – było błędem. Po wizycie u innego lekarza, który dokładnie przyjrzał się mojemu przewlekłemu zatkaniu zatok, dowiedziałam się, że powinnam odstawić leki przeciwhistaminowe, bo pogarszały sprawę – zagęszczały wydzielinę i utrudniały jej odpływ. Lekarz miał rację. Sam Nasonex pomógł mi ogromnie – teraz nie czuję już tego dziwnego „świstu” i nie chrapię przy wdechu, kiedy nos jest choć trochę drożny. Wcześniej każdy dzień był męką – uczucie wiecznie zatkanego nosa, ciężka głowa, zmęczenie. Teraz w końcu mogę normalnie oddychać. Jestem zachwycona tym lekiem – psikam po jednym rozpyleniu do każdego nozdrza dwa razy dziennie. Stosuję go też razem z antybiotykiem Klacid, który dostałam na infekcję zatok. Wreszcie czuję ulgę i mogę normalnie funkcjonować po miesiącach męki.