Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem Nonpres w leczeniu niewydolności serca albo problemów z ciśnieniem? Czy zauważyliście realną poprawę samopoczucia, mniejszą duszność, lepszą tolerancję wysiłku albo stabilizację ciśnienia? Po jakim czasie zaczęliście odczuwać, że lek faktycznie „działa” i coś się zmienia na plus? Jak Nonpres sprawdził się u Was na co dzień – czy był dobrze tolerowany, czy raczej początki były trudniejsze. Czy pojawiły się skutki uboczne takie jak zawroty głowy, spadki ciśnienia, osłabienie, problemy żołądkowe albo zmiany w wynikach (np. potas)? A może wręcz przeciwnie – żadnych wyraźnych działań niepożądanych i spokojne wejście w leczenie?
Dopiero zaczęłam brać Nonpres dwa tygodnie temu i już zauważyłam pozytywny efekt – poziom potasu (K) wrócił mi do normy. Niestety dziś pojawiło się u mnie krwawienie z przewodu pokarmowego i na ten moment nie wiem, co jest jego przyczyną. Zaczęłam więc szukać informacji i sprawdzać, czy to może być działanie niepożądane tego leku albo czy Nonpres mógł mieć z tym coś wspólnego.
Póki co jestem na etapie testowania, bo trudno mi to połączyć wprost – szczególnie że lek biorę krótko, a krwawienie brzmi poważnie. Jeśli ktoś miał podobną sytuację po Nonpresie albo wie, czy taki objaw w ogóle bywa zgłaszany, chętnie poczytam.
U mnie rozpoznano pierwotny hiperaldosteronizm i lek został przepisany przez nefrologa jako teoretycznie idealne rozwiązanie na ten problem. Na początku wszystko wyglądało bardzo dobrze – ciśnienie wyraźnie się poprawiło i wydawało się, że to w końcu „ten właściwy” lek. Niestety po 5 latach stosowania sytuacja całkowicie się odwróciła – rozwinęła się u mnie 4. stadium przewlekłej choroby nerek, które jest już nieodwracalne.
Piszę to ku przestrodze, bo wcześniej nikt nie mówił o takim scenariuszu wprost. Mam wrażenie, że nefrolog bez większych wahań akceptuje fakt, że kolejnym krokiem będzie dializa, a to kompletnie zmienia życie – i to nie na lepsze. Dlatego uważam, że przy długotrwałym stosowaniu Nonpresu trzeba być naprawdę czujnym. Warto regularnie kontrolować nerki, czytać, edukować się na temat PChN (CKD) i nie zakładać, że skoro lek pomaga na jedno, to na pewno nie zaszkodzi gdzie indziej.
Gdybym mogła cofnąć czas, zadawałabym dużo więcej pytań o długoterminowe ryzyko i rozważyła inne opcje wcześniej. Jeśli ktoś ma przed sobą perspektywę leczenia przez całe życie, naprawdę warto mieć pełną świadomość możliwych konsekwencji i nie oddawać decyzji wyłącznie „na autopilocie”.
U mnie wszystko zaczęło się od nietypowego nadciśnienia, które długo nie dawało się sensownie opanować. Z czasem wyszło na jaw, że problemem jest hiperaldosteronizm, czyli za wysoki poziom aldosteronu. To z kolei powodowało hipokaliemię (niski potas), a ta napędzała wysokie ciśnienie. Przez kilka lat lekarze próbowali różnych kombinacji leków na nadciśnienie, ale bez większych efektów. Dopiero endokrynolog postawił właściwą diagnozę.
Na początku dostałam spironolakton, który faktycznie działał na przyczynę problemu, ale po kilku tygodniach pojawiły się bardzo nieprzyjemne skutki uboczne – ból piersi i ich powiększenie (ginekomastia). To było na tyle uciążliwe, że lekarz zdecydował się zmienić leczenie na Nonpres (eplerenon), który ma podobną skuteczność, ale bez tego konkretnego działania niepożądanego. I faktycznie – problem z piersiami zniknął, a poziom potasu ustabilizował się w granicach normy.
Ciśnienie nadal bywa czasem lekko podwyższone, ale mam świadomość, że tu wchodzą w grę też inne czynniki, jak choćby waga czy styl życia, więc nie wszystko da się „załatwić tabletką”. Ogólnie na ten moment jestem zadowolona z działania Nonpresu. Jednocześnie trochę zaniepokoiła mnie opinia innego użytkownika, który pisał o problemach z nerkami po kilku latach stosowania tego leku. Endokrynolog jasno powiedział, że regulowanie aldosteronu lekami będzie u mnie konieczne do końca życia, więc na pewno będę jeszcze poruszać temat długoterminowych skutków i bezpieczeństwa takiego leczenia.
Po wielu latach, kiedy nie dało się do końca opanować ani ciśnienia, ani niskiego poziomu potasu, moja lekarka rodzinna w końcu zleciła badanie stosunku aldosteronu do reniny. Wynik był bardzo wysoki, więc od razu dostałam skierowanie do nefrologa. To właśnie on włączył Nonpres do leczenia.
Szczerze? Dla mnie to był lek niemal cudowny. Poziom potasu praktycznie od razu wrócił do środka normy, bez ciągłych wahań i stresu przy każdym badaniu. Równocześnie ciśnienie zaczęło się stabilizować, czego wcześniej nie udało się osiągnąć przez lata, mimo różnych kombinacji leków. Po raz pierwszy miałam wrażenie, że coś faktycznie „trafia w przyczynę”, a nie tylko maskuje objawy. U mnie Nonpres zrobił ogromną różnicę i w końcu poczułam, że leczenie ma sens.
Dla mnie ten lek smakuje absolutnie okropnie. Serio się zastanawiam, czy osoby, które go produkują, w ogóle próbowały go kiedykolwiek połknąć. Od kiedy go biorę, mam ciągłe problemy żołądkowe – mdłości, odruchy wymiotne, zdarzały się wymioty, biegunki, skurcze brzucha i okropne wzdęcia. Z rozmów z innymi wiem, że nie jestem jedyna, bo wiele osób ma bardzo podobne objawy.
Szczerze mówiąc, to najgorzej tolerowany lek, jaki miałam przez ponad 30 lat leczenia niewydolności serca. U mnie czara goryczy się przelała i wracam do spironolaktonu, bo przy nim przynajmniej nie miałam tych koszmarnych objawów związanych z eplerenonem (czyli właśnie Nonpresem). Smak i reakcje ze strony żołądka były nie do zniesienia.
Co ciekawe, lekarze z oddziału kardiologii w dużym szpitalu też mówili, że u wielu pacjentów spironolakton jest lepiej tolerowany, bo sporo osób po prostu źle znosi eplerenon – zarówno przez smak, jak i skutki uboczne. Producent naprawdę powinien się temu jeszcze raz przyjrzeć. Aż mnie teraz cofnęło, bo sam smak mi się przypomniał… dosłownie przed chwilą zrobiło mi się niedobrze.
Biorę Nonpres w dawce 12,5 mg dziennie i efekty były u mnie dość nierówne. Jednego dnia ciśnienie było w normie, a innego nadal potrafiło być za wysokie, więc trudno było mówić o pełnej stabilizacji. W pewnym momencie musiałam przerwać przyjmowanie leku, ponieważ zachorowałam na COVID i brałam lek przeciwwirusowy – wtedy dopiero zaczęłam łączyć pewne objawy właśnie z Nonpresem.
Po odstawieniu leku zauważyłam, że ustąpiły bóle mięśni, szczególnie nóg i rąk, które wcześniej mocno mi dokuczały. Zniknęła też nadwrażliwość skóry na dotyk, która wcześniej była bardzo nieprzyjemna. Dodatkowo przestałam czuć się tak ciągle zmęczona i ciężkość nóg, z którą chodziłam praktycznie codziennie, wyraźnie się zmniejszyła. Wcześniej nie byłam pewna, czy to kwestia wieku, innych leków czy po prostu ogólnego osłabienia, ale przerwa w braniu Nonpresu dużo mi uświadomiła.