Biorę Novynette od około 6 miesięcy i wrzucam zdjęcia porównawcze skóry, bo sama byłam zaskoczona, jak bardzo cera potrafi się zmieniać przy hormonach. Zdjęcia są robione w podobnym świetle, więc widać mniej więcej realną różnicę — na pierwszych miałam dużo zmian na policzkach i żuchwie, zaczerwienienia, bolesne krostki i ogólnie stan skóry był naprawdę kiepski. Początek Novynette też nie był dla mnie łatwy, bo pierwszy miesiąc był dość ciężki: trądzik chwilowo się nasilił, do tego miałam bóle głowy, wahania nastroju, ból pleców, plamienia, obfitsze krwawienie, niewyraźne widzenie i nudności. Uznałam wtedy, że mój organizm po prostu przyzwyczaja się do tabletek.
Po około 2 miesiącach zaczęłam widzieć poprawę. Krwawienie skróciło się u mnie z 6–7 dni do około 3 dni, więc pod tym względem jestem bardzo zadowolona. Skurcze nadal się pojawiają, ale głównie pierwszego dnia i nie ciągną się już przez cały okres. Jeśli chodzi o cerę, to też zrobiło się dużo lepiej — trądzik zaczął się wyciszać, skóra wygląda spokojniej, a teraz wyskakuje mi maksymalnie 1–2 krostki od czasu do czasu. Najbardziej widać to właśnie na zdjęciach: wcześniej policzki były całe w zmianach, później zostało zaczerwienienie i ślady, a teraz skóra jest dużo gładsza.
Zaczęłam Novynette głównie ze względu na antykoncepcję, ale poprawa skóry jest dla mnie ogromnym plusem. Przez moment zastanawiałam się nawet, czy same tabletki nie wystarczą mi zamiast mocniejszego leczenia trądziku, bo efekt pojawił się szybciej, niż się spodziewałam. Z drugiej strony wiem, że antykoncepcja nie u każdego działa tak samo i nie zawsze jest rozwiązaniem na stałe. Ja na razie zostaję przy Novynette, bo po tych pierwszych trudniejszych tygodniach organizm chyba się ustabilizował. Nie przytyłam po nim, cera jest dużo lepsza, a miesiączki są krótsze. Minus to zdecydowanie ten pierwszy miesiąc i skutki uboczne na starcie, ale u mnie z czasem większość z nich się uspokoiła.
